Monica Keena, znana aktorka, której postać w filmie „Jason kontra Freddy” z 2003 roku ostatecznie zniszczyła legendarnego mordercę z sennych koszmarów, podzieliła się niedawno swoją osobistą historią o tym, jak Freddy Krueger wpłynął na jej dzieciństwo.
Pierwszy film z serii „Koszmar z ulicy Wiązów”, który miał swoją premierę w 1984 roku, wywarł na młodą Monicę olbrzymie wrażenie. Jako dziecko, które obejrzało ten kultowy horror, Keena musiała zmierzyć się z prawdziwym strachem. Aktorka zdradziła w rozmowie z Nerd Reactor, że dzieło Wesa Cravena sprawiło, że jej dzieciństwo zostało naznaczone traumą.
Monica wspomina, że obejrzenie „Koszmaru z ulicy Wiązów” miało miejsce, gdy była w drugiej klasie szkoły podstawowej. Często doświadczała lęków, które odbijały się zarówno na jej zdrowiu fizycznym, jak i psychicznym. Jej problemy zwróciły uwagę nauczycieli, a także samej matki, która podejrzewała poważniejsze problemy. Lekarze próbowali zdiagnozować jej stan, jednak dopiero szczera rozmowa z pediatrą pozwoliła na odkrycie przyczyny jej lęków.
Keena wyznała lekarzowi, że obciążają ją obawy związane z fikcyjnym Freddy’m Kruegerem, ikoną horroru. Reakcja pediatry była pełna niepokoju, jednak dalsze kroki podjęte przez jej matkę okazały się przełomowe. Po wizycie w bibliotece, matka aktorki zdobyła artykuł z gazetowym zdjęciem Roberta Englunda, aktora wcielającego się w postać Krueger’a i pokazała go Monice, aby udowodnić, że postać Freddy’ego jest fikcyjna. Zdjęcie Englunda trafiło na ścianę przy łóżku dziewczyny, gdzie wisiało przez wiele lat jako zabezpieczenie przed fikcyjnym potworem.
Dla Moniki Keeny zakończenie filmu „Jason kontra Freddy”, w którym to jej postać zabija Freddy’ego, miało głęboki, symboliczny wymiar. Aktorka przyznała, że ten moment ekranowy stanowił dla niej osobiście ukojenie i triumf nad dziecięcymi lękami. Zakończenie tej traumatycznej opowieści na ekranie było dla niej swego rodzaju katharsis, zamykając rozdział młodzieńczych koszmarów.







Dodaj komentarz