Rządowe Centrum Bezpieczeństwa ostrzegło mieszkańców Małopolski przed dotykaniem kapsułek szczepionek rozrzucanych do końca września. Szczepionki, przypominające w formie blister z płynem umieszczonym w zapachowej przynęcie, zawierają wirus szczepionkowy. Są one zrzucane z samolotów na pola i w lasy w ramach akcji zwalczania wścieklizny u lisów. W przypadku kontaktu z zawartością należy niezwłocznie umyć skórę i skonsultować się z lekarzem.
Weterynarze zalecają, by przez dwa tygodnie po dystrybucji szczepionek nie puszczać wolno psów i kotów. Zwierzęta te mogą natknąć się na preparaty i powinny zostać poddane obserwacji przez lekarza weterynarii w razie kontaktu z nimi. Właściciele zwierząt są wzywani do zachowania szczególnej ostrożności.
Dane wskazują, że regularne szczepienia lisów są skuteczne. W Małopolsce od 2018 roku nie odnotowano przypadków wścieklizny, podczas gdy w 2010 roku było ich jeszcze 118. Podobne akcje, jak ta w Małopolsce, prowadzone są także np. w województwie lubelskim, gdzie w tym roku znaleziono dwa przypadki wścieklizny.
Statystyki dowodzą, że problem wścieklizny w województwie lubelskim jest znaczący. W ubiegłym roku stwierdzono tam osiem przypadków choroby, a rok wcześniej aż 36. Choroba dotyka różne gatunki, w tym lisy, psy, koty i krowy.
Z powodu zagrożenia, we wschodnich powiatach Lubelszczyzny wprowadzono obowiązek szczepienia kotów powyżej trzeciego miesiąca życia. Mimo że obligatoryjne szczepienia dotyczą tylko niektórych rejonów, weterynarze zalecają szczepienie wszystkich zwierząt, w tym bydła i koni.
W Polsce wszyscy właściciele psów muszą szczepić je przeciwko wściekliźnie po ukończeniu przez nie trzeciego miesiąca życia. Brak spełnienia tego obowiązku grozi mandatem do 500 zł.
Wścieklizna to choroba niebezpieczna, nieuleczalna i śmiertelna. Głównym nosicielem wirusa w Polsce jest lis rudy, a zakażenie człowieka następuje zwykle poprzez pogryzienie przez chore zwierzę. Szczepienia ochronne to jedyna skuteczna metoda zapobiegania jej szerzeniu się.








Dodaj komentarz