Dariusz Rozwadowski, nauczyciel historii, zaskoczony otrzymaniem karty mobilizacyjnej, nie spodziewał się, że przydzielono mu rolę dowódcy kompanii saperów. Choć jego doświadczenie wojskowe ogranicza się do sześciotygodniowego szkolenia sprzed 20 lat, miałby teraz dowodzić specjalistycznym oddziałem liczącym nawet 150 żołnierzy. Rozwadowski, będący kapralem, a nie kapitanem, był zdziwiony, gdy uświadomiono mu, że nie jest to pomyłka.
Próby wyjaśnienia sytuacji podjęte w Wojskowym Centrum Rekrutacji nie przyniosły rezultatu, a oficjalne oświadczenie o braku kompetencji i zagrożeniu bezpieczeństwa spotkało się z niezrozumieniem. Rozwadowski zwrócił się również do Rzecznika Praw Obywatelskich, wskazując na patologiczny charakter tego przydziału.
Ministerstwo Obrony Narodowej, reagując na szeroko nagłośnioną sprawę, stwierdziło, że pan Dariusz otrzymał przydział zgodny ze specjalnością saperską zdobywaną podczas swojego szkolenia. Zapewniono go o możliwości udziału w przyszłych ćwiczeniach rezerwistów oraz zaproponowano zamianę przydziału na stanowisko bardziej odpowiadające jego kompetencjom.
Autor reportażu, Waldemar Stankiewicz, również zauważył nieścisłości w informacji MON, podkreślając, że przydział dowódcy kompanii to poważna odpowiedzialność. Rozwadowski podkreślał, że karta mobilizacyjna to konkretna decyzja, a nie „propozycja” przydziału. Skrytykował również brak odpowiedniego szkolenia w ciągu ostatnich dwóch dekad.
Boheter tego przypadku, przez swoje doświadczenia, rozpoczął pracę nad książką opisującą szerszy kontekst mobilizacji rezerwistów i ich realia. Współautorem publikacji „Na mięso armatnie. Taki los szykują Polakom?” został poseł Włodzimierz Skalik. Książka ukazuje brutalne mechanizmy wciągania państw w konflikty oraz ich wpływ na zwykłych obywateli.








Dodaj komentarz