Tegoroczny budżet obronny ma być większy o 3 mld zł. Nie wszyscy się cieszą

Zgodnie z harmonogramem 7 października 2020 r. w Sejmie, prócz II czytania projektu budżetu na 2021 r., posłowie będą debatować nad nowelą tegorocznego budżetu, przewidującego deficyt w wysokości ponad 109 mld zł.

Na obronę narodową w 2020 r. zaplanowano ponad 49 mld zł. Rząd chce zwiększyć tegoroczny budżet MON o dodatkowe 3 mld zł. To dobra wiadomość. Dlaczego zatem nie wszyscy się z tego cieszą?

Nowelizacja budżetu, zakładająca zwiększenie o 3 mld zł (aż o 4,6 proc. więcej od planowanego) budżetu obronnego trafiła – z rekomendacją Sejmowej Komisji Finansów – do drugiego czytania w Sejmie. Pieniądze te mają wspomóc modernizację Sił Zbrojnych RP. Dlatego nie muszą być wydane do końca 2020 r., ale również w kolejnych latach – według potrzeb MON.

– Podczas pierwszego czytania nowelizacji budżetu w Sejmowej Komisji Finansów Publicznych złożyliśmy poprawkę dotyczącą ograniczenia budżetu obrony narodowej, ale została ona odrzutowana. W drugim czytaniu na Sali Plenarnej Sejmu złożę tę poprawkę ponownie – zapowiada Tomasz Trela, poseł Lewicy.

Uważa, że ci, którzy twierdzą, że armia tych pieniędzy tak bardzo potrzebuje, powinni sobie zadać pytanie, komu te środki mogą się dzisiaj bardziej przydać: armii czy służbie zdrowia.

– Trzeba by też zapytać rządzących, na co chcą te pieniądze przeznaczyć, bo podczas posiedzenia Komisji przedstawiciele MON nie przekazali szczegółowych informacji na ten temat – dodaje poseł.

Na służbę zdrowia czy wojsko?

Deklaruje, że jego ugrupowanie konsekwentnie stoi na stanowisku, że w dobie dwóch poważnych kryzysów – zdrowotnego i gospodarczego – w pierwszej kolejności pieniądze te powinny pójść na ochronę zdrowia. – Widzimy, co się dzieje… Armia na te pieniądze może poczekać – twierdzi poseł Trela.

Spotyka się z mieszkańcami wielu miast i – jego zdaniem – odczucie społeczne w tym względnie jest jasne. Nie powinno się przekazywać dodatkowych pieniędzy na armię w czasie walki z koronawirusem, skoro mamy w tym wyjątkowo trudnym czasie tak wiele innych ważnych potrzeb, zwłaszcza tych związanych z utrzymaniem poziomu życia i zdrowia obywateli.

Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że teraz, kiedy koalicjanci Zjednoczonej Prawicy podpisali porozumienie i zrekonstruowali rząd, przeforsowanie poprawki o dofinansowaniu służby zdrowia zamiast budżetu MON będzie bardzo trudne. Deklaruje jednak, że jego ugrupowanie nie zrezygnuje ze zgłaszania takiej propozycji.

– Mamy przy tym wsparcie opozycji, bo widziałem, że parlamentarzyści z Koalicji Obywatelskiej wspierali naszą inicjatywę. Posłowie z PSL-Koalicji Polskiej również, wierzę więc, że w głosowaniu nad tą poprawką opozycja się odliczy – ma nadzieję Trela.

Zwiększanie deficytu budżetowego

O to, czy tak będzie, WNP.PL zapytał Czesława Mroczka, byłego wiceszefa MON: – Co do zasady: rządzący powinni gwarantować wykonanie ustawowego zapisu dotyczącego przeznaczania określonej kwoty pieniędzy według wskaźnika określonego w stosunku do PKB na obronność i modernizację sił zbrojnych – mówi nasz rozmówca.

Twierdzi, że zapisów regulujących te kwestie trzeba przestrzegać, bo to norma ustawowa. I nasze zobowiązanie w stosunku do NATO. Jeśli jest tak, że z punku widzenia finansów państwa, przy braku jakichś innych, specjalnych przeciwwskazań można te środki zwiększyć ponad określony ustawą wskaźnik, to bardzo dobrze. Z jednej strony…

Kłopot w tym, że obecnie, w tych szczególnych warunkach, w jakich znaleźliśmy się z powodu epidemii koronowirusa, wysokość tego wskaźnika jest utrzymywana poprzez zadłużanie państwa. Należy się zatem zastanowić, czy rzeczywiście – z uwagi na stan finansów publicznych – jest to obecnie najlepsze działanie? Czy nie lepiej skoncentrować się na zwalczaniu pandemii?

– Odpowiedzialność za finanse bierze na siebie ten rząd. Problem w tym, że podniósł on wydatki poprzez zwiększenie deficytu budżetowego, który w tym roku będzie rekordowy i ma wynieść ponad 109 mld zł. W związku z tym pojawia się pytanie, czy akurat w obecnej sytuacji, kiedy gabinet Zjednoczonej Prawicy zadłuża nas tak straszliwie w związku z kryzysem gospodarczym i walką z COVID-19, zwiększenie budżetu na obronność powinno nastąpić – zastanawia się Mroczek.

Wojsko potrzebuje intensywnej modernizacji

Michał Jach, przewodniczący Komisji Obrony Narodowej nie ma wątpliwości, że pieniądze te są armii bardzo potrzebne. – Wojsko potrzebuje intensywnej modernizacji. Każde środki, jakie dostaje Ministerstwo Obrony Narodowej na ten cel, są bardzo ważne. I nie są to zmarnowane pieniądze – zapewnia Michał Jach, przewodniczący Komisji Obrony Narodowej.

Dodaje, że obecny stan armii jest taki m.in. przez Platformę Obywatelską, która przez 8 lat, kiedy rządziła, nie wykorzystała z budżetu obronnego 12 mld zł. – Oddano 12 mld zł do budżetu państwa. Za te pieniądze mielibyśmy prawie 40 samolotów F-16 więcej. I teraz oni politycy Platformy krytykują rząd Prawa i Sprawiedliwości za to, że dał dodatkowe pieniądze na obronę narodową! – oburza się Michał Jach. – To jest łotrostwo. Nie ma drugiej takiej opozycji wśród naszych sojuszników, która krytykowałaby zwiększenie budżetu obrony narodowej. Tego po prostu nie da się komentować. To irytuje – dodaje poseł.

Kto dostanie pieniądze?

Nie przeczy, że pewnie można by z powodu koronawirusa odłożyć zakupy dla wojska nawet na 20 lat. Po co się tym przejmować? Tylko czy to miałoby sens? – To jakaś bzdura! Ci, którzy krytykują zwiększenie budżetu obrony narodowej na modernizację, to jest jakaś nowa Targowica – mówi ostro i ryzykownie. – Te pieniądze nie będą przejedzone. Być może wszystkie przeznaczone zostaną na zamówienia w polskim przemyśle zbrojeniowym, czyli na walkę z problemami spowodowanymi epidemią koronawirusa w przemyśle zbrojeniowym – zapewnia Jach.

Uważa, że każdy, kto to krytykuje, działa na szkodę sił zbrojnych i bezpieczeństwa państwa, a po drugie – na szkodę polskiej gospodarki. – Niech krytycy nie przeszkadzają rządowi, to na pewno da on sobie również radę w walce z koronawirusem – dopowiada.

Mimo że Michał Jach przekonuje, iż dodatkowe pieniądze trafią w większości do polskiego przemysłu, według posła lewicy Tomasza Treli nie jest to wcale takie jednoznaczne. Nie brakuje bowiem opinii, że dodatkowe 3 mld zł dołożone do budżetu obronnego mogą pójść na spłatę zagranicznych zobowiązań, m.in. należności za F-35. Możemy nadpłacić ustalone należności, przez co w kolejnych latach obciążenia będą niższe… A jeśli tak, to czy trzeba to robić z deficytu?

WNP.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*