Prokurator Z. z Poznania usłyszał aż 128 zarzutów. Głównie dotyczą oszukiwania podejrzanych i świadków w celu osiągania korzyści majątkowych. We wtorek w poznańskim sądzie rozpocznie się jego proces.
Były prokurator Z. nie przyznaje się do winy. Gdy ruszyło śledztwo dotyczące jego działalności, napisał list do prowadzącej śledztwo prokurator Karoliny Niemczyk.
Prosił o ostrożne podchodzenie do rewelacji na jego temat. Sugerował, że mógł paść ofiarą spisku policjantów gromadzących dowody w jego sprawie. A gdy już usłyszał zarzuty, przekonywał, że świadkowie po prostu kłamią.
Śledztwo ruszyło w lipcu 2013 roku. Wtedy też prokurator Z. został odsunięty od pracy w Prokuraturze Rejonowej Poznań Wilda. Usłyszał od przełożonego, że ma się spakować i już nie przychodzić do pracy.
Zaczęło się od sprawy nietrzeźwego rowerzysty z Lubonia, do którego policja dotarła jeszcze przed formalnym wszczęciem śledztwa. Mężczyzna opowiedział, że prokurator Z., w zamian za obietnicę zwrotu prawa jazdy, polecił mu wpłacić 800 złotych na cel społeczny. Co ważne, rowerzysta powiedział, że zostawił pieniądze w gabinecie prokuratora.
GLOSWIELKOPOLSKI.PL