Amerykańscy i brytyjscy żołnierze są na Ukrainie – jak interpretować art. 5 Traktatu?

b_360_240_16777215_00_images_am-ukr-3733.jpg

Amerykańscy żołnierze są od kilku oficjalnie dni na Ukrainie, wcześniej już była tam oficjalnie grupa brytyjskich instruktorów wojskowych. Wraz z obecnością tych wojsk tam, powstaje praktyczny problem – jak interpretować art. 5 Traktatu [źródło tutaj], jeżeli te wojska zostałyby zaatakowane?

 

W art. 6 Traktatu czytamy: „W rozumieniu artykułu 5 uznaje się, że zbrojna napaść na jedną lub więcej Stron obejmuje zbrojną napaść: na terytorium którejkolwiek ze Stron w Europie lub Ameryce Północnej, na algierskie departamenty Francji, na terytorium Turcji i lub na wyspy znajdujące się pod jurysdykcją którejkolwiek ze Stron na obszarze północnoatlantyckim na północ od Zwrotnika Raka; – na siły zbrojne, okręty lub statki powietrzne którejkolwiek ze Stron znajdujące się na tych terytoriach lub nad nimi albo na jakimkolwiek innym obszarze w Europie, na którym w dniu wejścia w życie traktatu stacjonowały wojska okupacyjne którejkolwiek ze Stron, lub też na Morzu Śródziemnym czy na obszarze północnoatlantyckim na północ od Zwrotnika Raka.”

Co prawda art. 6 doprecyzowuje, co to oznacza atak na członków Sojuszu, gdzie nie ma ani słowa o takim miejscu jak Ukraina, która co prawda jest w Europie, ale nie jest członkiem Sojuszu, jednakże trudno jest wyobrazić sobie sytuację, w której wojska sojusznicze byłyby na Ukrainie eksterminowane, a ich sojusznicy z NATO, bezpiecznie przyglądaliby się temu zza rumuńskiej, węgierskiej, słowackiej lub polskiej granicy! Politycznie byłoby to bardzo ciekawe doświadczenie, w tym znaczeniu, że formalnie – nie jesteśmy do niczego tam wobec nikogo zobowiązani. Amerykanie mogą przekroczyć polską granicę nawet pieszo, przeganiani przez miejscową ludność wrogą ich obecności, jednakże wcześniej – nie jesteśmy zobowiązani w żaden sposób im pomagać.

Byłoby dobrze, żeby nasze władze uświadomiły sobie treść art. 6 w związku z artykułem 5 Traktatu. W przypadku kłopotów, Ci którzy przekroczyli granicę ukraińską są zdanie sami na siebie, a My możemy ze stoickim spokojem zachować neutralność.

Sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej, gdybyśmy sami uczestniczyli w tej zapowiadającej się groźnie małej awanturce, albowiem wówczas zostałyby zaatakowane oddziały Wojska Polskiego. Podobnie niebezpiecznie mogłoby być, gdybyśmy stanowili zabezpieczenie logistyczne dla wojsk sojuszników z NATO operujących na terytorium Ukrainy. To również byłoby niebezpieczne, albowiem przyczynialibyśmy się w jakiejś mierze, do wyrządzania krzywdy drugiej stronie w tej wojnie domowej. Dlatego dobrze się stało, że amerykańskie wojska dotarły tam drogą lotniczą. Chociaż oczywiście ich pobyt na Ukrainie w obecnym kontekście należy traktować, jako jednoznaczną prowokacje i niepotrzebny akt składający się na destabilizację w regionie.

Czy nasze władze będzie stać na tyle zdrowego rozsądku, żeby nie pchać się w awanturę, w którą nie muszą się pchać? Mówimy o skrajnym przypadku i bardzo negatywnym scenariuszu wydarzeń, ale w obecnej sytuacji jest on tak samo prawdopodobny jak każdy inny i powinniśmy być na niego przygotowani.

Warto pamiętać, że istnieją poważne przesłanki, żeby przypuszczać, że w Polsce nie tak dawno, służby specjalne pewnego mocarstwa przekazywały rzekomo naszym decydentom pieniądze w kartonach, w zamian za udostępnienie fragmentu terytorium na warunkach eksterytorialności. Co więcej, niestety w krajowej polityce dominuje mit jakichś specjalnych stosunków, super-uprzywilejowanych relacji z tymże upadającym mocarstwem. Nie ulega wątpliwości, że to państwo ma w naszym kraju potężnych rzeczników wpływu, jak również zapewne agenturę. Zachodzi niebezpieczeństwo, że jeżeli doszłoby do wydarzeń, w którym mielibyśmy posłużyć za użyteczne mięso armatnie, to możemy być do tego popchnięci.

Tak się akurat składa, że mamy kampanie wyborczą, w której o prowokacje jest bardzo łatwo, w zasadzie kilkoma prostymi prowokacjami można spowodować, że temperatura nijakości bardzo szybko podniesie się o wiele stopni w górę. Lepiej nie myśleć o konsekwencjach możliwych wydarzeń. Generalnie najlepiej jest trzymać się dzisiaj od radykalizującej się Ukrainy jak najdalej.

 

Obserwatorpolityczny.pl

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Maj 2015
pon wto śro czw pią sob nie
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31