Sąd wydał decyzję odnośnie ekstradycji rosyjskiego archeologa Aleksandra Butiagina do Ukrainy, pomimo argumentów obrony. Pełnomocnik Butiagina, mecenas Adam Domański, poinformował, że planuje złożyć zażalenie po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia postanowienia.
Ukraińska prokuratura zarzuca Butiaginowi, że w latach 2014–2019 prowadził wykopaliska bez wymaganych pozwoleń na terenie kompleksu archeologicznego „Starożytne miasto Myrmekjon” w Kerczu na Krymie. Działania te miały doprowadzić do częściowego zniszczenia kompleksu, co według ukraińskich śledczych spowodowało straty przekraczające 200 milionów hrywien, czyli przeszło 16,5 miliona złotych.
Za zarzut nielegalnego prowadzenia wykopalisk Butiaginowi grozi grzywna, a za zniszczenie kompleksu kara do pięciu lat więzienia. Rosyjski archeolog został zatrzymany 4 grudnia w Warszawie przez ABW na polecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Rosja zdecydowanie protestowała przeciwko zatrzymaniu Butiagina. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oraz rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa wyrazili swoje zaniepokojenie, podkreślając, że Butiagin prowadził badania na Krymie od lat, a jedynym powodem konfliktu jest zmieniona sytuacja polityczna. Przypomnijmy, że Krym został w 2014 roku nielegalnie anektowany przez Rosję, lecz społeczność międzynarodowa uznaje go nadal za część Ukrainy.
Butiagin z kolei określił orzeczenie sądu jako „całkowicie spodziewane”, wyrażając pesymizm już przed rozprawą. Sprawa zdobyła szeroki rozgłos także w rosyjskich mediach, które bacznie śledzą rozwój wydarzeń.








Dodaj komentarz