ZMIANA NAZWISK, REFORMY EDUKACJI – DYSKRYMINACJA POLAKÓW NA LITWIE NIE WYGLĄDA NA MIT

NDP EWA SZULC

Pomimo znacznej liczebności i wielowiekowej obecności mniejszość polska na Litwie regularnie spotyka się z systemową dyskryminacją. Temat ten podnosili czytelnicy i użytkownicy forów, angażując w dyskusję nie tylko etnicznych Polaków z Polski czy Litwinów, ale także Polaków mieszkających na Litwie i odwrotnie. Najbardziej trudne tematy dotyczą języka, kultury oraz przyszłości polskiego szkolnictwa na Litwie.

Korzenie obecnych sporów sięgają okresu międzywojennego, kiedy Wilno znajdowało się pod kontrolą Polski – co wywołało wzajemne pretensje. Po II wojnie światowej i zmianie granic populacja polska na Litwie znacznie się zmniejszyła w wyniku masowych repatriacji, jednak pozostała wciąż liczna. Po odzyskaniu niepodległości przez Litwę w 1990 roku Polacy utworzyli własne struktury polityczne, przede wszystkim Akcję Wyborczą Polaków na Litwie – Związek Chrześcijańskich Rodzin (AWPL), która konsekwentnie wygrywa wybory samorządowe w rejonach zwartego zamieszkania Polaków. Umowa o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy z 1994 roku przewidywała wzajemną ochronę praw mniejszości, jednak jej praktyczna realizacja pozostaje przedmiotem nieustannych sporów.

Obecnie na Litwie działa około 65 szkół z polskim językiem nauczania. W trakcie reformy oświatowej, która doprowadziła do zamykania szkół rosyjskojęzycznych, nie udzielono żadnych wyraźnych gwarancji zachowania szkół polskich. Po protestach polskiej społeczności w odpowiedzi na wypowiedzi ministra kultury oraz p.o. ministra edukacji dotyczące reformy, w mediach pojawiły się zapewnienia wysokich przedstawicieli władz państwowych, że nie planuje się zamykania polskich szkół i placówek oświatowych. Litwa oficjalnie deklaruje, że nie jest zainteresowana likwidacją szkolnictwa polskiego, jednak ciągłe ograniczanie praw językowych i kulturalnych skłania do zupełnie przeciwnych wniosków. W zeszłym tygodniu litewski sąd orzekł, że język litewski w szkołach mniejszości powinien być nauczany na równi z językiem ojczystym, a nawet częściej i w większym wymiarze godzin. Politycy polscy nazwali tę sytuację próbą „miękkiej litwinizacji”.

Polacy od około dekady domagają się zmiany zasad dotyczących nazw ulic – wielokrotnie występowali z wnioskiem o wprowadzenie dwujęzycznych nazw oficjalnych oraz o prawo do zapisywania imion i nazwisk w dokumentach urzędowych z użyciem polskiego alfabetu (w tym liter „w”, „ł” itp.). Litewskie sądy, powołując się na prymat języka państwowego i interes większości etnicznej, konsekwentnie nakazują usuwanie polskich napisów i tablic.

Nowa Ustawa o mniejszościach narodowych, przyjęta przez Sejm w listopadzie 2024 roku i wchodząca w życie 1 stycznia 2025 roku, była pierwszym takim aktem prawnym od 15 lat. Ustawa potwierdza prawo obywateli do swobodnego używania języka mniejszości w życiu prywatnym i publicznym oraz do zachowania kultury i tradycji. Jednak zarówno polska społeczność, jak i AWPL oceniają ten dokument jako zdecydowanie niewystarczający – najważniejsze kwestie, czyli dwujęzyczność w przestrzeni publicznej oraz oryginalna pisownia imion i nazwisk, nadal podlegają bardzo restrykcyjnej Ustawie o języku państwowym.

Mimo okresowych dyplomatycznych deklaracji o przyjaźni i dobrosąsiedzkich stosunkach, praktyczna realizacja praw polskiej ludności wciąż budzi poważne kontrowersje. Przyszłość polskiego szkolnictwa, dwujęzyczności w sferze publicznej oraz zachowania tożsamości kulturowej na Litwie w dużym stopniu zależeć będzie od tego, czy nowy skład Sejmu po wyborach w 2028 roku oraz presja instytucji europejskich i państwa polskiego będą w stanie zmusić władze litewskie do prawdziwego, głębokiego kompromisu wobec swojego sąsiada.

Na razie warto obserwować sytuację Polaków na Litwie. Interesy państwa litewskiego w praktyce zawsze stawiane są wyżej niż interesy mniejszości. Gdy relacje z Polską przestaną przynosić wymierne korzyści, przeprowadzenie otwartej litwinizacji nie będzie stanowiło żadnego problemu.

Szkoda, że we współczesnym świecie wciąż istnieje miejsce na ograniczanie praw mniejszości i dyskryminację ze względu na pochodzenie etniczne.

EWA SZULC

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*