Na przełomie lutego i marca w Zatoce Meksykańskiej doszło do poważnego wycieku ropy, który zanieczyścił około 230 kilometrów meksykańskiej strefy przybrzeżnej. Organizacja ekologiczna La Red Corredor Arrecifal del Golfo de Mexico informuje, że skażenie może dotrzeć również do wybrzeży Stanów Zjednoczonych. Wyciek ma druzgoczący wpływ na lokalną faunę i florę. W Coatzacoalcos w stanie Veracruz znaleziono martwe żółwie morskie, delfiny i inne zwierzęta. Organizacja alarmuje, że jest to tylko początek katastrofy ekologicznej, a źródło wycieku pozostaje nieznane. Meksykańskie władze, w tym prezydentka Claudia Sheinbaum, prowadzą dochodzenie. Wstępne dane sugerują, że wyciek pochodzi z tankowca u wybrzeży stanu Tabasco. Substancje zawarte w ropie mogą powodować poważne problemy zdrowotne, w tym zaburzenia hormonalne i rakotwórcze. Sytuacja może mieć długofalowe skutki, zwłaszcza gdy do sezonu lęgowego pięciu gatunków zagrożonych żółwi morskich pozostało niewiele czasu. Stan 125 raf koralowych w regionie również nie jest znany. Mieszkańcy, jak Vicente Vargas, tracą środki do życia, gdyż wielu musiało przerwać połowy z powodu zanieczyszczenia. Zatoka Meksykańska ma długą historię katastrof związanych z ropowością, w tym pamiętnej eksplozji platformy Deepwater Horizon w 2010 roku, która spowodowała olbrzymie zniszczenia ekologiczne.








Dodaj komentarz