Amerykańska mapa drogowa systemów bezzałogowych na lata 2013-2038

W ostatnich tygodniach 2013 roku amerykański Department of Defense (DoD) opublikował teoretycznie dość istotny dla przyszłości systemów bezzałogowych w amerykańskich siłach zbrojnych dokument, jakim jest „Zintegrowana mapa drogowa systemów bezzałogowych na lata 2013-2038”. Omawiana publikacja z jednej strony ma wskazywać kierunki rozwoju systemów bezzałogowych eksploatowanych przez siły zbrojne USA, z drugiej zaś wskazuje obszary wymagające doskonalenia.

 

Dotyczy to tak zagadnień czysto technicznych, jak i tych z obszaru szkolenia operatorów, wykorzystania systemów bezzałogowych oraz ich codziennej eksploatacji i serwisu. Wdrożenie zaleceń wspomnianego dokumentu miałoby docelowo przyczynić się do zwiększenia efektywności systemów bezzałogowych oraz szerzej, efektywności całych amerykańskich sił zbrojnych. Stąd też nie dziwi, że publikacja Departamentu Obrony stała się dokumentem dość szeroko komentowanym.

Przedstawiona obecnie „mapa drogowa” jest kontynuacją podobnego dokumentu opublikowanego w 2011 roku. Analiza obejmuje swym zakresem – co należy zaznaczyć, bowiem w powszechnej świadomości często ogranicza się tematykę związaną z systemami bezzałogowymi głównie do bezpilotowych statków powietrznych (BSP) – zarówno bezzałogowe systemy powietrzne, jak lądowe oraz morskie, w tym ostatnim przypadku nawodne i podwodne.

Czynniki polityczno–ekonomiczne a rozwój amerykańskich systemów bezzałogowych

Przyjrzyjmy się więc obserwacjom oraz wnioskom DoD. Bez wątpienia trudno polemizować z konstatacją, że znaczenie systemów bezzałogowych na współczesnym polu walki będzie wzrastać. Stwierdzenie tego typu, zamieszczone na wstępnie omawianego dokumentu nie jest niczym odkrywczym, a śledzący rozwój systemów bezzałogowych mieli świadomość tego przynajmniej jedną, czy nawet dwie dekady temu. Operacje w Afganistanie i Iraku jedynie ten trend przyśpieszyły. Pozostałe obserwacje, płynące z amerykańskiej „mapy drogowej” wydają się być godne zastanowienia, są bowiem niekiedy nieoczywiste, szczególnie, jeśli wziąć pod uwagę to, że część z nich pozostaje często przemilczania przez niektórych z rodzimych komentatorów. Z drugiej strony można niekiedy odnieść wrażenie, że omawiana analiza Departamentu Obrony niektóre problemy nieco bagatelizuje, bądź przedstawia nie wprost.

Wracając jednak do meritum – DoD wskazuje m.in. trzy główne czynniki mające obecnie główny wpływ na planowanie rozwoju systemów bezzałogowych z punktu widzenia amerykańskich sił zbrojnych. W tym przypadku są to, po pierwsze operacje bojowe prowadzone w Azji Południowo-Zachodniej, po drugie – problemy natury budżetowej i po trzecie – przenoszenie punktu ciężkości w amerykańskiej polityce zagranicznej i obronnej, związane ze wzrostem znaczenia regionu Azji i Pacyfiku.

Kolejnym, stosunkowo nieodległym w czasie, przykładem współpracy systemów załogowych i bezzałogowych stanie się tandem P-8A Poseidon i MQ-4C Triton. fot. US Navy.

Operacje prowadzone w Afganistanie, z jednej strony udowadniają przydatność systemów bezzałogowych, tym przypadku szczególnie w mowa o BSP, z drugiej jednak analitycy wskazują na potrzebę dalszego rozwoju systemów wdrożonych do służby w ramach pilnej potrzeby operacyjnej – nie spełniają one bowiem, z uwagi na położenie nacisku na niektóre warunki ich pozyskania, niektórych wymogów sił zbrojnych. Doskonalenie tych systemów miałoby zostać przeprowadzone w taki sposób, aby poprawić ich stopień integracji z pozostałymi elementami komponentów bojowych. Działania te powinny zaowocować spełnianiem przez bezzałogowce wymaganych cech efektywności i skuteczności, dostępności, interoperacyjności i integracji, nie tylko z obecnego punktu widzenia, ale pożądanych w kontekście przyszłych potrzeb operacyjnych.

Uwypuklony tu problem nie do końca efektywnego i ekonomicznie uzasadnionego wykorzystania systemów bezzałogowych został wywołany częściowo poprzez przyśpieszony tryb pozyskiwania systemów bezzałogowych nabywanych w ramach pilnej potrzeby operacyjnej. Dość otwarcie wskazuje na to publikacja DoD. Chcąc wprowadzić do służby systemy potrzebne, w związku z działaniami prowadzonymi w Iraku czy Afganistanie, godzono się niekiedy na wiele kompromisów, odbijających się, przykładowo na zdolności do serwisowania i obsługi BSP przez zakłady remontowe funkcjonujące w ramach sił zbrojnych, czy też niestandardowe, niezunifikowane, rozwiązania techniczne. To ma zaś bezpośredni wpływ na koszty eksploatacji pozyskanych systemów, generując wyższe kwoty zakupu części zamiennych czy serwisu.

 

Ponieważ rozwoju nowych systemów nie da się oderwać od wpływu realiów budżetowych na prace innowacyjne, to rozwój nowych systemów bezzałogowych, zdaniem DoD, musi być prowadzony w taki sposób, aby uzyskać rozwiązania najbardziej efektywne pod względem kosztów. Nie ukrywa się, że nowe założenia strategiczne wymagać będą od kolejnych generacji systemów bezzałogowych operacji w warunkach, gdzie przeciwnik będzie dysponował efektywnymi środkami przeciwdziałania. To, oraz konieczność prowadzenia operacji w bardziej złożonym otoczeniu, tak ze względu na zmienne, bądź po prostu trudne warunki atmosferyczne, ukształtowanie terenu lub odległość do celu, skanalizuje rozwój systemów bezzałogowych w określonych kierunkach i może wymagać koordynacji prac i eksploatacji z siłami i przedsięwzięciami sojuszniczymi. Rozwój systemów bezzałogowych musi być jednak prowadzony w określonych realiach ekonomicznych – tak, aby nowe modele były najbardziej efektywne, jak i dostępne z punktu widzenia nakładów finansowych niezbędnych na ich zakup i eksploatację, a wcześniej rozwój.

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*