Dobry ruch czy tragiczny błąd? Zatrzymanie cyklu podwyżek stóp procentowych

podwyżek stóp procentowych

Zatrzymanie cyklu podwyżek stóp procentowych wzbudziło odmienne reakcje na rynku. Jedni twierdzą, że to dobry ruch, gdyż gospodarka wchodzi prawdopodobnie w stagnację lub recesję, a inni przekonują, że to błąd, gdyż inflacja nie spowalnia, a wzrost cen przyspiesza – pisze czwartkowy „Puls Biznesu”.

Gazeta przypomina, że w środę Rada Polityki Pieniężnej postanowiła utrzymać stopy procentowe NBP na niezmienionym poziomie i jest to pierwsza decyzja o pozostawieniu stóp bez zmian od 13 miesięcy. Stopa referencyjna wynosi zatem 6,75 proc. Rynek oczekiwał podwyżki stóp, dlatego po decyzji kurs złotego osłabił się wobec euro i dolara, choć nie było żadnej panicznej wyprzedaży.

 „Puls Biznesu” przytacza argumenty za kontynuacją podwyżek stóp, oraz przeciwko takim decyzjom. Otóż – jak czytamy – za zatrzymaniem podwyżek stóp przemawia fakt, że gospodarka wchodzi prawdopodobnie w stagnację lub recesję. RPP uważa, ze spowolnienie popytu konsumpcyjnego i inwestycyjnego zacznie wywierać presję w dół na ceny i pomoże odwrócić negatywny trend inflacyjny. Wyraźnym sygnałem, że dotychczasowe podwyżki stóp już zaczęły wpływać na popyt, jest – jak czytamy w „PB” – załamanie na rynku mieszkaniowym.

Gazeta przytacza dane, według których liczba nowo udzielanych kredytów mieszkaniowych spada w tempie ponad 60 proc. rok do roku, a liczba nowo budowanych mieszkań w tempie niemal 50 proc. Hamować zaczyna też popyt na dobra konsumpcyjne trwałego użytku, takie jak meble czy sprzęt RTV/AGD, który może być miarą skłonności gospodarstw domowych do dokonywania poważniejszych zakupów. W lipcu i sierpniu spadek sprzedaży w tej branży był najgłębszy od czasów kryzysu finansowego, nie licząc lockdownu z wiosny 2020 r.

Innym sygnałem, że wysokie nominalne stopy procentowe zaczynają przekładać się bardzo wyraźnie na zachowania podmiotów gospodarczych, jest gwałtowna zmiana w strukturze inwestycji finansowych. Ceny akcji załamały się, a inwestorzy przekierowują aktywa w stronę lokat bankowych i obligacji. Podaż najbardziej płynnego pieniądza, czyli gotówki i rachunków na żądanie, spadła w ciągu roku o 3,8 proc., najmocniej od 11 lat. Gdy ostatni raz następował taki spadek podaży płynnego pieniądza, inflacja bardzo szybko spadała.

Są też jednak argumenty za tym, by stopy procentowe podnosić dalej, nawet jeżeli nie tak radykalnie, jak w pierwszej połowie roku, a jednym z nich jest bieżąca inflacja, która nie wykazuje absolutnie żadnych oznak spowolnienia, a wręcz przeciwnie – ceny przyspieszają. „PB” przypomina, że inflacja cen konsumpcyjnych we wrześniu wyniosła 17,2 proc. wobec 16,1 proc. w sierpniu.

„Puls Biznesu” wskazuje też na prognozy rynkowe, według których w ciągu najbliższych dwóch lat inflacja wyniesie średnio 7-8 proc., a realna stopa procentowa, czyli oczekiwana w ciągu dwóch lat stopa NBP pomniejszona o oczekiwaną w ciągu dwóch lat inflację, jest wciąż ujemna.

Jak zauważono, „bank centralny podnosi stopy, ale nie nadąża za oczekiwaniami inflacyjnymi”. „Ujemne realne stopy procentowe, wparte przez powiększający się deficyt fiskalny państwa, mogą sprawić, że popyt wcale nie zwolni tak jak chciałby bank centralny” – pisze „Puls Biznesu”.

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Więcej postów