Subiektywna ocena debaty kandydatów na Prezydenta

b_360_240_16777215_00_images_debat-633.jpg

Niniejszy wpis stanowi subiektywną ocenę debaty kandydatów na Prezydenta RP zorganizowanej przez Telewizję Polską w dniu 5 maja 2015 roku. Może zawierać stwierdzenia prześmiewcze lub obraźliwe dla niektórych kandydatów oraz osobiste sympatie i antypatie polityczne autora.

 

Zacznę od samej formuły debaty. Zasadniczo nie była to debata, a monologi podzielone na obszary tematyczne. Jednak moim zdaniem taka formuła to jedyne słuszne rozwiązanie, biorąc pod uwagę czas trwania programu i jego cel, czyli umożliwienie każdemu kandydatowi przedstawienia zarysu jego stanowiska w danej kwestii. Gdyby to była debata w dosłownym znaczeniu tego słowa, zapewne zdominowałyby ją wycieczki personalne, którymi wyborcy są już dawno zmęczeni.

A więc, jak w moim subiektywnym odczuciu wypadli poszczególni kandydaci? Oto krótkie podsumowanie (kolejność przypadkowa):

Paweł Tanajno

demokracja bezpośrednia – tak, osoba Pawła Tanajno – nie; to niewłaściwy człowiek promujący piękną ideę;

w wypowiedziach chaotyczny; sprawiał wrażenie roztrzepanego chłopca, nie potencjalnej głowy państwa;

nie udało mu się przekazać w zwięzły sposób idei demokracji bezpośredniej, zamiast tego przypuszczał nieudolne ataki na establishment;

Syntezator mowy Ivona

pewna siebie, spokojna, wypowiedzi przygotowane, choć nieco sztuczne, wyuczone;

dobry software jej wgrali, ale zacięła się na kwocie wolnej od podatku (mimo to 20 tysi biorę w ciemno);

komuniści chcą wprowadzać wolny rynek? – świat zwariował;

ładna z twarzy, ale jak dla mnie zdecydowanie za chuda;

Jacek Wilk

„od Wilczka do Wilka” – hit;

spokojny, merytoryczny, rzeczowy; kreował się na eksperta w dziedzinie prawa (praktykuje, więc pewnie nim jest);

czytelny, zrozumiały przekaz;

fajny pomysł ze zwiększeniem wpływu Polonii;

jako jedyny wspomniał o zasadzie zrównoważonego budżetu – props;

Marian Kowalski

bezapelacyjnie najlepszy; jedyny, któremu udało się jasno przedstawić to, co proponuje, i jakim zamierza być prezydentem;

był w takim gazie i miał tak groźną minę, że gdyby po „Czołem Wielkiej Polsce!” ktoś go niechcący trącił, to by przypierdolił;

jedyny kandydat zdolny stawić czoła Putinowi na macie, gdyby wszystko inne zawiodło;

Janusz Palikot

Janusz swoje: konkordat, Kościół, księża, komisja przyjazne państwo (chciałem, ale blokowano moje pomysły), choć tym razem bez wibratora;

jako prezydent zamierza prowadzić politykę zagraniczną bez armii (WTF?);

odwoływał się do resztek swojego elektoratu, zero propozycji dla pozostałych grup wyborców;

Grzegorz Braun

tragedia, ten człowiek nie nadaje się na prezydenta;

powolne, filozoficzno-religijne wywody, z których ciężko było cokolwiek zrozumieć;

jeszcze z dziesięć minut i pociągnąłby niedawno poruszony przez niego temat Żyda Yody i intergalaktycznej bezpieki;

żadnych konkretów, mówił niemal jak ksiądz;

szanuję go i cenię jego poglądy oraz rozeznanie geopolityczne; wiem, że jest wolnościowcem i patriotą, ale liczyłem, że błyśnie elokwencją i celnymi stwierdzeniami, a tu takie rozczarowanie (może szybkie dwuminutowe wypowiedzi to nie jego formuła?);

Bronisław Komorowski

jakby niewidoczny;

Janusz Korwin-Mikke

najlepiej wykorzystane dwie sekundy programu – „precz z biurokracją!”;

jak na jego możliwości, to raczej przeciętnie;

pominął niewygodne wątki – Hitler, niepełnosprawni, kobiety;

niepotrzebny atak na Kukiza; mógł wykorzystać ten czas lepiej;

Andrzej Duda

facet musiał być na dobrym koksie – nawijał jak z nut;

jedyny, który patrzył bezpośrednio do kamery;

spindoktorzy i pijarowcy zrobili kawał dobrej roboty, oczywiście za nasze pieniądze;

uderzał w tradycyjne tony (służba zdrowia, emerytury), ale i kokietował elektorat liberalny (kwota wolna);

jego szanse na wygraną z Bronkiem w drugiej turze znacznie wzrosły;

Adam Jarubas

nowa, ludzka twarz znanego projektu geopolitycznego Rodzina PSL na Swoim;

pod względem marketingowym świetne posunięcie Rodziny;

być może ostatnia deska ratunku dla partyjnych kolesi przed jesiennymi wyborami;

taki nowoczesny, opanowany, rozeznany (ile to on nie jeździł po Polsce);

Paweł Kukiz

raczej przeciętnie;

JOW, JOW, JOW;

niepotrzebne czytanie listu Olewnika (sprawa ważna, ale kogo to obchodzi w takim programie);

moim zdaniem nie udało mu się zwięźle przekazać swoich postulatów;

Podsumowując, monologi stały co najwyżej na przeciętnym poziomie, ale mi osobiście rozjaśniły kilka kwestii, zwłaszcza jeśli chodzi o osobowość i zachowania kandydatów na tak ważny urząd, gdy przemawiają do milionów ludzi. Ostatecznej decyzji, na kogo głosować, jeszcze nie podjąłem.

Kamil Cywka

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Maj 2015
pon wto śro czw pią sob nie
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31