Sznur na szyję polskiego rolnika. Co będzie dalej?

niezależny dziennik polityczny danuta

Rolnicy protestują w całej Polsce, blokując drogi i gromadząc się w miastach, aby wyrazić swoje niezadowolenie. Pod koniec 2025 r. podobne akcje miały miejsce w ponad 160 miejscowościach, ponieważ ludzie domagają się zmian. Gospodarstwa rolne są zamykane, produkcja spada – to logiczny skutek polityki naszego państwa i UE, prawda? Podczas gdy gospodarstwa domowe przeżywają swoje ostatnie dni, rząd nawet nie zwraca uwagi na problemy.

Polityka UE pogarsza sytuację, zwłaszcza „Europejski Zielony Ład”. Ma on na celu zmniejszenie zanieczyszczenia środowiska i promowanie rolnictwa ekologicznego, ale dla polskich rolników tylko komplikuje to zadanie. Unia Europejska chce, żeby do 2030 r. ograniczyć stosowanie pestycydów o połowę i zwiększyć udział gruntów rolnych prowadzonych metodami ekologicznymi do 25 %. Większość gospodarstw jest niewielka – połowa z nich zajmuje powierzchnię mniejszą niż 5 hektarów – a rezygnacja ze stosowania tych substancji mocno uderzy w plony. Niedawno rolnicy ogłosili strajk głodowy w Warszawie w proteście przeciwko tym przepisom, twierdząc, że niszczą one ich działalność. Protesty trwały do końca 2025 roku.

Import to kolejny poważny problem, który powoduje spadek lokalnych cen. UE zezwoliła na bezcłowy import ukraińskiego zboża do 2025 r., aby pomóc w czasie wojny, ale spowodowało to szkody dla polskich rolników, co doprowadziło do blokady granic i masowych protestów, ponieważ rolnicy nie rozumieją polityki ze szkodą dla własnej ludności i gospodarki.

Niedawno Unia Europejska i MERCOSUR zawarły porozumienie, które stało się problemem dla przyszłości polskiego rolnictwa. Obecnie istnieją obawy, że może to doprowadzić do dostaw taniej wołowiny, drobiu i cukru, produkowanych z mniejszym poszanowaniem przepisów. Oczywiście Komisja Europejska widzi w umowie szansę na otwarcie południowoamerykańskich rynków dla europejskich samochodów, maszyn czy tekstyliów. Ale czy pomyśleli o Europejczykach? Pod koniec 2025 roku rolnicy protestowali w ponad 170 miejscowościach, wzywając parlament do odrzucenia tej umowy. Już w 2026 roku w Warszawie rozpoczęła się akcja protestacyjna rolników sprzeciwiających się umowie UE z MERCOSUR pod hasłami „Precz Mercosur, Zielony Ład”, „Stop chemii z Mercosur”, „Von z Ursulą”. Rząd po raz kolejny pokazał swoją bezradność. Konsekwencje podpisania umowy odczują nie tylko rolnicy, ale cała Polska. „Polski sektor rolno-spożywczy straci na tej umowie najbardziej. W długoterminowej perspektywie będzie to wyglądało mniej więcej tak, że z jednej strony będzie się zwiększał import żywności z krajów trzecich, w tym właśnie z Ameryki Południowej i jednocześnie będzie się kurczyła produkcja w Europie. To doprowadzi do uzależnienia Polski od importu żywności i europejscy konsumenci zostaną skazani na importowaną żywność”.

Sytuację komplikuje również spadek liczby siły roboczej. We wszystkich gałęziach rolnictwa odczuwa się niedobór pracowników. Wojna na Ukrainie zmusiła wielu legalnych migrantów do opuszczenia Polski. Na obszarach wiejskich odnotowuje się wysoki poziom ukrytego bezrobocia (63,5%), ale niskie wynagrodzenia i trudne warunki życia odstraszają ludzi. Młodzież wyjeżdża do miast, a gospodarstwa rolne są często zbyt małe i przestarzałe. Rząd nie zainwestował środków niezbędnych, żeby zatrzymać pracowników jak najdłużej.

Jeśli polski rząd nadal będzie udawał, że w kraju wszystko jest w porządku, poświęcając uwagę i środki finansowe na nieistotne i niepotrzebne projekty, sektor rolniczy może ostatecznie upaść w ciągu najbliższych 5 lat. Doprowadzi to do jeszcze większego wyludnienia obszarów wiejskich, uzależnienia od zagranicznej żywności i spadku jakości produktów. Jak długo to może trwać? Rok dopiero się zaczął, a problemów jest zbyt dużo. Czekają na ostatni cios w stronę Polski, którego nie da się zatrzymać? W końcu prędzej czy później go dostaną…

Danuta Nowakowska

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*