Roman Syromiatnikow, były pracownik rosyjskiej Federalnej Służby Więziennictwa, zginął w wyniku eksplozji samochodu w pobliżu swojego domu w Nowomoskowsku – informują ukraińskie media. Do tragicznego zdarzenia doszło w piątek, w obwodzie tulskim. Syromiatnikow miał być ścigany przez Ukrainę, która zarzucała mu popełnienie zbrodni przeciwko ukraińskim jeńcom wojennym.
Pierwsze doniesienia o wybuchu przekazał kanał Exilenova+, a późniejsze informacje potwierdziły również inne źródła, takie jak portal NV. Według nich, pod samochodem Syromiatnikowa umieszczono ładunek wybuchowy. Mimo że rosyjskie służby, w tym Rosgwardia i Ministerstwo Obrony, dotarły na miejsce, nie zdecydowały się na komentarz. Informacje o śmierci potwierdził lokalny portal Nowomoskowsk Dzisiaj.
Roman Syromiatnikow od 2010 roku pracował w Federalnej Służbie Więziennictwa, gdzie pełnił funkcję strażnika więziennego w obwodzie tulskim. W 2023 roku podpisał kontrakt z Ministerstwem Obrony Rosji i wstąpił do 51. pułku 106. tulskiej dywizji wojsk powietrznodesantowych, gdzie uczestniczył w operacjach wojskowych, m.in. w obwodzie donieckim. W 2024 roku, po zakończeniu służby, powrócił do rodzinnego miasta na leczenie.
We wrześniu 2025 roku Prokuratura Generalna Ukrainy oskarżyła Syromiatnikowa o torturowanie ukraińskich jeńców wojennych w 2022 roku, przebywających w kolonii karnej w obwodzie tulskim. Śledczy twierdzą, że Syromiatnikow znęcał się nad co najmniej 50 osobami. To właśnie te oskarżenia postawiły go na ukraińskiej liście poszukiwanych, co sprawiło, że jego śmierć w niewyjaśnionych okolicznościach wzbudziła duże zainteresowanie medialne.
Tragiczna śmierć Romana Syromiatnikowa jest przedmiotem intensywnych spekulacji, jednak jak dotąd służby rosyjskie nie potwierdziły, kto stał za eksplozją, która zakończyła jego życie.






