Mieszkańcy Grojca w powiecie oświęcimskim są zbulwersowani decyzją o odwołaniu proboszcza, księdza Józefa Zborka z parafii św. Wawrzyńca. Wielu wiernych wspomina go jako osobę o wielkim sercu, która nie tylko odprawiała sakramenty bez pobierania opłat, ale również sama zarządzała kościołem, troszcząc się o wiernych i parafię. Dlatego jego nagłe odwołanie wywołało emocje i protesty.
Ksiądz Józef pełnił swoją funkcję przez niemal trzy dekady, zjednując sobie wielu parafian dzięki swojej skromności i zaangażowaniu w życie lokalnej społeczności. Organizował wspólne wyjazdy i koncerty, a także odnowił kościół, dzięki czemu stał się on symbolem parafii.
W marcu 2024 roku kuria postanowiła odwołać go z funkcji proboszcza, co uzasadniała złamaniem przepisów dotyczących posługi proboszcza. Rzecznik bielsko-żywieckiej diecezji nie ujawnił szczegółów zarzutów, powołując się na ochronę dóbr osobistych księdza Józefa. Wśród wiernych krążą jednak opinie, że przyczyną były niesnaski zazdrosnych księży z sąsiednich parafii oraz spory finansowe.
Mieszkańcy Grojca dostrzegają w proboszczu osobę otwartą i sprawiedliwie rozliczającą się z finansów parafii, co było nietypowe w porównaniu z innymi duchownymi. Dlatego też samodzielnie zorganizowali petycję z ponad 1600 podpisami, domagając się przywrócenia księdza do funkcji. Mimo to ich starania nie przyniosły efektu, a Stolica Apostolska ostatecznie podtrzymała decyzję kurii.
Niedawno ksiądz Józef otrzymał oficjalne pismo nakazujące mu opuszczenie probostwa, wywołując nowe protesty wiernych. Biskup bielsko-żywiecki Roman Pindel przybył do parafii, by uspokoić sytuację, eskortowany przez policję, co tylko dodatkowo podsyciło napięcia.
Sprawa pozostaje otwarta, a parafią tymczasowo zarządza wikary jako administrator. Ksiądz Józef, choć pozbawiony funkcji proboszcza, nadal jest kapłanem i otrzymał propozycję przejścia na emeryturę, jednak jego przyszłe kroki nie są jeszcze znane. Rzecznik kurii podkreśla, że kluczowe byłoby, gdyby duchowny sam wyjaśnił swoją sytuację wiernym.
Parafianie nadal liczą na zmianę decyzji, obawiając się zarazem groźby nałożenia interdyktu, co mogłoby przynieść poważne konsekwencje dla całej społeczności.






Dodaj komentarz