Kryzys jednej z największych firm okiennych w Polsce urósł do tak absurdalnych rozmiarów, że nawet w komisariacie, który miał badać sprawę, pełni służbę jej poszkodowany klient. W Onecie wracamy do dramatycznej sytuacji Grupy Petecki — niegdyś potentata branży i biznesowego symbolu sukcesu, dziś pogrążonego w finansowym i wizerunkowym chaosie.
Nieliczni pracownicy produkcji przeliczają ostatnie towary pozostałe w fabryce — żeby robić cokolwiek — i czekają na zaległe pensje, a firma rozsprzedaje swój majątek: w tym służbowe samochody. Tak według informatorów Onetu wygląda styczeń w Grupie Petecki, która zeszły rok zakończyła potężnym załamaniem w swoich finansach — a do tego kryzysem wizerunkowym.
Przypomnijmy: firma kierowana z Łodzi przez jednego z najbogatszych Polaków z początku XXI w. przestała realizować zlecenia, na które wzięła wcześniej zaliczki od klientów, i setkami zwalniała pracowników ze swoich fabryk, w dodatku nie wypłacając załogom należnych pieniędzy.
Wyjątkowy poszkodowany w śledztwie wokół Grupy Petecki
O skali kryzysu świadczy najnowsza informacja od łódzkich śledczych. Gdy na przełomie listopada i grudnia poszkodowani klienci oraz pracownicy bez należnych pensji zaczęli składać zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do kilku prokuratur w centralnej Polsce, sprawę przejęła Prokuratura Rejonowa Łódź-Górna (właściwa dla sprawy ze względu na adres głównej siedziby Grupy Petecki).
Szybko pojawił się jednak nieoczekiwany problem. W komisariacie podległym śledczym z Górnej pełni służbę jeden z poszkodowanych klientów Grupy Petecki.
— Dlatego, ze względu na dobro śledztwa i by uniknąć jakichkolwiek wątpliwości co do sposobu jego prowadzenia, sprawę przejęła Prokuratura Rejonowa Łódź-Bałuty [czyli z innej części miasta] — wyjaśnił we wtorek Onetowi prok. Paweł Jasiak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
„Na początku stycznia coś jeszcze produkowali, ale nie za wiele. A teraz…”
O potężnych problemach firmy z główną siedzibą w Łodzi obszernie informowaliśmy przed miesiącem. Jej twórca — Ignacy Petecki — przyznał wtedy w rozmowie z reporterem Onetu, że „doszło do zwolnień, obejmujących setki pracowników”. Przed kryzysem przedsiębiorstwo chwaliło się zatrudnieniem obejmującym „tysiąc wykwalifikowanych pracowników” w czterech zakładach produkcyjnych — poza Łodzią Grupa Petecki działała w Gostyninie na Mazowszu, w Chrapczewie w woj. wielkopolskim oraz w Łasku w woj. łódzkim. W szczycie potęgi jej twórca był notowany na 39. miejscu „Listy 100 Najbogatszych Polaków 2002” — z majątkiem oszacowanym na 315 mln zł.
— Na produkcji zostało 13 pracowników. Na początku stycznia coś jeszcze produkowali, ale nie za wiele. A teraz przeliczają okucia okien, ostatnie towary, pozostałe w fabryce, żeby robić cokolwiek. Nie dostali wypłaty za grudzień. W biurach zostało sześć osób — mówi o obecnej sytuacji w zakładzie z Łasku jeden z naszych informatorów. To do niedawna pracownik łaskiej fabryki, który zwolnił się po tym, gdy otrzymał tylko połowę pensji za wrzesień, zaś za październik nie otrzymał ani złotówki. Osoba ta wciąż czeka na należne pieniądze, licząc, że teraz uzyska je za sprawą komornika.
Na należne pieniądze — dzięki postępowaniu restrukturyzacyjnemu, prowadzonemu przez kancelarię z Płocka — liczą także poszkodowani klienci firmy. To dla nich inna droga, oprócz wniosków do prokuratury, służąca próbie odzyskania zaliczek. Jak się dowiadujemy nieoficjalnie, trwającej restrukturyzacji mają służyć licytacje służbowych samochodów Grupy Petecki.
Przyglądając się sprawie w grudniu, usłyszeliśmy w Łasku, że problemy firmy wzięły się z przegranej wojny cenowej, którą przed rokiem konkurencji miał wydać Petecki. Natomiast twórca firmy stwierdził, że weszła ona w inwestycje z firmami z branży deweloperskiej. I to one zalegają potężne sumy Peteckiemu, co przyczyniło się do dużych zwolnień w jego zakładach.
Źródło:onet.pl












Dodaj komentarz