Ukraina atomowa?

Na Ukrainie co i raz powraca tęsknota za bronią atomową. Rezuni spod znaku Bandery bardzo żałują, że Kijów kiedyś z niej zrezygnował. Czy mają szansę broń taką uzyskać?

 

Kilka tygodni temu w sekretariacie ukraińskiego parlamentu w Kijowie został zarejestrowany projekt uchwały Rady Najwyższej o przywróceniu Ukrainie statusu mocarstwa nuklearnego. Inicjatorem tego dokumentu jest faszyzująca, nacjonalistyczna partia Swoboda. W debatach publicznych na ten temat, jakie mają miejsce na Ukrainie, zwolennicy odtworzenia sił nuklearnych zakładają, że można to zrobić w ciągu kilku miesięcy, rzecz jasna z wydatną pomocą USA i Wielkiej Brytanii. Czy jednak mają na to szansę?

Ukraina zrezygnowała ze statusu państwa nuklearnego w 1993 roku. Kijów podpisał wtedy Układ o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. Z Ukrainy do Rosji wywieziono wszystkie głowice jądrowe, a większość środków przenoszenia broni nuklearnej – pociski balistyczne i strategiczne okręty rakietowe – zostało wtedy zniszczonych. Zniszczono również ówczesne obiekty infrastruktury broni jądrowej. Ukraina otrzymała za to odszkodowanie. Na dziś zatem, Ukraina nie ma infrastruktury, poligonów, kadr ani środków finansowych na opracowanie własnej amunicji jądrowej i środków jej przenoszenia. Francuski ekspert wojskowy i b. doradca premiera Francji Bernard Lavarini, autor książek nt. broni jądrowej stwierdza w tym kontekście: « La création des forces nucléaires est une affaire exigeant de grosses dépenses.Il est vrai que la période d’amortissement de ces dépenses est assez brève parce que cela revient moins cher que d’entretenir une flotte et un parc d’avions. Cependant il faut investir des sommes immenses pour les créer à nouveau. Je ne pense pas que cette initiative rencontrera l’approbation de Washington et de Bruxelles. Le régime de non-prolifération nucléaire est un élément clé du maintien de l’équilibre des forces dans le monde.»(Stworzenie sił jądrowych jest bardzo kosztownym przedsięwzięciem. Jednak to się opłaca, ponieważ one są najtańsze w utrzymaniu w porównaniu z flotą i lotnictwem. Ale trzeba zainwestować ogromne pieniądze, aby stworzyć je od nowa. Nie sądzę, że taka inicjatywa zdobędzie aprobatę w Waszyngtonie i Brukseli. Nierozprzestrzenianie broni jądrowej jest jednym z kluczowych punktów utrzymania normalnej równowagi sił na świecie.)

Owszem, obecna sytuacja wojskowo-polityczna gwałtownie się pogorszyła na tle kryzysu ukraińskiego. Dodatkowo przybyła też histeria związana z Rosją i postacią Putina. Ale mimo wszystko właśnie Układ o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej jest tym, co Waszyngton zawsze był gotów wspierać. Jest mało prawdopodobne, aby tylko na złość Rosji, zechciał zrobić wyjątek dla swych koniunkturalnych pupilków z Kijowa. Tym, aby do jądrowego klubu wchodziło jak najmniej nowych krajów świata, zainteresowane są jako zasadą i Rosja, i Chiny, i Stany Zjednoczone i NATO.Raz jeszcze zacytujmy Lavariniego: « L’OTAN et l’Union européenne sont les moins intéressés à voir apparaître ne serait-ce que l’arme nucléaire tactique en Ukraine. L’Europe est intéressée comme personne d’autre à ce que l’Ukraine garde le statut dénucléarisé et ne présente pas de menaces à la sécurité européenne comme elle le fait aujourd’hui ». (NATO i UE są najmniej zainteresowane pojawieniem się nawet taktycznej broni jądrowej na Ukrainie. Dołożą wszelkich starań, aby do tego nie dopuścić. Europa jak nikt inny jest zainteresowana, aby Ukraina utrzymała status nienuklearny, aby Ukraina nie była źródłem niepokoju, jakim ona jest teraz dla bezpieczeństwa europejskiego.)

Ukraina rzeczywiście posiada obfite złoża rudy uranu. Ale do tego, aby ten uran nadawał się do produkcji broni masowego rażenia droga jest jeszcze bardzo daleka. Potrzebne są zakłady wzbogacania uranu, których na Ukrainie nie ma. Brakuje również instytutów naukowych i kadr, zdolnych do opracowywania nowoczesnych ładunków i głowic nuklearnych. Jednocześnie ukraińskie Biuro Konstrukcyjne Jużnoje i zakłady „Jużmasz” zostały wcześniej włączone do programu podtrzymania rosyjskiej broni rakietowej. W celu przedłużenia terminu eksploatacji kompleksów „Wojewoda”, już od ponad 20 lat będących na uzbrojeniu w Rosji, należało przeprowadzać ich głęboką konserwację. Muszą to zrobić ich pierwotni projektanci – Biuro Konstrukcyjne Jużnoje w Dniepropietrowsku. Jednakże z uwagi na powstałą sytuację polityczną, która dla Moskwy jest nie do przyjęcia, w niedalekiej przyszłości „Wojewodę” zastąpi w Rosji prawdopodobnie zupełnie nowa rakieta „Sarmat” wyłącznie rosyjskiej produkcji. Prace są daleko zaawansowane i ze zrozumiałych względów nadano im najwyższy priorytet. Natomiast projekt opracowania czysto ukraińskiej rakiety „Sapsan”, który przewidywał stworzenie systemu rakiet balistycznych o zasięgu do 280 kilometrów, już dawno upadł i zmarniał mimo, że wydano na niego bardzo duże pieniądze. Oznacza to, że Ukraina w znacznym stopniu utraciła zdolność do tworzenia nowych systemów rakietowych. Z doświadczenia wszystkich krajów wiadomo, że zwłaszcza w tej dziedzinie potrzebna jest dynamika i konsekwentna kontynuacja.  Im dłużej trwa tu zastój, tym trudniej powraca wigor, rozłażą się kadry, starzeją się ich kompetencje i tym bardziej oddala się cel. W przypadku ukraińskich faszystów – na szczęście dla wszystkich.

Bogusław Jeznach

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*