Cała Polska oburzona postawą papieża. Franciszek wciąż nie potępił Putina i atakuje NATO

Nie cichną komentarze po zaskakujących słowach papieża Franciszka, który uznał, że przyczyną napaści na Ukrainę mogło być „szczekanie NATO pod drzwiami Rosji”. Polscy politycy są zaskoczeni i próbują wyjaśniać, skąd wzięło się takie zachowanie Ojca Świętego. – Może i chęci były dobre, ale w tym przypadku sprawdza się przysłowie, że „dobrymi chęciami bywa piekło wybrukowane” – mówi „Faktowi” Bronisław Komorowski (70 l.), były prezydent.

Brak jednoznacznego potępienia Władimira Putina, a nawet próby usprawiedliwiania agresji w ostatnich dniach kładą się cieniem na postaci papieża Franciszka. „Fakt” zapytał, co o jego postawie sądzą polscy politycy.

Były prezydent, Bronisław Komorowski nie ukrywa, że sformułowanie o „szczekaniu NATO” w „polskim, i nie tylko polskim uchu brzmi fatalnie”.

– Wydaje mi się, że tu nie było intencji rozgrzeszania Putina, ale raczej chęć mówienia takim językiem, który by pomógł papieżowi ewentualnie odegrać jakąś rolę mediatora, pośrednika. Może i chęci były dobre, ale w tym przypadku sprawdza się przysłowie, że „dobrymi chęciami bywa piekło wybrukowane” – mówi „Faktowi” Bronisław Komorowski.

Dodaje jednak, iż wypowiedź ta jest trudna do zrozumienia i jeszcze trudniejsza do zaakceptowania.

Dla Tadeusza Cymańskiego (67 l.), posła Solidarnej Polski, papieska wypowiedź była „bardzo niefortunna”. Polityk zaznacza, iż w Polsce oczekiwaliśmy, że papież „jednoznacznie wypowie się na temat wojny”.

– I myślę, że to jest takie rozczarowujące. Natomiast nie wolno też nie zauważyć, że podejmował różne próby. Oddelegował wysłannika, proponował też wysłanie statku, aby pomóc migrantom. Rolą papieża jest przede wszystkim ratowanie ludzi i patrzenie na nieszczęście całościowo, ale tutaj wiadomo, kto jest agresorem, kto jest napadnięty i w tym sensie to jest rozczarowujące – wyjaśnia Tadeusz Cymański.

Polityk jednocześnie apeluje, aby w tej trudniej sytuacji i w obliczu toczącej się wojny, nie podgrzewać atmosfery, a nawet takie papieskie wypowiedzi nie powinny zmienić chęci pomagania Ukrainie.

– Teraz jest taki czas, kiedy powinniśmy robić swoje, pomagać maksymalnie Ukrainie. I taka jedna, czy druga wypowiedź, nawet papieska nie powinna naruszać tego kursu – zaznacza Cymański.

Pytań o papieską wypowiedź nie uniknął też Zbigniew Rau (67 l.), minister spraw zagranicznych. Podczas konferencji prasowej dyplomata zwrócił uwagę, jak powinno się pojmować tzw. papieską nieomylność.

– Katolicy wiedzą, że dogmat o nieomylności papieża w kwestiach teologicznych został przyjęty przez sobór watykański pierwszy w roku 1870. Nieomylność papieża zatem jest ograniczona tylko do kwestii teologicznych(…). Natomiast trudno nie zauważyć, że w dziejach Kościoła wiele wypowiedzi miało charakter niefortunny. I ta na pewno do takich należy – wyjaśniał szef polskiej dyplomacji.

Dla Róży Thun (69 l.) papież Franciszek bezsprzecznie jest człowiekiem, który „walczy o słabszych, o pokój i jest przeciwko wojnie”, ale „nie ma wyczucia politycznego, czy wystarczającej wiedzy na temat Europy, czy Europy Wschodniej”.

– I myślę, że człowiek, który widział w swoim życiu bardzo dużo nieszczęścia, nędzy, wykorzystywania w Ameryce Łacińskiej, bo on zajmował się najbiedniejszymi, w slumsach pracował, może mieć gdzieś głęboko w sobie negatywny stosunek do wielkich mocarstw, czy do wielkiego mocarstwa, jakim są Stany Zjednoczone – wyjaśnia Róża Thun.

Europosłanka Koalicji Obywatelskiej zaznacza jednocześnie, że ta papieska wypowiedź pokazuje, „że lepiej, jak się na temat polityki Kościół nie wypowiada”.

Komentujący papieskie słowa duchowni są ostrożniejsi w swych ocenach. W rozmowie z portalem „Onet.pl” Ks. prof. Bogdan Prach, rektor Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego we Lwowie zwrócił uwagę, iż papież pokusił się o „dziwne sformułowanie”. Zaznaczył jednak, iż tradycją watykańskiej dyplomacji jest nienazywanie „agresorów po imieniu”.

– Sądzę też, że dużą rolę odgrywają tu elementy związane z objawieniami fatimskimi, powiązane z Rosją. Wiedza papieża w tej kwestii może być głębsza od naszej. Może tu trzeba poszukać wyjaśnień dla słów, które wypowiada papież. Ale czy tak jest, tego nie wiem. Ciężko mi to komentować, bo Kościół jest jeden, święty i powszechny. Papież w tych kwestiach może być omylny, ale w innych kwestiach jest nieomylny – mówi Onetowi ksiądz Prach.

Kontrowersyjne wypowiedzi papieża Franciszka skłoniły do zabrania głosu również postacie ze świata sztuki i mediów. Wojciech Mann (74 l.) wyraził marzenie, „by Stwórca jednak trochę się ożywił i porządnie pogonił kota ruskim bandytom”.

– A przy okazji swoim „pokornym sługom” ukrywającym pod sutannami różne świństwa, nie zapominając o odklejonym od rzeczywistości, wygadującym skandaliczne opinie o wojnie w Ukrainie, Franciszku – napisał w mediach społecznościowych Wojciech Mann.

Znany i lubiany aktor, Jerzy Zelnik w rozmowie z „Faktem” przekonuje, iż papieskie słowa nie oznaczają, że „papież tak twierdzi, tylko że Putin tak twierdzi”.

— Nie wiem, kto to przeinacza w mediach, chyba ateiści. Papież mówi, że nie wie, co dzieje się w mózgu Putina i że być może ma takie lęki i strachy, co oczywiście Putina nie usprawiedliwia w jego bestialstwie — uważa Jerzy Zelnik.

Aktor zwraca uwagę, iż „w Ewangeliach jest przekazana filozofia Jezusa Chrystusa”, który wyraźnie nawołuje „do miłości do nieprzyjaciół”. Prawdziwa miłość polegać ma, zdaniem aktora, nie na tym, że „my im kompletnie odpuszczamy, tylko na tym, że ich nawracamy, naprawiamy, pozyskujemy dla Pana Boga”.

— To jest miłość! Papież Franciszek nie może kierować się nienawiścią, jest katolikiem, głową kościoła i chrześcijaninem. W związku z tym stara się naprawić świat i dawać ludziom szansę na nawrócenie. Jesteśmy tu po jednej stronie: nie usprawiedliwiamy Putina. Trzeba być ślepym, głuchym i nie mieć uczuć, żeby usprawiedliwiać Putina, jego ekipę i tych jego żołnierzy — podkreśla Jerzy Zelnik.

Pytany, czy papież Franciszek powinien potępić Putina za wywołanie krwawej wojny, Jerzy Zelnik jasno dał do zrozumienia, że nie jest do papieskim zadaniem.

— Papież nie ma takiego zadania politycznego, choć jest też głową Państwa Watykańskiego. Jego zadaniem nie jest udział w polityce, on ma zupełnie inne kryteria postępowania. Nie żądajmy od Franciszka, by był politykiem. Jeśli by potępił, stałby się stroną w konflikcie. To nie jest zadanie papieża — uważa aktor.

Źródło: Fakt/Onet.pl

Papież Franciszek uznał, że jednym z możliwych powodów rosyjskiej inwazji na Ukrainę mogło być „szczekanie pod drzwiami Rosji przez NATO”.

Europosłanka KO, Róża Thun uznała, iż papieskie słowa „to może być taka reakcja południowoamerykańska człowieka, który zna biedę i wykorzystywanie i eksploatację tego kontynentu”.

– W polskim, i nie tylko polskim uchu brzmi to fatalnie — uważa Bronisław Komorowski, były prezydent.

– To były bardzo niefortunne i źle odebrane słowa — komentuje Tadeusz Cymański, poseł Solidarnej Polski.

– Nie żądajmy od Franciszka by był politykiem. Jeśli by potępił, stałby się stroną w konflikcie. To nie jest zadanie papieża — twierdzi Jerzy Zelnik, aktor.

Wojciech Mann, dziennikarz, nie przebierał w słowach, oceniając sytuację na Ukrainie i słowa papieża Franciszka.

FAKT.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!