Ksiądz Stanisław P., oskarżany o molestowanie niemal stu chłopców, stawił się w tarnowskim sądzie, lecz nie złożył zeznań z powodu złego samopoczucia. Do zbrodni dochodziło zarówno w kraju, jak i za granicą. Sprawa zgłoszona do prokuratury przez kurię przedawniła się, przez co Stanisław P. nie odpowie za swoje czyny. Na ławie oskarżonych zasiadł biskup Andrzej Jeż, ostatni przełożony księdza Stanisława, oskarżany o ukrywanie przypadków pedofilii w diecezji tarnowskiej. Jeż nie uczestniczy w rozprawach, co budzi krytykę ze strony ofiar i ich rodzin.
Ksiądz Stanisław mieszka obecnie w Domu Księży Emerytów w Tarnowie. Mimo dwukrotnego ukarania przez sąd kościelny za przestępstwa seksualne, formalnie nadal jest duchownym. Przez lata polski Kościół katolicki nie zawiadamiał organów ścigania o przypadkach molestowania, co zdaniem krytyków stanowiło próbę ukrywania przestępstw wśród duchownych.
Podczas ostatniej rozprawy zeznawał Adam Nita, były kanclerz kurii tarnowskiej, który w 2010 roku przyjął zgłoszenie dotyczące księdza Stanisława. Mimo posiadania informacji o przestępstwach, kuria nie zgłosiła sprawy na policję. Adam Nita tłumaczył w sądzie, że nowelizacja prawa karnego nakładająca obowiązek zgłaszania takich przestępstw w Polsce obowiązuje dopiero od 2017 roku.
Jednocześnie Krzysztof Krajewski-Siuda, psychiatra, który zgłosił prokuraturze sprawę drugiego duchownego tarnowskiej diecezji, Tomasza K., potwierdził, że kuria nie podjęła działań w obronie ofiar. Zeznania te odbywały się za zamkniętymi drzwiami.
Proces biskupa Jeża dotyczy zaniechań w sprawie zawiadomień o przypadkach pedofilii, a kolejne rozprawy zaplanowano na kwiecień. Tymczasem prokuratura tarnowska prowadzi dalsze postępowania w sprawach niezgłoszonych przestępstw seksualnych. Sprawa Mariana W., innego księdza oskarżanego o molestowanie ministrantów, również ciągnie się przed sądami. Marian W. został skazany na 12 lat więzienia, ale kuria nie uznaje swojej winy, twierdząc, że zachowania księdza były akceptowane przez ofiary.
Obrońcą biskupa Andrzeja Jeża jest Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości. Proces i kolejne działania związane z pedofilią wśród duchownych pokazują trudności w egzekwowaniu odpowiedzialności za ukrywanie takich spraw w Kościele katolickim w Polsce.








Dodaj komentarz