z19626534QSenator1.jpg

"Chcemy wyrazić nasze zaniepokojenie działaniami polskiego rządu, które zagrażają niezależności mediów i Trybunału Konstytucyjnego oraz psują wizerunek Polski jako wzorca przemian demokratycznych" - napisało w liście otwartym trzech senatorów z USA.

 Autorami listu są John McCain, który w 2008 roku był kandydatem Republikanów na prezydenta (przegrał z Obamą), oraz dwaj demokraci - Dick Durbin i Ben Cardin. Senator Durbin jest wiceszefem swojej partii w Senacie. Odpowiada za dyscyplinowanie kolegów, żeby głosowali za projektami władz partii lub prezydenta. McCain i Durbin to zatem pierwsza liga waszyngtońskiej polityki.

"Jesteśmy przyjaciółmi Polski i mamy bliskie związki ze społecznością Amerykanów polskiego pochodzenia. Chcemy wyrazić nasze zaniepokojenie działaniami polskiego rządu, które zagrażają niezależności mediów i Trybunału Konstytucyjnego oraz psują wizerunek Polski jako wzorca przemian demokratycznych dla wszystkich innych krajów w regionie. Wzywamy Pani rząd, żeby potwierdził wierność zasadom OBWE i UE, w tym zobowiązał się szanować demokrację, prawa człowieka i rządy prawa" - piszą senatorowie w liście datowanym na 10 lutego.

Autorzy listu podkreślają, że Polska jest ważnym członkiem rodziny krajów demokratycznych, niezawodnym sojusznikiem USA i że osiągnęła ogromne sukcesy po obaleniu komunizmu.

"Wejście Polski do NATO 16 lat temu wzmocniło wschodnią flankę Sojuszu i stworzyło bastion przeciwko rosyjskiej agresji w Europie Wschodniej" - piszą. Ale zaraz dodają, że Bruksela wszczęła postępowanie wyjaśniające, czy zmiany prawa w Polsce nie są sprzeczne z fundamentalnymi wartościami UE.

"Erozja demokracji w Polsce podkopałaby liberalne instytucje, które przyczyniły się do pomyślności, pokoju, stabilności i tolerancji. A szczególnie teraz jest to wszystko Europie bardzo potrzebne" - zauważają senatorowie.

List kończą deklaracją przyjaźni i apelem: "Jesteśmy gorącymi zwolennikami silnych relacji Polski i USA. W tym duchu apelujemy do Pani, wzywamy Panią [premier Beatę Szydło], żeby potwierdziła Pani przywiązanie do wartości demokratycznych, które wspólnie wyznajemy".

Wczoraj wieczorem senatorom odpowiedziała premier Beta Szydło. Napisała, że przedstawiona przez nich diagnoza "jest obarczona wieloma błędami" i "daleką nieznajomością faktów, które są związane z tą sprawą". Podkreśliła, że troska senatorów o sprawy Polski jest "ważna i cenna", jednak "zainteresowanie i dobra wola amerykańskich polityków nie może przekształcić się w pouczanie i narzucanie działań dotyczących wewnętrznych spraw mojej Ojczyzny". Premier zaprosiła amerykańskich senatorów do odwiedzenia Polski.

List senatorów to pierwsza tak zdecydowana publiczna reakcja Amerykanów na "dobrą zmianę" PiS. Wcześniej była ona mocno krytykowana przez najważniejsze media w USA, ale rząd Obamy zachowywał wstrzemięźliwość i dyskrecję, przekazując do Warszawy swoje zaniepokojenie jedynie kanałami dyplomatycznymi.

"Poruszyliśmy sprawę Trybunału Konstytucyjnego w naszych kontaktach z polskim rządem" - mówił na początku roku rzecznik Departamentu Stanu.

Niedawno była w Warszawie podsekretarz stanu Victoria Nuland, która odpowiada za relacje z Europą. Przyjechała omawiać lipcowy szczyt NATO w Warszawie i marcową wizytę prezydenta Dudy w Waszyngtonie, ale - jak dowiedziała się "Wyborcza" - poruszała kwestie standardów demokratycznych w Polsce.

Spotkała się nie tylko z przedstawicielami rządu PiS, ale też z przywódcami opozycji. Podkreślała, że dla USA jest szczególnie ważne, by Polska spełniła zalecenia Komisji Weneckiej, która jest ciałem doradczym Rady Europy i ma przedstawić opinię w sprawie zmian wprowadzonych przez PiS w Trybunale Konstytucyjnym.

Kto jeszcze się niepokoił efektami działań rządu Szydło

Unia Europejska

Komisja Europejska wszczęła w styczniu "procedurę na rzecz wzmocnienia praworządności" w Polsce, przede wszystkim z powodu sporów wokół Trybunału Konstytucyjnego. KE publicznie wyrażała też obawy w związku z ustawą medialną. A jak nieoficjalnie wiadomo, przygląda się także zmianom w ustawie o służbie cywilnej. Teraz KE pracuje nad oficjalną opinią potwierdzającą, czy praworządność w Polsce jest zagrożona. O procedurze KE wobec Polski w styczniu debatował Parlament Europejski.

Rada Europy

Thorbjorn Jagland, sekretarz generalny Rady Europy, publicznie mówił o swych obawach z powodu sytuacji Trybunału Konstytucyjnego, ustawy medialnej oraz nowego prawa o prokuratorze generalnym. W styczniu w liście do prezydenta Andrzeja Dudy prosił (bez skutku), by ten przeprowadził konsultacje z ekspertami Rady Europy przed decyzją o podpisaniu ustawy medialnej. Z kolei komisarz praw człowieka Rady Europy Nils Muižnieks wezwał w zeszłym tygodniu Polskę do "spowolnienia i dania czasu na konsultacje" w procesie legislacyjnym, by uniknąć ryzyka dla praw człowieka. Krytykował sparaliżowanie Trybunału Konstytucyjnego.

Komisja Wenecka

Organ doradczy Rady Europy, który współtworzą także Stany Zjednoczone, powinien 11-12 marca przyjąć opinię w sprawie Trybunału Konstytucyjnego, który w zeszłym tygodniu był tematem wizyty delegacji KW w Polsce. Ponadto Komisja Wenecka wkrótce zajmie się ustawą inwigilacyjną, bo o jej ocenę poprosił - uprawniony do tego - komitet Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Opinia w sprawie Trybunału Konstytucyjnego będzie kluczowa dla opinii o Polsce, którą przygotowuje Komisja Europejska w ramach "procedury na rzecz wzmocnienia praworządności". Przedstawiciel Komisji Europejskiej uczestniczy w posiedzeniach plenarnych KW w Wenecji.

Organizacje pozarządowe

Przeciw ustawie medialnej protestowało m.in. Stowarzyszenie Dziennikarzy Europejskich, Międzynarodowa Federacja Dziennikarzy, Europejska Federacja Dziennikarzy i Komitet Ochrony Dziennikarzy.

MARIUSZ ZAWADZKI

Maj 2015
pon wto śro czw pią sob nie
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31