Prof. Środa: Duda to postać absolutnie sztuczna, marketingowa. Narzędzie Kaczyńskiego

b_360_240_16777215_00_images_0000a64298ed3b6a0e7e3a06957d43daeba7640000.jpg

– Faktem jest, że Platforma i prezydent np. dla środowisk LGBT nic przez kilka lat nie zrobili. Ale ja uważam, że dzisiaj “wszystkie ręce na pokład”. W takiej sytuacji, w jakiej jesteśmy, trzeba zatrzymać tę potworną średniowieczną falę – mówi w "Bez autoryzacji" prof. Magdalena Środa.

 

Jak się pani podobała wczorajsza debata? Niektórzy mówią, że była obrazą dla inteligencji wyborców, że to była czysta “nawalanka” dwóch polityków.

Na pewno brakowało w niej wielu tematów. Gdybym mogła sobie wyobrazić idealną debatę na poziomie 10 punktów, to ta miała może ze trzy. Merytorycznie była po prostu żałosna. Można było ją wykorzystać do poszerzenia spektrum problemów, którymi prezydent powinien się zajmować. Brakowało kultury, edukacji, polityki socjalnej… W tych tematach kandydaci mogli pokazać, że ich horyzonty są znacznie szersze niż kwestie zbrojenia czy wzajemnych docinków. Dla wyborców ta debata to był stracony czas. Ci, którzy byli za Komorowskim, pozostaną przy swoim zdaniu, podobnie jak wyborcy Dudy.

Kto wypadł lepiej?

Niewątpliwie Duda. Komorowski był przetrenowany, a Duda wyglądał tak, jakby ostatnie godziny spędził w narożniku ringu, gdzie trener i masażysta mówili mu, jak ma uderzyć. Jego sztabowcy mówili, że się wyciszał, ale widać, że był wcześniej doładowany i tak wyglądał – jak bokser puszczony na ring ze świadomością, że jego przeciwnik jest dużo starszy i można sobie na więcej pozwolić.

Dla jednych Duda pokazał, że jest walecznym politykiem z krwi i kości, dla innych – że to pyskaty uczniak. Do której grupy pani się zalicza?

Dla mnie to jest postać absolutnie sztuczna, marketingowa. To jest narzędzie Kaczyńskiego, człowiek bez osobowości. Mnie najbardziej denerwuje historia z etatem na uczelni. Większość dziennikarzy, którzy zadają pytania, nie zdaje sobie sprawy, że jeśli ktoś jest na urlopie, nie może podejmować się innej pracy. Nie chodzi więc o blokowanie etatu. To jest nie tylko łamanie prawa, ale i czyste cwaniactwo. Duda to cwaniaczek.

Jak pani ocenia postawę tych na lewicy, którzy jednak deklarują, że będą na niego głosować? Chodzi nie tylko o postulaty socjalne. Poparcie dla Dudy zadeklarował np. Krystian Legierski.

Tego kompletnie nie rozumiem. Krystian wypadł poza obręb mojego modelu racjonalności. Wiadomo, że być może przy Komorowski zmian nie będzie wiele, ale przecież przy Dudzie zmiany będą takie, o jakich pomyśli sobie Kaczyński. Polska będzie dryfowała w kierunku fundamentalizmu religijnego – kraju, który będzie może atrakcyjny turystycznie, ale będzie również mało interesujący z punktu widzenia gospodarczego i po prostu jako miejsce do życia. Przerabialiśmy to za IV RP. Będzie jeszcze gorzej, bo pomysły pana Szczerskiego, żeby w Senacie siedzieli biskupi, mogą się stać całkiem realne. Głównym zadaniem władz będzie sprowadzenie wraku smoleńskiego, wszędzie będą stały krzyże. Tak to sobie wyobrażam.

Faktem jest, że Platforma i prezydent np. dla środowisk LGBT nic przez kilka lat nie zrobili. Ale ja uważam, że dzisiaj “wszystkie ręce na pokład”. W takiej sytuacji, w jakiej jesteśmy, trzeba zatrzymać tę potworną średniowieczną falę.

Dobrze, ale to straszenie PiS-em wydaje się dość dziwne. Dlaczego zwycięstwo Dudy miałoby oznaczać “średniowieczną falę”?

To bardzo proste. Kto wspierał Dudę? Kościół. Ludzie na wsi przecież nie słuchają debat, nie wiedzą, kim jest Duda. Oni zagłosują tak, jak powiedzą księża czy biskupi. Duda będzie musiał się odwdzięczyć Kościołowi.

Ale jak? Uprawnienia prezydenta są jednak ograniczone.

Uprawnienia są ograniczone, ale możliwości nieograniczone. Pan Duda nie będzie miał żadnych zahamowań. Będzie promował określonych biskupów do rad telewizji, ułatwiał stwarzanie nowych religijnych kanałów, dofinansowanie świątyń, płacenie Kościołowi za kolejne obrządki, które stają się państwowymi. W co drugim kościele będzie muzeum Jana Pawła II i muzeum smoleńskie.

Mówi pani “wszystkie ręce na pokład”. Jak przekonać tych, którzy PiS-u najwyraźniej się nie boją i nie poszli głosować w pierwszej turze?

Tych osób się pewnie nie da przekonać. Ja rozumiem ich racje. Oni mówią: niech po prostu nastąpi IV RP, niech zacznie rządzić PiS, ostatecznie się otrzeźwimy i kiedyś staniemy się w końcu nowoczesnym państwem. Rzeczywiście, kiedy PO znowu zdobędzie władzę, będą cztery lata spokoju, ale nic się nie będzie działo. Będzie państwo nowoczesne, ale tylko w postaci stadionów, nie kultury, edukacji itd.. Wierzę jednak w to, że wiele osób mimo wszystko zmobilizuje się w niedzielę do głosowania. I ostatecznie kalkulując oni się będą zwyczajnie bali tego, co może nastąpić po zwycięstwie Dudy.

Michał Gąsior

Komentarze  

#3 ondraszek 2015-05-28 13:20
...ale rację ma, Duda to krętacz i marionetka Kaczyńskiego, chociaż są tacy co wieszczą coś innego.
#2 Darki 2015-05-22 20:56
Jak dla mnie, kobieta jest nienormalna.
#1 Dorota 2015-05-22 13:39
M.Sroda-Pierwsz a wieszczka 3RP6y9me

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Maj 2015
pon wto śro czw pią sob nie
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31