Sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen ostrzegł w wywiadzie dla niedzielnego wydania „FAZ”, że Rosja nie ogranicza swoich roszczeń tylko do Krymu i Ukrainy, lecz dąży do odbudowy strefy wpływów. Zaapelował o zwiększenie wydatków na obronę.
Sekretarz generalny NATO powiedział, że jest zaniepokojony spadającymi nakładami finansowymi na cele wojskowe w państwach Zachodu.
– Rosja zwiększyła wydatki na obronę o 30 procent, natomiast niektórzy sojusznicy zachodni zredukowali je o 40 procent. Wypadki na Ukrainie powinny stać się dla Europy sygnałem alarmowym – wyjaśnił.
Zaapelował do Europejczyków, by nie ograniczali wydatków na wojsko, lecz inwestowali więcej środków. – Nie możemy nadal postępować tak jak dotychczas – powiedział Rasmussen.
„Rosji chodzi o coś więcej niż tylko Krym”
– Chodzi o coś więcej niż Krym i Ukraina. Rosja dąży do celu, jakim jest odbudowa rosyjskiej strefy wpływów na obszarze sowieckim – powiedział Rasmussen.
Dodał, że instrumentem tej polityki jest destabilizacja krajów będących w polu zainteresowania Kremla. Według Rasmussena destabilizującą rolę odgrywa separatystyczne Naddniestrze w Mołdawii, Abchazja i Osetia Południowa w Gruzji oraz Górski Karabach w Azerbejdżanie.
– Moskwa nie chce dopuścić do przyłączenia się swoich sąsiadów do strefy euroatlantyckiej – zauważył sekretarz generalny NATO.
– Drzwi do NATO pozostają otwarte dla europejskich krajów demokratycznych, które chcą wstąpić do naszego Sojuszu i są w stanie przyczynić się do poprawy euroatlantyckiego bezpieczeństwa oraz chcą rozwijać nasze zasady – zapewnił Rasmussen. Pytany o Ukrainę i Gruzję, zaznaczył, że każdy przypadek „rozpatrywany będzie indywidualnie”.
Podkreślił, że każdy kraj ma prawo do zdecydowania o tym, do jakiego sojuszu wojskowego chce należeć. Rosja zaakceptowała tę zasadę, przyjmując w 1999 roku Kartę Bezpieczeństwa OBWE – zauważył Rasmussen.