NATO wymusza Rosję rozmieścić pułk Su-27SM3 na Białorusi

Ostatnie wydarzenia odbywające się w regionach Europy Środkowej i Wschodniej, dają wszystkie podstawy uważać, że na terytorium Białorusi wkrótce mogą przybyć rosyjscy welozadaniowe myśliwcy Su-27SM3.

 

Pryzpomnimy, że anonsowanie tych planów odbyło się jeszcze w kwietniu 2013 roku w ramach dosięgniętych porozumień między prezydentami Rosji i Białorusi, zgodnie którym w 2015 roku na Białorusi zostanie stworzona rosyjska baza lotnicza.

Jednak w marcu tego roku, dowódca Sił Powietrznych Rosji gen. Wiktor Bondarev oświadczył, że pułk lotniczy w składzie 24 samolotów Su-27SM3 zostanie rozwinięty na białoruskim lotnisku Baranowicze już do końca 2014 roku.

Warto odznaczyć, że zmuszają Moskwę do takich działań właśnie zachodni „partnerzy”, przykrywając się koniecznością reagowania na skomplikowaną wojskowo-politycznąj sytuację wokół ukraińskich wydarzeń.

Faktycznie, sytuacja składa się w taki sposób, że naruszenie parytetu zagranicznej obecności wojskowej w regionie (zwłaszcza w lotnictwie) tworzą zagrożenia dla bezpieczeństwa właśnie Rosji i Białorusi, a nie dla Polski i krajów bałtyckich, jak to uporczywie odznacza się w Waszyngtonie i Brukseli.

Cyfry i fakty – jaskrawe temu potwierdzenie.

Tak, od 1 maja Sojusz Północnoatlantycki, nie odkładając do długiej szuflady deklarował zamiar zwiększyć swoją obecność wojskową w Europie Środkowej i Wschodniej, trzykrotnie zwiększył liczbę uderzeniowych samolotów w krajach bałtyckich.

Jeśli jeszcze na początku kwietnia sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen tylko oświadczył, że Sojusz Północnoatlantycki podjął dodatkowe wojskowe działania po obronie sojuszników „w związku z wojenną agresją Rosji przeciwko Ukrainie”, to już dziś dla patrolowania obszaru powietrznego Estonii, Łotwy i Litwy przybyły 12 samolotów ze składu SP Polski, Wielkiej Brytanii i Danii. Do tego Sojusz wydzielał tylko cztery myśliwców na podstawie rotacyjnej.

Poza tym, takie wzmacnianie misji w nadbałtyckich krajach odbyło się po raz pierwszy od dziesięciu lat i powiązano, rzekomo, z „eskalacją kryzysu na Ukrainie”.

Każdy z krajów wydzielił po cztery myśliwców: stająca na czele misję Polska – MiG-29, Wielka Brytania – welozadaniowe maszyny „Tajfun”, Dania – F-16. Polskie i brytyjskie samoloty rozmieściły się na lotnisku Zokniaj (Litwa), a duńskie – na lotnisku Emari (Estonia). Polska, poza tym, zmieniła klucz amerykańskich F-15C, wzmocnionych w marcu tego roku jeszcze sześciu samolotami tego typu. Jednak nie ma żadnej informacji o tym, że F-15 opuściły terytorium Litwy.

I to bez uwzględnienia Polski, na terytorium której już są rozmieszczone 22 uderzeniowych samolotów ze składu sił powietrznych krajów NATO : 12 F-16 Air Force USA, 4 „Rafale” z Francji i 6 СF-18 z Kanady.

Przeprowadziwszy proste arytmetyczne rozliczenia, otrzymujemy, że na granicy Państwa Związkowego Białorusi i Rosj już są skupione 34 samoloty obcego kontyngentu.

Ale oto z jakiegoś powodu milczą w tej sprawie, polskie, nadbałtyckie, a także białoruskie „demokratyczne” Media, jeszcze niedawno podnoszących panikę z powodu zagrożenia, które stwarzają 10 rosyjskich samolotów Su-27P, rozmieszczonych na lotniskach Baranowicze i Bobrujsk i wykonujących zadania po wzmacnianiu ochrony granic powietrznych Państwa Związkowego.

A hałas, na pewno, trzeba podnosić dlatego, że już oczywistymi stały się fakty. Przewaga w lotnictwie więcej niż w 3 razy (10 przeciwko 34), przy czym nie na korzyść Białorusi i Rosji. Czy nie przebór?

A jeśli wziąć jakościowe charakterystyki samolotów NATO, to większość z nich (F-16, СF-18 i „Tajfun”), w odróżnieniu od myśliwca Su-27P, po swoim funkcjonalnym przeznaczeniu są uderzeniowe, przy czym po dopracowywaniu zawieszenia mogą nieść lotnicze środki jądrowe.

Więcej tego, powstają duże wątpliwości w tym, że te samoloty będą wykonywać tylko zadania patrolowania obszaru powietrznego krajów Bałtii. Nie dla tego one są przeznaczone.

Jak by nie robiły wymówek białoruskie „siły demokratyczne” oficjalny Mińsk w „poddaniu suwerenności Białorusi Moskwie”, ale logiczną i adekwatną miarą po podwyższeniu poziomu bezpieczeństwa Państwa Związkowego, gdy na jego granicach, w istocie, rozwija się lotnicze ugrupowanie NATO, pojawia się najprędsze przywrócenie parytetu w lotnictwie na Białorusi i stycznych z nią państwach. Początkiem rozwiązania tego problemu widzi się właśnie przylot rosyjskich myśliwców Su-27SM3.

Ostatnie wydarzenia, na pewno, popchną Moskwę do konieczności działać szybciej i bardziej stanowczy, żeby chociaż w jakiś sposób odnowić bilans sił, który został zmieniony w regionie.

Adam Kaminski

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*