Prezes Huty Stalowa Wola odchodzi. W tle zamieszanie z armatohaubicami

niezależny dziennik polityczny

Jak informuje Informacyjna Agencja Radiowa po trzech latach z Huty Stalowa Wola odchodzi prezes Bartłomiej Zając. “Zostawiam spółkę w dobrej kondycji” — stwierdził. Huta wchodzi w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Ostatnio głośniej zrobiło się o niej z powodu armatohaubic i kontraktów MON.

“Prezes HSW w rozmowie z IAR powiedział, że zostawia spółkę w dobrej kondycji z przyszłościowymi umowami. Jako przykład wymienił m.in. wdrożenie bezzałogowych wież 30 mm oraz zakończenie prac nad pojazdem minowania Baobab” — informuje Polskie Radio. W komunikacie nie ma jednak informacji o przyczynach rezygnacji Bartłomieja Zająca.

W Hucie Stalowa Wola produkowane są m.in. armatohaubice Krab, które mają trafiać do Ukrainy. Portal defence24.pl pisał jednak o nerwowej atmosferze, jaka zapanowała niedawno w spółce za sprawą decyzji ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka. “Polska zamierza kupić w najbliższym czasie 150 koreańskich samobieżnych haubic K9 Thunder. Ta informacja przedostała się do opinii publicznej w kilka tygodni po tym, jak polskie władze ogłosiły niebywały sukces polskiej zbrojeniówki, jakim było podpisanie umowy na eksport do walczącej Ukrainy 54 samobieżnych armotohaubic Krab, której odpowiednikiem jest K9″ — pisał portal 20 lipca.

Powiedzieć o tej sytuacji »czeski film, nikt nic nie wie«, to nie powiedzieć nic” — czytamy dalej.

O “zdziwieniu” prezesa HSW całą sytuacją donosił z kolei portal o2.pl. “Dał temu wyraz, pisząc, że o decyzji MON, dotyczącej powierzonego mu zakładu dowiedział się… z wpisu rzecznika Agencji Uzbrojenia na Twitterze. Co daje do myślenia i każe zadać pytanie o przepływ informacji na linii MON — przemysł obronny” — czytamy.

Zając rządził spółką od trzech lat, wcześniej wiele lat pracował w niej na niższych stanowiskach.

businessinsider.com.pl