Co się stanie z Polakami po brexicie. Oto najbardziej prawdopodobne scenariusze

Ponad milion Polaków mieszkających na Wyspach zastanawia się, co się z nimi stanie po brexicie. Kolejny milion boi się, że już w 2019 roku nie wyjedzie do pracy w Wielkiej Brytanii. Negocjacje wkraczają w kluczową fazę. Jeśli nie uda się dogadać, możliwy będzie i zakaz pracy, i cła, i koniec naszej Polonii w Londynie.

Brexit przewidziany jest na 29 marca 2019. I to w zasadzie jedyne co wiemy. Unijni liderzy nie dogadali się z brytyjską premier co do warunków wyjścia Zjednoczonego Królestwa z UE. Niewykluczone, że Theresa May przedstawi nowe rozwiązania na konwencji swojej partii w Birmingham, która zaczyna się w niedzielę. Pewne jest jedno – Polacy z Wysp będą słuchali premier bardzo uważnie.

– Jeśli nie dojdziemy do porozumienia do końca grudnia, to oznacza twardy brexit. Późniejsze porozumienie oznacza, że parlament brytyjski nie zdąży ratyfikować umów – mówi money.pl wysoko postawiony polski urzędnik, który uczestniczy w negocjacjach.

Theresie May kończy się więc czas. Stąd tak ważne jest jej niedzielne wystąpienie. Co możemy na nim usłyszeć? Czego dowie się z niego ponad milionowa polska diaspora na Wyspach?

  1. Polacy mieszkający w Wielkiej Brytanii po brexicie. Mogą (raczej) spać spokojnie?

– 3,3 mln obywateli państw krajów unijnych żyjących na Wyspach zachowa swoje prawa, nawet jeśli Wielka Brytania wyjdzie ze Wspólnoty bez porozumienia z UE – zapowiedziała niedawno Theresa May.

Brytyjska premier próbuje dogadać się z Unią, ale jednocześnie nie chce zrażać zwolenników twardych przepychanek z UE, a tych nie brakuje.

Polacy na Wyspach są niezbędni. Podobnie jak inne nacje. Jeśli dojdzie do porozumienia i tzw. miękkiego brexitu, to żaden emigrant zarobkowy nie będzie musiał się bać o pozostanie w Londynie co najmniej do końca 2020 roku. Taki UE zakłada bowiem okres przejściowy. W tym okresie wszelkie obowiązujące zasady związane z pracą, zasiłkami, stałym pobytem itp. się nie zmienią.

Co dalej? To jest w tym momencie elementem uzgodnień. Wiadomo natomiast, że Wielka Brytania będzie chciała „policzyć” emigrantów. W tym celu szykuje specjalny system (tzw. EU Settlement Scheme), w którym każdy imigrant będzie musiał się zarejestrować.

Opublikowany w czerwcu plan działania zakłada, że formularz wypełnić będzie musiał każdy, kto osiedli się na Wyspach do końca okresu przejściowego, czyli 29 marca 2019. Testowo system dający „settled status” zaczął działać pod koniec sierpnia.

Rejestracja na platformie będzie płatna. Osoba dorosła zapłaci 65 funtów, a dziecko połowę tej kwoty. We wniosku podać trzeba będzie swoje dane osobowe, wgrać zdjęcie oraz złożyć oświadczenie dotyczące konfliktów z prawem.

Scenariusz 1. Praca na Wyspach utrudniona. Jest „ale”

A co z tymi, którzy na Wyspy dopiero się wybierają? Według odrzuconej już przez liderów UE brytyjskiej propozycji „planu z Chequers”, Wielka Brytania po brexicie nie będzie już częścią strefy wolnego przepływu osób. Oznacza to na przykład obowiązek posiadania paszportu przy przekraczaniu granicy – sam dowód osobisty już nie wystarczy.

Jednak obywatele UE nadal będą mogli bez problemu na Wyspach studiować, jeździć tam na wakacje czy podróże służbowe. Były też propozycje, by i tymczasowa praca nie wymagała wiz.

Brytyjscy politycy często proponują też, by utworzyć limit imigracyjny dla obywateli krajów Unii. Mógłby on wynosić na przykład 10 tys. osób z UE rocznie.

Partia Konserwatywna w ostatni poniedziałek przyjęła jednak nowy plan działań w polityce migracyjnej. Przede wszystkim zakłada on odejście od zasady: przyjedź i pracuj. Wielka Brytania chce zapraszać do siebie głównie osoby z wyższym wykształceniem. O pracę będą mogli się starać np. programiści, lekarze, inżynierowie. Jak już oszacowano nowa polityka migracyjna zmniejszy falę przybywających na Wyspy do pracy aż o 80 proc.

Co z tzw. pracownikami niskowykwalifikowanymi? Ci muszą liczyć na porozumienie Wielkiej Brytanii z Unią Europejską.

Scenariusz 2. Brexit w stylu kanadyjskim

„Plan z Chequers” w pierwotnym planie May raczej na pewno w życie nie wejdzie, choć niektóre propozycje mogą się ostać. Jednak znaczna część polityków konserwatywnych opowiada się za tzw. planem kanadyjskim. Byłby on wzorowany na porozumieniach pomiędzy UE a Kanadą – czyli umową CETA. Ten plan oznaczałby, że Wielka Brytania miałaby mniejszy dostęp do europejskiego rynku, za to o większej liczbie spraw mogłaby decydować sama.

Jeśli plan kanadyjski wszedłby w życie, to niewykluczone, że studenci oraz pracownicy tymczasowi musieliby mieć wizy. Byłyby też one niezbędne, by rozpocząć stałą pracę na Wyspach.

Niewykluczone więc, że po brexicie i okresie przejściowym obywatele UE będą mogli starać się o pracę na Wyspach na dokładnie takich samym warunkach, jak wszyscy spoza Wspólnoty.

Ten system opiera się na wizach, których jest pięć kategorii. Najbardziej pożądana to kategoria „Tier 1” przeznaczona dla „wyjątkowych talentów”. Są specjalne wizy dla pracowników z konkretnymi umiejętnościami, tymczasowe oraz dla studentów. Kategoria „Tier 3” z kolei jest przeznaczona dla niewykwalifikowanych pracowników. Z tym że w tej chwili takie wizy w ogóle nie są przez brytyjskie władze wydawane.

To może się oczywiście zmienić. Brytyjscy pracodawcy będą bowiem po brexicie zapewne potrzebowali wielu rąk do pracy. Ale swoje miejsce na Wyspach, jeśli scenariusz drugi się ziści, powinni móc znaleźć nie tylko wykształceni informatycy, ale też na przykład pielęgniarki. Być może więc wszyscy Polacy będą musieli się ubiegać o wizy, ale otrzymanie „Tier 3” po brexicie wcale nie będzie takie trudne.

Według brytyjskich mediów za tym rozwiązaniem opowiada się wielu wpływowych polityków z Wysp. Krytycy „kanadyjskiego” rozwiązania podkreślają jednak, że umowa CETA była negocjowana aż siedem lat. A umowa w sprawie brexitu jest potrzebna tu i teraz.

Scenariusz 3. Wszystko zostaje po staremu

Scenariusz najmniej prawdopodobny, dla niektórych wręcz z pogranicza political fiction. Niewykluczone jednak, że Wielka Brytania zdecyduje się, by utrzymać strefę swobodnego przepływu osób z Unią. Część polityków z lewej strony sceny mówi nawet o przeprowadzeniu ponownego referendum w sprawie brexitu. Obecny konserwatywny rząd jednak wyklucza ten pomysł, a im bliżej daty wyjścia z Unii, tym takie rozwiązanie jest mniej prawdopodobne.

Scenariusz 4. Brexit w wersji „hard”

Choć sporo jest możliwości na ułożenie relacji unijno-brytyjskich po brexicie, negocjacje idą bardzo opornie. Rośnie więc prawdopodobieństwo, że Wielka Brytania wyjdzie ze Wspólnoty bez żadnej umowy. Jak to wpłynie na imigrantów? W takim scenariuszu może nie być na przykład okresu przejściowego, a więc pełne prawa mogą mieć tylko ci imigranci, którzy przyjadą na Wyspy przed 29 marca 2019 r.

Zasady przyjmowania nowych imigrantów jednak nie powinny się różnić zasadniczo od tych z propozycji „kanadyjskiej”. „Twardy” brexit oznacza po prostu, że każdy potencjalny imigrant z UE będzie traktowany przez brytyjskie władze jak obecnie osoby spoza Wspólnoty.

MATEUSZ MADEJSKI

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.