Co powiedział Aleksandr Łukaszenka podczas orędzia do narodu i parlamentu

allukas-3637.jpg

Wybraliśmy kluczowe tezy z orędzia Aleksandra Łukaszenki do narodu i parlamentu.

 

Białoruś jest częścią "ruskiego świata", ale Białorusini chcą mieszkać "we własnym mieszkaniu". Rząd i parlament powinny rozmawiać z opozycją, a wszystkie problemy gospodarcze Białorusi wynikają ze skomplikowanej sytuacji w Rosji.

Wg Łukaszenki pokój w Donbasie jest możliwy, jeżeli "podłączą się USA". "Zechce Ameryka, aby był tam pokój, to pokój tam będzie. Wszyscy to rozumieją, nawet przeciętny obywatel" – stwierdził Łukaszenka. Jego zdaniem "swoją rolę" jest też gotowa odegrać Białoruś.

Jest wreszcie i polityka zagraniczna – co prawda razem z polityką mieszkaniową. Jakby tu bowiem obrazowo wytłumaczyć Rosjanom, że Białoruś wcale nie marzy o przyłączeniu do Rosji?

"My, Białorusini i Rosjanie jesteśmy braćmi. Ale my chcemy mieszkać w swoim mieszkaniu. W piętrowym bloku, ale we własnym mieszkaniu. W tam macie wielkie mieszkanie, penthouse. A my mniejsze, ale własne" – zwrócił się Łukaszenka do ambasadora Federacji Rosyjskiej.

Zapewnił go za to, że Białoruś jest częścią "ruskiego świata", a wstążeczek św. Jerzego nikt tu nie zabraniał.

O opozycji

"Bardzo was proszę, parlamencie i rządzie: nigdy nie rezygnujcie z dyskusji nawet ze skrajną opozycją i tzw. piątą kolumną. No są tacy. Ale nie wszyscy są szkodliwi i paskudni!"

O "darmozjadach"

"Jest wiele krytyki. Boję się, że czegoś tam nie dopracowano."

Łukaszenka kazał przysłuchać się nawet do opinii "szarlatanów od polityki" – czyżby opozycji? I przypomniał nazwisko szefa portalu tut.by Jurija Zissera, bo na temat dekretu "o darmozjadach" dużo pisze się w mediach.

"Przecież kazałem wziąć wszystkich Żydów pod kontrolę" – oznajmia Łukaszenka.

O dzieciach i "psotnych" duchownych

Łukaszenka kazał wszystkim deputowanym dochować się dzieci, a parlementarzystkom urodzić co najmniej trójkę do końca kadencji. Sala zareagowała oklaskami. Przywódca państwa wypomniał przy okazji prawosławnym duchownym, że opowiadają się za tradycyjnie dużymi rodzinami, a sami nie mają dzieci:

"Co to za zacofanie, wysokiemu rangą duchownemu nie wolno mieć dzieci? Cóż to takiego. Chociaż jestem pewny, że po cichu gdzieś ktoś psoci."

Aleksander Łukaszenka chyba zaczyna się rozkręcać, bo zaczyna używać swoich niepowtarzalnych metafor:

"Wszyscy jesteśmy śrubkami pługa, ziemniaki sadzimy dla dobra człowieka": – to apel o odnoszenie się z szacunkiem do ludzi i o budowie państwa służącego ludziom.

O Mińskich Zakladach Samochodowych MAZ: pomagać będziemy, ale nie w zamian za obietnice, a za konkretny kontrakt. A jeżeli sprzęt trafia do magazynów, to praca i płaca idzie na darmo – zapowiada Łukaszenka. I nakazuje rządowi stworzenie nowego mechanizmu wspierania przedsiębiorstw przez państwo – na zasadzie konkursowej.

"I w ogóle, co my tu jęczymy i płaczemy? Co, wojnę mamy? Zasoby (energetyczne) dostajemy po najwyższych cenach? Mamy normalną sytuację, ale trzeba się wytężyć i rozwiązywać problemy. Nie możesz rozwiązać – odejdź!"

"Wspieranie przedsiębiorstw, które nie są potrzebne rynkowi i gospodarce to marnowanie zasobów. Likwidacja zacofanego przedsiębiorstwa to nic strasznego! Dokładniej: nie likwidacja, ale przeprofilowanie" – Łukaszenka polecił rządowi przeprowadzenie restrukturyzacji stratnych przedsiębiorstw.

Przyczyna problemów białoruskiej gospodarki to kłopoty sąsiadów. To sankcje wymierzone przeciwko Rosji, "zawężenie rynku rosyjskiego", spadek cen ropy i kursu rosyjskiego rubla: "Nie mamy władzy nad tymi czynnikami zewnętrznymi".

Łukaszenka mówi o 70. rocznicy zwycięstwa nad faszyzmem. Wg niego są tacy, którzy chcieliby zrewidować przebieg wojny i jej wyniki: "niby my ją rozpętaliśmy".

Obiecał też w najbliższym czasie zwołać szereg narad: nt. sytuacji w rolnictwie, gospodarki komunalnej oraz oświaty.

Adam Kamiński

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Kwiecień 2015
pon wto śro czw pią sob nie
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3