Bieńkowska: Praca za 6000 zł? Tylko idiota za tyle pracuje!

b_360_240_16777215_00_images_0000ax35677400039791184.jpg

Jak można, decydując o życiu Polaków, aż tak bardzo oderwać się od rzeczywistości! Elżbieta Bieńkowska jeszcze jako wicepremier mówiła rzeczy, od których włos się jeży na głowie. – 6 tys. zł! No rozumiesz to?

(...) To jest niemożliwe, tak? Żeby ktoś za tyle pracował – dziwiła się ówczesna minister infrastruktury w rozmowie z Pawłem Wojtunikiem, szefem CBA.

Jak można, decydując o życiu Polaków, aż tak bardzo oderwać się od rzeczywistości! Elżbieta Bieńkowska jeszcze jako wicepremier mówiła rzeczy, od których włos się jeży na głowie. – 6 tys. zł! No rozumiesz to? (...) To jest niemożliwe, tak? Żeby ktoś za tyle pracował – dziwiła się ówczesna minister infrastruktury w rozmowie z Pawłem Wojtunikiem, szefem CBA. Rozmowę, będącą kolejną szokującą odsłoną afery taśmowej, w lutym 2014 r. nagrali kelnerzy w restauracji Sowa i Przyjaciele, a jej treść ujawnił właśnie tygodnik „Do Rzeczy”.

– Albo złodziej, albo idiota – podsumowała Bieńkowska miliony Polaków, którzy o sześciu tysiącach złotych mogą tylko marzyć. Ciężko pracują od świtu do nocy za pensje znacznie niższe.

Skandal to mało powiedziane. To, co wygadywała Bieńkowska z Wojtunikiem przy carpaccio z żubra i halibucie z krewetkami, przechodzi ludzkie pojęcie! Rozmowa doskonale pokazuje, do jakiego stopnia polskie elity władzy nie mają pojęcia o życiu zwykłych ludzi. – Przecież jak sekretarz stanu zarabia 7 tys. i dojeżdża gdzieś tam, to on zawsze będzie liczył, że gdzieś zje taniej, że oszczędzi. Dochodzi do sytuacji żenujących po prostu – narzeka Wojtunik. Żali się także, że na przykład niemieccy politycy mają reprezentacyjnie wille, a nasi nie!

Z rozmowy wynika, że – oczywiście według Bieńkowskiej i Wojtunika – fucha w rządzie wcale nie jest tak opłacalna, jak mogłoby się wydawać. – Kiedyś w Polsce było tak, że bycie wiceministrem to kamień milowy w CV. Po tym już jesteś autorytetem, guru, czeka cię tylko lepsza kariera. (…) Mnie też się tak kiedyś wydawało – ubolewa w rozmowie Wojtunik. – Zobacz, jak wiceministrowie mają, którzy byli kiedyś wielkimi ministrami. (...) Teraz albo otwierają, są open-doorsami albo gdzieś klepią biedę – dorzucił.

Sam Wojtunik narzekać raczej nie ma na co, bo jak sam przyznaje, zarabia lepiej niż minister. Według ostatniego oświadczenia majątkowego ma odłożone ponad 200 tys. zł! Elżbieta Bieńkowska jako wicepremier i minister zarabiała ok. 17 tys. zł miesięcznie. Po przeprowadzce do Brukseli, gdzie jest komisarzem unijnym, na jej konto wpływa co miesiąc ok. 87 tys. zł.

Rozmowa Elżbiety Bieńkowskiej (B) i Pawła Wojtunika (W):

B: A ona jest z Gdyni i jeździ co tydzień w ogóle, wiesz, z tymi dziećmi (…) bo tam ma wykłady. Ten jej mąż zginął tragicznie. Gdzieś się utopił, czy no… No utopił się, dwa lata temu czy ileś. I jest wdową z dwójką dzieci, takich no w wieku, zdaje mi się późnopodstawówkowym, nie gimnazjalnym, na pewno jeszcze. I ona te dzieci ma tutaj ze sobą. Czyli ona prowadzi normalne gospodarstwo.

W: Dwa domy. Bo jeszcze tam…

B: Tak, dokładnie tak. Mówi: i wiesz ile mi w zimie zostawało, jak dochodziło za ogrzewanie, tam wiesz tego...

W: A dzieci tam jeszcze do jakiejś szkoły...

B: Mówi: ja dostawałam pensji 6 tys. 6 tys. zł! No rozumiesz to?

W: Nie, nie...

B: No albo złodziej, albo idiota. To jest niemożliwe tak? Żeby ktoś za tyle pracował. Ona mówi, że jej koledzy z uczelni to w ogóle się w głowę pukają, bo nie wierzą. Jak uwierzą, to się w głowę pukają – co ona tu jeszcze robi?!

W: Kiedyś w Polsce było tak, że bycie wiceministrem to jest już kamień milowy w CV. Że po tym już jesteś autorytetem, guru, czeka cię tylko lepsza kariera. A tu po prostu każdy patrzy. Mnie też się tak kiedyś wydawało… A teraz podsekretarzem stanu, tak? Zobacz jak wiceministrowie mają (...) klepią biedę.

B: Tak, tak…

fakt.pl

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Maj 2015
pon wto śro czw pią sob nie
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31