Komisja Europejska zwróciła się do Węgier o wyjaśnienia po doniesieniach amerykańskiej prasy o kontaktach Pétera Szijjártó, ministra spraw zagranicznych Węgier, z Siergiejem Ławrowem podczas niejawnych unijnych spotkań w Brukseli. Artykuł opublikowany przez 'Washington Post’ wzbudził zaniepokojenie wśród unijnych decydentów, którzy uznali te informacje za niepokojące.
Szijjártó potwierdził prawdziwość tych doniesień, wyjaśniając, że wiele unijnych decyzji dotyczących energii, przemysłu motoryzacyjnego i bezpieczeństwa ma znaczenie dla stosunków Węgier z krajami spoza UE. Podkreślił, że dyplomacja to rozmowy z liderami innych państw, a on kontaktuje się z przedstawicielami różnych krajów, w tym Rosji, USA, Turcji czy Izraela.
Jednak wcześniej minister określił doniesienia jako 'fake news’, zarzucając premierowi Donaldowi Tuskowi i Radosławowi Sikorskiemu rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji. Tusk w odpowiedzi zaznaczył, że wątpliwości o przepływie informacji do Rosji pojawiały się już od dawna i stanowią powód jego ostrożności w tych sprawach.
W kontekście kontaktów z Rosją, minister Szijjártó odwiedził Moskwę aż 16 razy od początku inwazji Rosji na Ukrainę. Ostatnia wizyta miała miejsce w marcu, kiedy spotkał się z Władimirem Putinem.
Rząd Węgier jest jednym z niewielu w Europie, które utrzymują ścisłe relacje z Kremlem, kontynuując import paliw kopalnych z Rosji mimo nacisków Unii Europejskiej na zmniejszenie tej zależności. Wybory parlamentarne na Węgrzech, które odbędą się 12 kwietnia, stawiają partię Fidesz Viktora Orbana w trudnej pozycji, według ostatnich sondaży może ona stracić władzę.
Te wydarzenia wpisują się w kontekst coraz bardziej napiętych relacji wewnątrz Unii Europejskiej, gdzie podejrzliwość wobec Węgier wzrasta. Bruksela już ograniczyła dostęp do poufnych materiałów dla rządu w Budapeszcie, co jest znacznym krokiem w polityce Unii wobec swojego członka.








Dodaj komentarz