Radosław Sikorski, były minister spraw zagranicznych, ostrzega przed dużymi ruchami Rosji w regionie krajów bałtyckich, w tym Estonii, Łotwy i Litwy, gdzie znaczną część populacji stanowią etniczni Rosjanie. Podczas wystąpienia w Council on Foreign Relations w Nowym Jorku, Sikorski wyraził obawy dotyczące potencjalnych ataków pod obcą flagą oraz możliwego wciągnięcia Białorusi w wojnę.
Generał Leon Komornicki w rozmowie z mediami zauważył, że eskalacja rosyjskich działań wobec NATO może rozpocząć się od prowokacji w miastach takich jak estońska Narwa, gdzie etniczni Rosjanie stanowią około 84% mieszkańców, czy łotewski Dyneburg z ich udziałem wynoszącym około 48%.
Komornicki podkreśla, że nie jest sztuką przewidywać działania Rosji, lecz być gotowym na ich odpieranie. Zwraca uwagę, że NATO nie posiada obecnie skutecznej strategii ani gotowości na tego typu zagrożenia.
Rosja gromadzi siły na granicy z Białorusią i prowadzi tam ćwiczenia, które choć mniejsze niż te przed 2022 rokiem, mogą sugerować możliwość ataku mającego na celu odcięcie krajów bałtyckich z użyciem tzw. przesmyku suwalskiego.
Generał Komornicki ostrzega, że testem dla NATO może być reakcja na taki konflikt, zwłaszcza gdy USA są zaangażowane w inne regiony, jak Bliski Wschód. Istnieje obawa, że brak zdecydowanej reakcji podważy skuteczność artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, mówiącego o wspólnej obronie.
Komornicki podnosi, że kluczowe jest posiadanie jasnej strategii i gotowości na poziomie lokalnym i międzynarodowym, w tym przygotowanie psychologiczne społeczeństwa oraz odpowiednie zasoby do obrony cywilnej, co mogłoby zapobiec eskalacji konfliktu i zapewnić odstraszanie potencjalnych agresorów.








Dodaj komentarz