PiS dogadał się z opozycją, bez PO. Co stanie się w Sejmie?

PiS od kilku dni prowadził poufne negocjacje z opozycją, żeby znaleźć sposób na zakończenie okupacji sali plenarnej przez opozycję. Według onet.pl zrobił to wyjątkowo sprytnie.

Przy pomocy hierarchów Kościoła uzgodnił warunki porozumienia z Nowoczesną, PSL i Kukiz 15′. A PO? Według rozmówców portalu przez swój upór, by kontynuować okupację sali plenarnej Sejmu, Platforma zostanie w proteście sama.

Specjalne spotkanie z liderami całej opozycji pozycją na godzinę 14 zwołał marszałek senatu Stanisław Karczewski. Ma na nim pojawić się sam prezes PiS Jarosław Kaczyński. Partia rządząca proponuje zgłoszenie poprawek opozycji do budżetu w senacie i skierowanie ich do przegłosowania w sejmie. Wycofano się też podobno z ograniczeń w pracy dziennikarzy. Wszystko ma zostać po staremu.

Jak ustalił onet.pl .Nowoczesna dołączyła do ruchu Kukiz 15′ i PSL i nie ma ochoty już dalej protestować na sali sejmowej. Wedle rozmówców portalu posłowie .Nowoczesnej mogą przestać uczestniczyć w okupacji sejmu już w poniedziałek lub wtorek.

Ryszarda Petru przekonał do tego PiS, który przy życzliwym wsparciu ludzi Kościoła doprowadził do tajnych rozmów i zaproponował, jak wyjść z pata. Ofertę złożyli Petru ludzie PiS na spotkaniu jeszcze przed sylwestrem. Za porozumieniem od początku opowiadał się ruch Kukiz 15′ i PSL.

Przypomnijmy, że kryzys rozpoczął się 16 grudnia po tym, jak marszałek Sejmu Marek Kuchciński bez wyraźnego powodu i wątpliwie prawnie wykluczył z obrad posła PO Michała Szczerbę. Opozycja zablokowała fotel marszałka i zaczęła okupację sali plenarnej. W efekcie marszałek przeniósł posiedzenie sejmy z sali plenarnej do sali kolumnowej i tam przegłosowano ustawę budżetową. Na salę nie wpuszczono jednak mediów, kilku posłów opozycji.

Ale teraz z opozycji na sali może zostać tylko Platforma Obywatelska, która nie zamierza odpuścić PiS-owi. – Z dużym trudem jednak udało się przekonać PiS do zgłoszenia poprawek opozycji w Senacie, które następnie będą musiały zostać poddane pod obrady Sejmu, by to Sejm ostatecznie uchwalił przy świetle kamer ustawę budżetową. Tę deklarację przyjęliśmy jako akt dobrej woli i krok w tył obozu władzy – mówi Onetowi ważny polityk Nowoczesnej, znający kulisy rozmów.

Inaczej zachowała się największa partia opozycyjna. – Platforma zdecydowała się na samotną dalszą walkę, pomimo iż nie ma ona żadnego sensu. Stąd decyzja ścisłego kierownictwa Nowoczesnej, by dać szansę na przywrócenie pracy Sejmu – tłumaczy jeden z ważnych polityków tej partii.

Lider .Nowoczesnej, żeby uniknąć niezadowolenia w szeregach swojej partii z przyjętego porozumienia, wysłał już list, w którym tłumaczy swoje motywy. – Wiem, że nie jest to rozwiązanie doskonałe, ale daje szansę na przywrócenie pracy Sejmu i ograniczenie dalszego eskalowania konfliktu i dzielenia Polaków na gorszy i lepszy sort – wskazał Petru, ale podkreślił, że protest miał sens. – Nie mogliśmy zgodzić się na ograniczanie prawa mediów do informowania społeczeństwa o pracach Sejmu, eliminowanie z obrad posłów, którzy nie podobają się marszałkowi oraz na tryb obradowania Sejmu w Sali Kolumnowej – wyjaśniał Petru w liście.

FAKT.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*