Kontrowersje wokół zamykania oddziałów ginekologicznych w Polsce

Wizyta premiera Donalda Tuska w programie TVN24 wywołała niemałe poruszenie wśród opinii publicznej. Premier stwierdził, że oddział ginekologiczno-położniczy w Lesku nadal funkcjonuje, mimo iż media szybko ustaliły, że został on zamknięty już w styczniu 2026 roku. Informacje te sprowokowały falę komentarzy, w których krytykowano szefa rządu za ignorancję wobec problemów kobiet na prowincji.

Zamknięcie oddziałów ginekologiczno-położniczych w Polsce jest obecnie dużym problemem. Taka sytuacja na przykładzie Leska pokazuje trudności, z jakimi borykają się kobiety na terenach wiejskich. Marcelina Zawisza z partii Razem skrytykowała premiera za brak troski o kobiety z mniejszych miejscowości.

Reakcja Ministerstwa Zdrowia nie przyniosła spokoju. Przedstawiło ono oświadczenie tłumaczące, że oddział w Lesku został zawieszony z powodu braków kadrowych i przedłużającego się remontu. Pomimo wygaśnięcia umowy z NFZ na koniec 2025 roku, resort twierdzi, że nie jest to równoznaczne z likwidacją odziału. Mimo proponowanej umowy na utworzenie izby porodowej, szpital nie zdecydował się na jej podpisanie.

Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że statystyki wskazują na niską liczbę porodów w Lesku w ostatnich latach. Zaledwie 12% porodów z okolicznych powiatów miało miejsce w tamtejszym szpitalu w latach 2023-2024. NFZ pozostaje otwarte na dalsze negocjacje.

Niepewności wokół przyszłości oddziału nie rozwiały oświadczenia resortu, co skrytykował m.in. były wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński. Problem zamykania oddziałów ginekologicznych pozostaje nierozwiązany i budzi obawy dotyczące dostępności opieki zdrowotnej dla kobiet w mniejszych miejscowościach.

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*