Za kadencji Nikoli Grbicia polscy siatkarze regularnie wracają z wielkich imprez z medalami. Tym razem nie było inaczej i Polacy zdobyli złoto na mistrzostwach Europy, które odbyły się w Mediolanie. Już przed turniejem typowani byli jako główni faworyci. Presja nie przeszkodziła zawodnikom, którzy imponowali swoją grą i czerpali radość z siatkówki.
Polska drużyna przeszła przez fazy grupowe niczym huragan, a porażka z Bułgarią po zaciętej pięciosetowej walce była jedynie wypadkiem przy pracy. Kolejne spotkania z Łotyszami, Niemcami i Słoweńcami zakończyły się zwycięstwem bez straty seta. Zaskakująca wygrana Finów nad Włochami otworzyła Polakom drogę do złota.
W finale Polakom przyszło się zmierzyć z Francuzami, z którymi wcześniej przegrali olimpijski finał w Paryżu. Rewanż w Mediolanie miał być doskonałą okazją do poprawienia tego bilansu. Francuzi, będący w trakcie przebudowy drużyny, dotarli do finału jako niespodzianka. Mimo to Polacy pokazali swoją niezłomność.
Pierwszy set był emocjonującą walką punkt za punkt. Gdy Francuzi już cieszyli się z wygranej partii, Polacy poprosili o challenge, który wykazał błąd rywali. To pozwoliło wygrać 31:29. Drugi set był popisem polskiej dominacji, w którym prowadzili nawet dziesięcioma punktami. Choć Francuzi nie oddali trzeciego seta bez walki, w czwartym znów przewagę objęli Polacy i zakończyli mecz wynikiem 3:1.
Zwycięstwo daje polskiej reprezentacji dwa lata spokojnych przygotowań do igrzysk olimpijskich w Los Angeles. Zanim to nastąpi, czeka ich jeszcze światowy turniej w Polsce w 2027 roku.
Równocześnie fińska reprezentacja zdobyła brązowy medal, co jest ich największym osiągnięciem w historii. Finowie pokonali Słoweńców 3:0, co dowodzi, że ich siatkówka rozwija się w dobrym kierunku. Oba zespoły będą z nadzieją spoglądać w przyszłość, budując na osiągniętych sukcesach.








Dodaj komentarz