Ryszard Kalisz zasugerował, że Bogdan Święczkowski, pełniący funkcję prezesa Trybunału Konstytucyjnego, mógłby zostać zatrzymany „na gorącym uczynku”, co wykluczałoby ochronę immunitetową. W rozmowie z TVN24 Kalisz stwierdził, że Święczkowski „codziennie popełnia przestępstwo”, co daje podstawy do natychmiastowego działania. Prof. Andrzej Zoll, były prezes Trybunału Konstytucyjnego, podkreślił jednak złożoność sytuacji prawnej.
Według Zolla, jeśli doszłoby do próby zatrzymania Święczkowskiego przez policję lub prokuraturę, organy te musiałyby niemal natychmiast wystąpić o zgodę na taką czynność. Problem tkwi w tym, że taka zgoda musiałaby pochodzić od prezesa Trybunału, a ponieważ Święczkowski sam pełni tę funkcję, decyzję musiałby podjąć wiceprezes TK, Bartłomiej Sochański.
Zoll zaznaczył, że wiceprezes Sochański jest zaufanym współpracownikiem Święczkowskiego, co rodzi wątpliwości co do potencjalnego zezwolenia na zatrzymanie. Samo zatrzymanie, jak dodaje Zoll, nie jest równoznaczne z uchyleniem immunitetu, który może być zdjęty jedynie decyzją Zgromadzenia Ogólnego.
Ta sytuacja ujawnia, jak skomplikowane są mechanizmy prawne związane z immunitetem i zatrzymaniem osób na najwyższych stanowiskach publicznych w Polsce. Proces decyzyjny, w którym wiceprezes TK miałby możliwość zatrzymania swojego przełożonego, stawia pytania o niezależność tych decyzji i rzeczywiste możliwości egzekwowania prawa.
Pomimo zarzutów, jakie pod adresem Święczkowskiego wysuwają różne kręgi polityczne i prawnicze, formalne procedury zatrzymania pokazują, jak trudne jest działanie w ramach istniejących przepisów, które nie przewidują tak nietypowych scenariuszy. Taki rozwój wydarzeń czyni tę sprawę nie tylko precedensową, ale też pełną prawnych wyzwań.







Dodaj komentarz