Niezwykła ewakuacja w TVP3 Lublin z powodu ostrzeżenia o zagrożeniu powietrznym

W poniedziałek po południu widzowie TVP3 Lublin byli świadkami niezwykłego wydarzenia. Podczas transmisji na żywo program 'Miłego popołudnia’ został niespodziewanie przerwany z powodu alarmu dotyczącego zagrożenia z powietrza. Prezenter Adam Kościańczuk poinformował widzów o konieczności ewakuacji studia do schronu podziemnego z powodu wyjących syren alarmowych w Lublinie. 'Proszę zachować spokój. Wszystko będzie w porządku, niedługo do państwa wrócimy’ – zapewniał prowadzący.

Na ekranie pojawił się komunikat ostrzegawczy: 'Uwaga, zagrożenie z powietrza. Unikaj przebywania na otwartym terenie, stosuj się do poleceń lokalnych służb, oczekuj dalszych komunikatów’. Kilkanaście minut później alert został odwołany, a nadawanie programu wznowiono o godz. 17.24. Prezenter podkreślił, że redakcja potraktowała otrzymany alarm bardzo poważnie.

Do tej nadzwyczajnej sytuacji doszło w związku z rosyjskimi atakami na zachodzie Ukrainy, które wywołały falę napięć w regionie. Pomimo że nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej, jeden z dronów spadł w pobliżu przejścia granicznego w Dorohusku, na ukraińskiej stronie. W związku z tym Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych postawiło systemy przeciwlotnicze w stan pełnej gotowości.

Rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz potwierdził, że w całym województwie uruchomiono syreny alarmowe. Również rzecznik Dowództwa Operacyjnego, ppłk Jacek Goryszewski, przekazał że lotnictwo wojskowe operowało prewencyjnie w przestrzeni RP. Po kilkunastu minutach sytuacja została opanowana, a alert odwołano.

W międzyczasie służby graniczne wznowiły odprawy na przejściach w Dorohusku i Zosinie po wcześniejszej ewakuacji osób tam przebywających. Mający miejsce incydent ukazał znaczenie natychmiastowej reakcji służb oraz mediów na potencjalne zagrożenia bezpieczeństwa publicznego.

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*