Tarcza antyrakietowa w Polsce. Kto ją wybuduje?

Prasa podała, że MON podjął już decyzję o przyspieszeniu postępowania związanego z budową w kraju tarczy antyrakietowej, w zakresie dokonania wyboru oferenta na dostawę takiego systemu. Jak zatem zostanie zrealizowany ten nowatorski i śmiały plan Narodowego Systemu Obrony Antyrakietowej?

 

Media coraz częściej informują opinię publiczną, że do końca 2014 r., a nie jak zamierzano do końca 2015 r., MON zamierza wybrać najlepszą ofertę na budowę Krajowego Systemu Obrony Antyrakietowej, zwanego potocznie Polską Tarczą Antyrakietową.

Zdaniem MON, który posiada już środki na takie zakupy, przetarg na dostawę pierwszych ośmiu zestawów rakietowych średniego zasięgu ma odbyć się w niezwłocznym terminie po wybraniu oferenta i dostawcy tego systemu.

Aktualnie po wstępnej weryfikacji, jak podaje prasa przedmiotu, MON wytypował podmioty gospodarcze, które złożyły już oferty wstępne i są nimi:

Amerykańsko – włosko – niemieckie konsorcjum MEADS z liderem firmą Lockheed Martin oferujący Polsce system pod nazwą MEADS.

Amerykański koncern Raytheon z systemami Patriot.

Rząd Izraela promujący swoje narodowe systemy przeciwlotnicze i antyrakietowe.

Europejski koncern MBDA z systemami rakietowymi Aster 30.

Polski Narodowy System Budowy Tarczy Antyrakietowej, który oparty jest, w pierwszej fazie budowy, na sześciu bateriach rakietowych i jedenastu bateriach rakiet oraz 77 zestawach przeciwlotniczych oraz stacji radiolokacyjnych realizowanych przez krajowy przemysł zbrojeniowy – głównie przez konsorcjum polskich firm, którego liderem stał się Bumar oraz inne z nim powiązane krajowe zakłady zbrojeniowe. Polski kontrahent do realizacji powyższego zamierzenia potrzebuje nowoczesnych systemów rakietowych, które zamierza zakupić z przetargu lub ewentualnie wejść w spółkę z wyłonionym zagranicznym dostawcą.

Kontrakt przewidziany jest na kwotę 40 miliardów zł (13 mld dolarów). Prace mają zakończyć się planowo w roku 2022.

Sam kontrakt wzbudza wiele emocji, nie dlatego iż jest jednym z większych w ostatnich latach w kraju, lecz z uwagi na pilną potrzebę jego zrealizowania.

Aktualnie Polska posiada system obrony przeciwlotniczej starego poradzieckiego typu, nienadającego się na współczesnym polu walki. Wymaga on już nawet nie modernizacji, ale całkowitej wymiany. A oto niektóre wybrane opinie specjalistów z dziedziny techniki wojskowej odnośnie do krajów – producentów tych systemów, którzy przedstawili swoją wstępna ofertę na ich sprzedaż:

USA – produkuje wiele tego typu uzbrojenia – najbardziej są znane systemy typu Patriot. Pomijając fakt istotnych ograniczeń technicznych, Polska nie jest dla USA równorzędnym partnerem w jego zakupie i istnieje uzasadniona obawa, że po raz kolejny nastąpią kłopoty z offsetem jak przy zakupie samolotów F16.

Izrael – producent systemów nowoczesnych i sprawdzonych w walce – jednak po sprzedaniu Rosji kodów do wyeksportowanych już samolotów bezzałogowych do Gruzji, Izrael nie jest dla nas wiarygodnym dostawcą dla tego typu sprzętu.

Francja – dostawca nowoczesnego systemu i na ogół dającego dość atrakcyjne warunki, ale nikt nam nie zagwarantuje, że za kilka lat nie sprzedadzą tego samego Rosji, podobnie jak okręty wojenne.

Zostaje zatem w opinii niektórych specjalistów z MON i spoza MON tylko konsorcjum MEADS – z droższymi pociskami od popularnego Patriota – choćby dlatego, że wchodząc jako partner do tego programu (a bardzo koncern MEADS potrzebuje partnera, który sfinansuje resztę prac badawczych i wdrożeniowych), Polska posiadać może w konsekwencji lepsze warunki negocjacyjne niż w pozostałych opisanych przypadkach.

Tylko czy tym razem zdecydujemy się na takie ryzyko? Mogliśmy wejść jako partnerzy do programu samolotu Master, a dziś kupujemy go jak zwykły nabywca, a nie współwłaściciel, mieliśmy szansę pracować przy rozwoju pocisków Spike, kilka lat później kupiliśmy je (na znacznie już gorszych warunkach).

A nasi decydenci? Jaką strategię działania w tym przypadku przyjmą w czasie postępowania przetargowego? Będą kierować się ceną i twierdząc jak dawniej bywało, iż to, co z zagranicy jest lepsze od krajowego, czy znowu doprowadzą takim sposobem myślenia i działania do niszczenia polskiego przemysłu zbrojeniowego?

Ten kontrakt, moim zdaniem, daje nie tylko niepowtarzalną i wręcz unikalną szansę rozwoju techniczno – technologicznego polskiej zbrojeniówce, ale i podniesieniu jej znaczenia i konkurencyjności na rynkach międzynarodowych. Nie jak niedawno pisali na portalach internetowych „dziwni fachowcy od wszystkiego”, że lepiej jest taniej i w ogóle bardziej ekonomicznie remontować uzbrojenie naszej armii poza granicami kraju.

Proponuję tę „złotą zasadę” wprowadzić powszechnie w zakresie np. lecznictwa (NFZ nie będzie już nikomu potrzebny), dokonywanych codziennych zakupów, miejsc zamieszkania i pracy itp. A Polska? A komu wtedy Polska będzie potrzebna? Chyba, że jako kraj buforowy wielkiej Rosji.

Specjaliści z dziedziny techniki wojskowej, jak podają media, zadają pytanie w kontekście przygotowywanego przez MON przetargu, jaki będzie zasięg i ilość rakiet w baterii w takim zestawie oraz ich możliwość unieszkodliwiania pocisków manewrujących? Jaki będzie udział polskich spółek zbrojeniowych w tym przedsięwzięciu? Jakie będą miały zasięg radary i możliwość operowania 90, 180, 360 stopni oraz baterii i rakiet do osłony obiektów, których nie ochroni istniejący parasol ochronny, w tym do zwalczania także pocisków rakietowych wystrzeliwanych z terytorium Rosji typu Iskander i najnowszych samolotów rosyjskich typu SU?

Specjaliści z dziedziny obronności twierdzą, iż najlepszym dla Polski wyborem byłby amerykański koncern zbrojeniowy Raytheon – producent między innymi systemów antyrakietowych Patriot, w zakresie projektowania i budowania nowej taniej rakiety w kooperacji z polską stroną.

Jeżeli pociski takie będą wykorzystywane tylko i wyłącznie dla jednego budowanego systemu (podobnie jak posiada Izrael), tych rakiet musimy mieć stosunkowo dużo, ponieważ w razie konfliktu nie doprodukujemy ich w ciągu godzin i nikt nam ich nie dośle. Muszą one być zmagazynowane i gotowe do natychmiastowego użycia.

MEADS – temu koncernowi, jak podaje prasa, najbardziej zależy najbardziej na wygraniu tego przetargu oferując pocisk najnowocześniejszy i powszechny w NATO i stąd łatwy w uzupełnienia baterii przez magazyny NATO w Europie.

Jednak ten międzynarodowy koncern zbrojeniowy składający się z Amerykanów – (58% udziałów), Niemców (25% udziałów) i Włochów (17 % udziałów), następca słynnego systemu przeciwlotniczego Patriot, czyli MEDAS ma problem… Amerykanie wycofują się z tego koncernu a tę pustkę mają wypełnić Polacy lub Japończycy.

Co zatem przeważy w tych negocjacjach i wyborach – dobro kraju, rozwój własnego krajowego przemysłu zbrojeniowego przy pozyskaniu najnowocześniejszych rozwiązań techniczno – technologicznych? Czy jak już było – prywata, korupcja i działanie zmierzające do osłabienia obronności kraju? Takim sprzedajnym decydentom nie będzie zależało, czy i ile rosyjskich rakiet spadnie na polskie rodziny… Oni wtedy (jak myślę) będą już daleko, bo w Rosji.

Andrzej Przybylski

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*