Nie istnieją dowody potwierdzające, że Iran posiada zdolność ataku na Europę rakietami balistycznymi – oświadczył Steve Reed, brytyjski minister ds. mieszkalnictwa, w rozmowie z BBC. Wywiad, który ukazał się w niedzielę, odnosił się do raportów Sił Obronnych Izraela o rakietach Teheranu o zasięgu 4000 kilometrów, mogących dotrzeć do Londynu, Paryża czy Berlina. Reed stanowczo stwierdził, że nie ma żadnych dowodów na to, by Iran planował taki atak.
Izrael przekazał, że Iran po raz pierwszy od rozpoczęcia konfliktu na Bliskim Wschodzie użył rakiet balistycznych o zasięgu sięgającym czterech tysięcy kilometrów. Dane te sugerują, że Teheran mógłby wycelować w kraje europejskie, azjatyckie czy afrykańskie. Według izraelskich wojskowych, od czerwca 2025 roku istnieją dowody na rozwijanie przez Iran technologii mogącej zagrozić wielu państwom na tych kontynentach. Armia Izraela określiła irański reżim jako zagrożenie globalne.
W niedawnym ataku na bazę Diego Garcia na Oceanie Indyjskim Iran użył dwóch pocisków balistycznych. Jeden z nich został przechwycony przez USA, a drugi nie osiągnął celu. Instytut Badań nad Wojną zaznaczył, że był to najdalszy zasięg w irańskiej historii rakietowej. W kontekście napiętych stosunków na linii Waszyngton-Teheran, prezydent USA Donald Trump zagroził zniszczeniem irańskich elektrowni, jeśli cieśnina Ormuz nie zostanie otwarta w ciągu 48 godzin.
Reed podkreślił, że Wielka Brytania nie zamierza angażować się w konflikt, jednakże ochroni swoje interesy. Ruch w cieśninie Ormuz, kluczowej dla transportu ropy, został przez Iran ograniczony, ale niektóre statki, zwłaszcza te związane z Chinami i Indiami, są przepuszczane. Media donosiły o potencjalnym rozlokowaniu min przez Iran.
Konflikt oraz wymiana retoryki między mocarstwami pozostaje w centrum uwagi światowych mediów. Obserwatorzy międzynarodowi wskazują na potrzebę dyplomatycznych działań, które mogłyby załagodzić napięcia na Bliskim Wschodzie i poza nim.








Dodaj komentarz