Były minister w rządzie Donalda Tuska, Maciej Berek, został wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, co wywołało niemałe kontrowersje. W piątek w Polsat News wypowiedział się na temat procedur, powołując się na brak formalnych podstaw do żądania dodatkowych informacji przez prezydenta.
„Nie istnieje taka procedura, na którą w tej chwili powołują się przedstawiciele prezydenta” – stwierdził Berek, odnosząc się do korespondencji między Kancelarią Prezydenta a Kancelarią Sejmu. Podkreślił, że choć byłby zainteresowany wyjaśnieniem wszelkich wątpliwości, jego wybór przeprowadzono zgodnie z obowiązującymi zasadami.
Sejm wybrał Berka na sędziego TK 4 września. Jego kandydaturę zgłosiła Koalicja Obywatelska. Proces wyboru spotkał się jednak z zastrzeżeniami ze strony Kancelarii Prezydenta, w której pojawiły się pytania o dziesięcioletni staż prawniczy Berka. Szef Kancelarii Sejmu, Marek Siwiec, w swojej odpowiedzi zaznaczył, że kwestionowanie wyboru przez Sejm nie ma podstaw prawnych.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty oświadczył, że Kancelaria Sejmu zakończyła korespondencję w tej sprawie z prezydentem i jego kancelarią. Tymczasem Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta Karola Nawrockiego, poinformował, że prezydent odbierze ślubowanie od Macieja Berka, gdy ten dostarczy wymagane formalnie dokumenty.
W obliczu impasu, Berek zwrócił się bezpośrednio do prezydenta, prosząc o wyznaczenie terminu złożenia ślubowania. Jednocześnie Zbigniew Bogucki ponownie wystosował pismo do marszałka Sejmu w tej samej sprawie, co pokazuje, że spór o nominację Berka wciąż trwa. Tłem całego procesu są przedłużające się dyskusje na temat kompetencji i procedur związanych z powoływaniem sędziów Trybunału Konstytucyjnego.







Dodaj komentarz