Z czego finansować armię w obliczu wojny?

Z czego finansować armię w obliczu wojny?

Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak podpisał umowę z Beatą Daszyńską-Muzyczką, prezes Banku Gospodarstwa Krajowego dotyczącą obsługi Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. Tym samym rusza nowy fundusz, który będzie wspierał modernizację polskiej armii.

  • Ustawa o obronie ojczyzny, która weszła w życie 23 kwietnia 2022 r., kompleksowo normuje kwestie związane z obronnością. Wprowadza również nowe rozwiązania i regulacje w zakresie finansowania sił zbrojnych RP.
  • Jednym z takich rozwiązań jest Krajowy Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, utworzony w Banku Gospodarstwa Krajowego.
  • Jego celem jest znaczące zwiększenie nakładów na modernizację sił zbrojnych. Nie wszyscy jednak są tym pomysłem zachwyceni. Wiemy dlaczego.

Zawarta 10 maja umowa określa zasady dokonywania wypłat ze środków funduszu, opracowania i aktualizacji planu finansowego, prognozy przychodów i wydatków na potrzeby jego przygotowania, a także zapisy dotyczące udzielania finansowania oraz zakresu i terminów sporządzania sprawozdania z realizacji tego planu.

Jednym z najważniejszych zapisów ustawy o obronności jest zwiększenie od 2023 r. z planowanych wcześniej 2,3 proc. PKB wydatków na wojsko do 3 proc. PKB. Finansowaniu zwiększonych potrzeb obronnych ma służyć Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, który powstał w Banku Gospodarstwa Krajowego.

Część wojskowych, polityków i ekonomistów odnosi się do tego pomysłu z rezerwą. Uważają, że obecnie jest wiele ważniejszych wydatków i dlatego nie powinno się tak znacznie zwiększać ich na wojsko.

Tak, jak samo przyjęcie ustawy o obronie ojczyzny nie wystarczy, by zbudować amię nowego wzoru, tak powołanie Funduszy Wsparcia Sił Zbrojnych nie jest sam w sobie cudowną receptą na rozwiązanie finansowych potrzeb modernizacyjnych armii.

Zwiększenie wydatków na obronność

Realizacja ustawowych zapisów wymagać będzie pokonania wielu, nie tylko finansowych wyzwań i wyrzeczeń i to przez wiele lat, a długa perspektywa czasowa zawsze rodzi większe możliwości niepowodzeń. Rząd zresztą o tym wie.

– Wzrost udziału wydatków obronnych w PKB wprowadzony ustawą o obronie ojczyzny to jeszcze za mało by zdynamizować zakupy sprzętu dla wojska – przyznaje Mariusz Błaszczak, szef MON.

O jakich wyzwaniach mowa? Budżet resortu obrony narodowej na 2022 r. i tak już niemały, wynosi 57,8 mld zł (2,2 proc. PKB). Zwiększenie wydatków na obronność do 3 proc. PKB oznacza, że już w 2023 r. Polska będzie wydawać na wojsko około 75-85 mld zł rocznie. To bardzo dużo.

Trzeba będzie dodatkowo znaleźć około 20 mld zł więcej, niż planowano. Skąd rząd weźmie tak duże pieniądze? Chce kolejny raz zastosować rozwiązanie, po które sięgnął w przypadku wydatków na walkę ze skutkami pandemii COVID-19.

Potrzeby modernizacyjne mogłyby pochłonąć nawet największe pieniądze

Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, powstały w Banku Gospodarstwa Krajowego, to pozabudżetowe źródła finansowania wydatków obronnych. Ustawa wskazuje, że jego przychody mają pochodzić z wpływów z papierów skarbowych, obligacji BGK, budżetu państwa oraz z zysku Narodowego Banku Polskiego. Czyli z kolejnych długów.

Zaciąganie nowych zobowiązań finansowych w sytuacji spodziewanego spowolnienia gospodarczego i osłabienie złotego, może okazać się trudne. Zwłaszcza że potrzeby modernizacyjne Sił Zbrojnych RP są obecnie tak duże, że mogłyby pochłonąć każde, największe nawet pieniądze.

Do tego słabnący złoty i zmieniające się kursy walut podnoszą koszty umów zawartych w obcej walucie. Należności spłacamy w dolarach po kursie w dniu jej wpłaty. Przykładowo koszt zakupu 250 czołgów Abrams, w dniu zawarcia umowy wynosił 23,2 mld zł. Przy kursie 3,87 zł za dolara. Obecnie, kiedy dolar zdrożał do 4,43 zł, koszt umowy urósł do ponad 26 mld zł. Ponad 3 mld zł więcej. A tych kontraktów zawarliśmy wiele. Według dostępnych danych od początku 2022 r. wartość wykonywanych umów z kontrahentami zagranicznymi wynosi 22,43 mld zł.

Armia silna gospodarką

Gen. Leon Komornicki, były zastępca szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego i wiceprezes zarządu Stowarzyszenia Euro-Atlantyckiego uważa, że trzeba zadbać nie tylko o samą armię, jej uzbrojenie, wyszkolenie, ale też o zaplecze, przemysł i gospodarkę.

Problemów do rozwiązania jest zatem wiele, jednak nie możemy z ich realizacji zrezygnować. Powinien być w to zaangażowany cały potencjał państwa, instytucji państwa, samorządów, przedsiębiorców, wszyscy obywatele.

Przy czym rozbudowa nowoczesnej, silnej armii będzie możliwa tylko przy jednoczesnym rozwoju potencjału gospodarczego państwa, w tym przemysłu obronnego, polskiej myśli technicznej, rozwiązań i technologii.

Gen. Mieczysław Cieniuch, były szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego widzi rozwiązanie tego problemu następująco. – Powinniśmy się zbroić, ale z głową, żeby nie zarżnąć gospodarki, wzmacniając jednocześnie stale nasze relacje w NATO oraz z Unią Europejską.

Włodek Kaleta

 

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!