Skąd Komorowski miał tyle pieniędzy?

b_360_240_16777215_00_images_bonik-11223.jpg

Bronisław Komorowski gościł w programie Moniki Olejnik. Tym razem dziennikarka zadała naprawdę niewygodne pytanie.

Spytała o pieniądze, które w latach 90. trafiły do banku Palucha – piramidy finansowej podobnej do Amber Gold. I – wbrew woli prezydenta – są duże szanse, że znów zrobi się głośno na ten temat.

Widzowie TVN mogli się dzisiaj poczuć zaskoczeni. I to wcale nie tym, że gościem „Kropki nad i” Moniki Olejnik był prezydent Bronisław Komorowski. Chodzi raczej o pytanie, które zadała dziennikarka. Publicystka dopytywała się o niemieckie marki wpłacone przez Komorowskiego i Macieja Rayzachera (wówczas zastępcę dyrektora departamentu kulturalno-oświatowego MON - red.) jako lokatę do tzw. banku Palucha – parabanku powiązanego z WSI.

– Pani redaktor, pani powtarza bzdury i kłamstwa, i kalumnie, które były tysiąc razy dementowane – powiedział poirytowany Komorowski. – To niech pan jeszcze raz zdementuje – naciskała Olejnik. – Ale ja mogę dementować i tysiąc razy, a źli ludzie będą chcieli z tego zrobić bat polityczny. Ze względu na pani prośbę powiem jeszcze raz. Ja w ogóle w żadnym banku nie byłem. Pożyczyłem 5 tys. mojemu przyjacielowi Maciejowi Rayzacherowi, które te pieniądze stracił – bronił się prezydent.

Innego zdania jest prawicowy dziennikarz, Stanisław Janecki, który pisał o banku Palucha na łamach tygodnika „wSieci”. Jak twierdzi, na początku lat 90. Janusz Paluch był nieznanym pracownikiem PKP, który nagle stał się poważnym bydgoskim biznesmenem. Interesy jego firmy miały polegać na kupowaniu od Rosjan materiałów radioaktywnych, broni i narkotyków. Lewy towar miał być z zyskiem sprzedawany na Zachodzie.

Jak się później okazało bank Palucha okazał się parabankiem na miarę Amber Gold. Swoje oszczędności ulokowało tam tysiąc osób. Ale – jak pisze Janecki – nie byli to ludzie przypadkowi. Podczas trwających kilkanaście lat procesów oszusta wyszło na jaw, że w jego interes inwestowali wysoko postawieni wojskowi oraz ówczesny wiceminister obrony, czyli Bronisław Komorowski.

Prawicowy dziennikarz zwraca uwagę, że w tamtym okresie prezydent nie miał stałego zajęcia, a do tego miał na utrzymaniu piątkę dzieci oraz żonę zajmującą się gospodarstwem domowym. Janecki twierdzi, że Bronisław Komorowski odzyskał pieniądze z pomocą agentury WSI. Urzędujący prezydent jest innego zdania.

Co ciekawe, z tzw. „Raportu o likwidacji WSI’’ wynika, że… próby odzyskania pieniędzy zainwestowanych przez urzędującą głowę państwa nie powiodły się. Bronisław Komorowski miał próbować odzyskać pieniądze przy pomocy firm detektywistycznych, ale te – ze względu na koneksje polityczne Palucha – zrezygnowały.

Sprawa banku Palucha wraca po raz kolejny do prezydenta. Trzy lata temu – przy okazji afery Amber Gold – politycy PiS śmiali się z Komorowskiego zarzucając mu, że utopił 500 tys. zł. (w przeliczeniu ćwierć miliona niemieckich marek – red.). Kancelaria Prezydenta prostowała te informacje i podała, że prezydent stracił „zaledwie” 2,5 tys., a nie ćwierć miliona marek. W 2012 r. otoczenie Bronisława Komorowskiego informowało o innej kwocie, niż dziś sam prezydent, który mówi o 5 tys. DM!

Monika Olejnik

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Kwiecień 2015
pon wto śro czw pią sob nie
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3