"Der Spiegel": Węgry są już autokracją, Polska jest tego bliska

b_360_240_16777215_00_images_6359348454989290551.jpg

"Der Spiegel" napisał, że Polska, naśladując Węgry, "ześlizguje się w kierunku autokracji" przy biernej postawie innych krajów. Według niemieckiego tygodnika przywódcy państw UE mają jednak taki sam problem jak KE - nie dysponują instrumentami nacisku.

 "Węgry już są autokracją" - pisze Markus Becker, autor opublikowanego w internetowym wydaniu tygodnika materiału "Europa ma problem z Europą Wschodnią". "Polska jeszcze tak daleko nie zaszła. Rządząca tam partia Prawo i Sprawiedliwość (PiS) postępuje jednak najwidoczniej zgodnie ze scenariuszem Orbana" - ocenia autor będący korespondentem "Spiegla" w Brukseli.

"Sparaliżowanie polskiego Trybunału Konstytucyjnego skłoniło Komisję Europejską do wdrożenia procedury kontroli praworządności" - przypomina autor. "Rząd PiS wykorzystał ten fakt do podburzania nastrojów w kraju przeciwko UE, a równocześnie w znacznej mierze zignorował zalecenia KE" - czytamy w "Spieglu".

"Jeżeli polski rząd pozwoli na upłynięcie ostatecznego terminu w lutym, KE nie pozostanie nic innego jak zalecenie szefom państw i rządów UE uruchomienia art. 7 traktatu" - pisze Becker. Dziennikarz "Spiegla" przytacza opinię Europejskiej Rady Spraw Międzynarodowych (European Council on Foreign Relations - ECFR), że "skończy się wygodne spychanie polskiego problemu na Komisję".

"Spiegel" zaznacza, że niektórzy politycy europejscy domagają się, by sprawą Polski już teraz zajęli się przywódcy. "Sytuacja w Polsce jest cały czas niepokojąca" - powiedział szef klubu Europejskiej Partii Ludowej w Parlamencie Europejskim Manfred Weber. Jego zdaniem "prawicowo-narodowy rząd w Polsce narusza wolność mediów i praworządność". "Tym tematem nie powinna zajmować się tylko KE, lecz musi on stać się przedmiotem dyskusji szefów państw i rządów" - powiedział cytowany przez "Spiegla" Weber. "Chodzi o fundamentalne problemy Europy jako całości" - podkreślił niemiecki europoseł.

Zdaniem "Spiegla" szefowie państw i rządów mają jednak identyczny problem jak KE - nie dysponują właściwie instrumentami nacisku. "Mści się teraz to, że przed przyjęciem 10 krajów w 2004 roku, a w 2007 - kolejnych dwóch, UE nie ustaliła wiarygodnych sankcji na wypadek, gdyby doszło do naruszenia podstawowych wartości" - pisze Becker. - Wiara, że we wschodnich krajach członkowskich nie pojawią się już nigdy więcej autokratyczne tendencje, była naiwnością - cytuje "Spiegel" politologa Andreasa Maurera. - UE nie jest w stanie w sposób wiarygodny grozić sankcjami - stwierdza z kolei Nicolai von Ondarza z Fundacji Nauka i Polityka.

Monachijski politolog Werner Weidenfeld uważa, że Polska musi jednak liczyć się w przyszłości z sankcjami. Jego zdaniem wprowadzenie nowych mechanizmów sankcyjnych jest "mało realistyczne", gdyż wymagałoby zmiany traktatów unijnych. "UE mogłaby jednak uchwalić dodatkowe porozumienie" - uważa politolog.

"Spiegel" wskazuje na precedens, jakim była przyjęta w roku 1970 Europejska Współpraca Polityczna (EWP), umożliwiająca pogłębianie integracji europejskiej poza obowiązującymi traktatami. EWP istniała przez 22 lata bez podstawy traktatowej.

- Jeżeli jest wola polityczna, to pomysł się znajdzie - powiedział "Spieglowi" Weidenfeld.

RP.PL

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze  

#1 B.B 2017-01-12 18:45
Ten co napisał ten artykuł to pisze bzdury jak mało który.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Luty 2015
pon wto śro czw pią sob nie
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 1