ABW pomyliła domy!

b_360_240_16777215_00_images_abw-22345.jpg

Michał C. przeżył prawdziwy horror. Do jego domu wtargnęli uzbrojeni funkcjonariusze ABW! Jak twierdzi poszkodowany, podczas akcji uszkodzono mu kręgosłup. Okazało się, że funkcjonariusze pomylili domy. Ofiara nalotu domaga się 361 tys. zł. ABW zaoferowało 5 tys. zł zadośćuczynienia.

 

Państwo C. przeżyli chwile grozy 12 grudnia 2013 r. Do domu Słowaka, o godz. 6 rano dobijała się jakaś kobieta. Pan Michał zszedł na dół otworzył drzwi, bo myślał, że nieznajoma potrzebuje pomocy. – Wtedy wtargnęli zamaskowani ludzie z bronią. Ubrani na czarno, z latarkami przy karabinach. Krzyczeli, jeden wciskał mi lufę w ramię, popychał, aż upadłem na podłogę. W krzyżu poczułem silny ból – wspomina mężczyzna w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

Do domu wtargnęło czterech zamaskowanych funkcjonariuszy i trzy osoby w cywilu. Po wszystkim okazało się, że ABW… pomyliła adresy! Celem był dom Chińczyka podejrzewanego o pranie brudnych pieniędzy.

Zaraz po zajściu ppłk Robert Nawrot z delegatury Stołecznej ABW wystosował do C. pisemne przeprosiny i wyrazy ubolewania – pisze „Rz”. Tyle, że w wersji ABW funkcjonariusze pukali do drzwi, a po wejściu powiedzieli jaką instytucję reprezentują i nie używali siły, bo poszkodowany sam położył się na podłodze.

Problem polega na tym, że C. jest menedżerem wysokiego szczebla w międzynarodowym koncernie branży medycznej. Po zajściu zgłosił incydent pracodawcy, prawnikom i ambasadzie Słowacji. Zjawił się także w warszawskim szpitalu. „W opinii sądowo–lekarskiej lekarz stwierdził dwucentymetrowy siniak na ramieniu i uraz kręgosłupa, wskazując, że mógł powstać przez nagły upadek. Szpitalny neurolog zdiagnozował ostry, pourazowy zespół bólowy kręgosłupa” – czytamy na łamach „Rzeczpospolitej”.

Koniec końców poszkodowany wylądował w szpitalu w Bratysławie. Słowaccy lekarze orzekli, że miał pęknięty dysk i ostry stan zapalny. C. przeszedł też operację. Prawnicy ofiary ABW zaproponowali ugodę w wysokości 361 tys. zł. Chodzi o odszkodowanie za utracone zarobki, leczenie, obsługę prawną i zadośćuczynienie. Do tego trzeba doliczyć ślady w psychice kilkuletnich dzieci państwa C.

ABW uważa, że nie ma dowodów na związek urazów z akcją, bo menedżer już wcześniej miał problemy z kręgosłupem, a uraz „mógł powstać w każdym momencie”. Agencja zaoferowała 5 tys. zł zadośćuczynienia. Do ugody nie doszło. W sądzie zalega wniosek o postępowanie pojednawcze.

Michał C. zawiadomił o najściu prokuraturę. Ta wszczęła śledztwo dopiero, gdy w sprawę włączył się sąd. – Trwa śledztwo w sprawie podejrzenia przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy ABW – mówi w rozmowie z „Rz” Jolanta Wrońska, szefowa Prokuratury Rejonowej w Piasecznie.

Opinia biegłego jest korzystna dla C. Fachowiec orzekł, że „jest mało prawdopodobne by uraz (kręgosłupa - red.) miał powstać podczas samodzielnego położenia się na podłodze.” – Jeździłem na nartach, a dzisiaj mam 40 lat i nie mogę wziąć dziecka na ręce – żali się Słowak.

Maciej Karczyński, rzecznik ABW, powiedział „Rz”, że winni pomyłki zostali ukarani dyscyplinarnie i finansowo.

Rzeczpospolita

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Kwiecień 2015
pon wto śro czw pią sob nie
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3