Wojna między służbami. Agencja Wywiadu bez szefa

niezależny dziennik polityczny

Piotr Krawczyk miał zostać zmuszony do dymisji. Tłem nie była afera respiratorowa, a wojna między służbami i inna wizja polityki międzynarodowej?

„Szef Agencji Wywiadu Piotr Krawczyk podał się do dymisji, ze względów osobistych. Trwają przewidziane w tej sytuacji procedury” – napisał w czwartek rano Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych na Twitterze.

Zaskoczeni tym oświadczeniem zostali także posłowie sejmowej Komisji Służb Specjalnych, do której musi wpłynąć wniosek o dymisję szefa każdej ze służb. W piątek, 5 sierpnia, jest ostatnie posiedzenie Sejmu przed przerwą wakacyjną aż do września, a więc to także ostatni dzień na zwołanie posiedzenia komisji w tej sprawie. – Widać, że to sprawa nagła, bo posiedzenie nie było planowane – mówi nam Adam Szłapka, poseł Koalicji Obywatelskiej.

Lista, której nie ma

Jego zdaniem Krawczyk „został zmuszony do dymisji”. – Afera z zakupem respiratorów od handlarza bronią, którego spółkę polecała Agencja Wywiadu, jest tak rozwojowa, że PiS zobaczył, że musi zrobić wyprzedzający krok i wskazać winnego – dodaje poseł Szłapka.

Co wspólnego ma Krawczyk z jedną z największych afer obozu władzy?

To właśnie polski wywiad, choć temu zaprzeczał, miał stać za nieudanym zakupem 1241 respiratorów poprzez podstawioną spółkę Andrzeja Izdebskiego z Lublina. „E&K” znajdowała się na liście rekomendowanych dostawców, przekazanej przez AW spółkom Skarbu Państwa – ta informacja znajduje się w raporcie NIK z kontroli w Ministerstwie Zdrowia (opisała ją kilka miesięcy temu „GW”). Takie tłumaczenie miał podać b. wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński. Problem w tym, że – jak pisała „Rz” – taka rekomendacja z ramienia AW byłaby nielegalna, a sama lista po prostu nie istnieje.

Piotr Niemczyk, b. wiceszef zarządu Wywiadu UOP, w portalu osluzbach.pl napisał tekst o związkach Andrzeja Izdebskiego (według „Gazety Wyborczej” był współpracownikiem wywiadu od czasów PRL i pracował w kontrwywiadzie) z wywiadem i jego udziału z aferze respiratorowej. Postawił też mocną, ale dla Krawczyka dyskwalifikującą, hipotezę: „Dużo bardziej prawdopodobne jest to, że jakieś osoby powiązane z wywiadem zrobiły tę transakcję na własną rękę i dlatego udało im się załatwić poparcie służb specjalnych”.

Marek Biernacki, poseł PSL-Koalicji Polskiej, były koordynator ds. służb specjalnych, wskazuje na inny problem. – Dymisji szefa Agencji Wywiadu nie można dokonywać w czasie największego kryzysu w tej części Europy od 30 lat. To fatalnie obciąża nasz wizerunek w świecie i pokazuje, jak głęboki jest kryzys bezpieczeństwa państwa – podkreśla Biernacki.

Polityka i władza

Płk Grzegorz Małecki, były szef AW i samego Krawczyka (był jego zastępcą) twierdzi, że powody są „znacznie poważniejsze niż tylko respiratory”. – Zwłaszcza jeśli prawdą byłoby, że do dymisji miał go zmusić Mariusz Kamiński, koordynator służb. Stawiam na to, że wydarzyło się coś, dotarły do Jarosława Kaczyńskiego jakieś ważne fakty na temat Krawczyka, które sprawiły, że wraz z Kamińskim spojrzeli na niego i jego działalność z innej perspektywy, że wreszcie uwierzyli w to, co mówię od 2016 roku, że Krawczyk gra przeciw ich interesom i jest nielojalny wobec obozu władzy. I to mogło sprawić, że w innym świetle zobaczyli aferę z respiratorami – mówi płk Małecki.

Jednak nieoficjalnie można usłyszeć, że tłem dymisji jest narastająca wojna pomiędzy służbami, także z powodu odmiennych koncepcji prowadzenia dziś polityki międzynarodowej, w której ogromny udział ma dziś ABW i AW. Krawczyk miał się w tę koncepcję „nie wpisywać” i iść niejako „pod prąd”, co mieli również zauważyć i krytykować Amerykanie, nasz największy sojusznik. Trzeba dodać, że AW przez ostatnie lata zmarnowała potencjał wywiadowczy wokół Rosji. Polska służba była wiodącą w NATO, jeśli chodzi o rozpoznanie konfliktu rosyjsko-ukraińskiego w Ukrainie, dziś już nie jest.

Agresja Rosji pokazała słabość polskiego wywiadu, za który od września 2016 r. odpowiada Krawczyk, były konsul w Kabulu, ekspert od Azji Centralnej. W kwietniu tego roku sejmowa komisja wystąpiła do premiera z dezyderatem o przyznanie AW (a także ABW) dodatkowych 104 mln zł z powodu zagrożeń płynących z agresji Rosji. Agencja chciała największą część przeznaczyć na fundusz operacyjny i źródła osobowe, a także zatrudnienie 150 nowych agentów. Minister finansów przyznał Agencji tylko 28,3 mln zł na zadania związane z cyberbezpieczeństwem, co uzgodnił z ministrem Kamińskim.

rp.pl