Chińskie ministerstwo handlu wydało stanowczy komunikat zakazujący respektowania amerykańskich sankcji na pięć chińskich rafinerii, którym Waszyngton zarzuca handel ropą z Iranu. Decyzja Pekinu wprowadza globalne firmy w trudną sytuację: posłuszeństwo USA może skutkować chińskimi restrykcjami, zaś ich ignorowanie prowadzi do sankcji amerykańskich.
W sobotę ministerstwo handlu Chin zaznaczyło, że działania USA „naruszają prawo międzynarodowe i podstawowe normy regulujące stosunki międzynarodowe”. Nakazy są odpowiedzią na amerykańskie obostrzenia, które obejmują pięć rafinerii wpisanych na tzw. czarną listę, w tym Hengli Petrochemical oraz Shandong Shouguang Luqing Petrochemical.
Amerykański resort finansów zarzuca im udział w nielegalnym handlu irańską ropą, co, według USA, ma na celu ograniczenie środków trafiających do Teheranu. Zamrożenie aktywów i zakaz transakcji z objętymi restrykcjami firmami ma wzmocnić nacisk na Iran, ale również powoduje komplikacje dla firm działających w obydwu krajach.
Eksperci wskazują, że chińskie stanowisko stawia międzynarodowe korporacje w sytuacji bez łatwego rozwiązania. Ignorowanie sankcji USA może skutkować ograniczeniami ze strony Waszyngtonu, z kolei ich przestrzeganie grozi chińskimi karami za podporządkowanie się zagranicznemu prawu.
Tło tego konfliktu to trwający dyplomatyczny impas między USA a Iranem, związany z wojną, która rozpoczęła się pod koniec lutego, obecnie objętą zawieszeniem broni. Analitycy oceniają, że decyzja Pekinu to również sygnał konfrontacyjny przed planowanym spotkaniem przywódców USA i Chin.
Podstawą chińskiego działania jest przepis z 2021 roku, który pozwala chińskiemu ministerstwu wydawać nakazy zakazujące przestrzegania wybranych obcych sankcji. Nowe rozporządzenie stanowi, że chińskie firmy i obywatele nie mogą akceptować sankcji, które Pekin uznał za bezpodstawne.







