Amerykański publicysta: Sojusz agresji i fałszu

Sojusz agresji i fałszu

Amerykański publicysta Stephen Lendman tak ocenia najnowszą deklarację NATO na portalu Global Research

NATO jest wspólnotą  podsycania wrogości wobec Rosji, zaczepek pod jej adresem i budowania globalnego konfliktu. Dowodzi tego także obecny (11-12 lipca)  szczyt w Brukseli – pisze amerykański publicysta z Chicago Stephen Lendman  na łamach portalu Global Research. Już po pierwszym dniu swego szczytu w Brukseli NATO  wydało deklarację podpisaną przez wszystkich przywódców państw członkowskich, w tym Trumpa i Erdogana, która jest „неприемлемо враждебная России” (niedopuszczalnie wroga wobec Rosji) jak stwierdza rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. „Oна обвиняет нас в провокационных действиях и … скрежет наших зубов.” (Oskarża nas o prowokacyjne działania i … o zgrzytanie zębami).

Jest to długa deklaracja, przygotowana jeszcze przed szczytem,​​ która oskarża Rosję o okupację Ukrainy, Gruzji i Mołdawii. Stawia fakty na głowie, twierdząc, że Moskwa „nielegalnie zajęła Krym”, i wytaczając kolejną litanię wielkich kłamstw na temat​​Rosji.

Przede wszystkim deklaracja natowskiego szczytu krytykuje obronną działalność militarną Moskwy, która jest prowadzona na jej własnym terytorium, nie grożąc nikomu – w przeciwieństwie do zdominowanego przez USA NATO, które prowadzi działania poza swymi granicami i toczy niekończące się agresywne wojny przeciw suwerennym narodom, co zagraża pokojowi i stabilności na świecie. Deklaracja przewrotnie oskarża jednak właśnie Rosję o „agresywne działania, w tym grożenie i używanie siły dla osiągnięcia celów politycznych, co stanowi wyzwanie dla Sojuszu i … osłabienie bezpieczeństwa euroatlantyckiego i międzynarodowego porządku opartego na moralnych zasadach”. Jest to bezczelne kłamstwo  (a bald faced lie) – pisze Lendman, i dodaje, że NATO tylko udaje sprzeciw wobec „terroryzmu we wszystkich jego formach i przejawach”, podczas gdy jego państwa członkowskie silnie uzbrajają Daesz i podobnych im dżihadystów, używając ich jako pośredników do narzucania swej imperialnej władzy w Syrii, Iraku i innych krajach.

Deklaracja stawia też prawdę na głowie, twierdząc, że „NATO … dąży do pokoju, bezpieczeństwa i stabilności w całym obszarze euroatlantyckim i jest zjednoczone w zaangażowaniu dla realizacji celów i zasad Karty Narodów Zjednoczonych”. Jest bowiem dokładnie odwrotnie: zdominowana przez USA agresja NATO pokazuje, na czym polega ten sojusz – wrogi wobec wszystkiego tego, co twierdzi, że popiera.

W rzeczywistości NATO jest agresywnym sojuszem imperialnym, a nie żadnym „obronnym”, jak fałszywie o sobie twierdzi – pisze Lendman. Nie ma zewnętrznych zagrożeń wobec swoich członków i nic nie usprawiedliwia jego istnienia.

Twierdzenie, że sojusz ma dookoła „niebezpieczne, nieprzewidywalne i płynne środowisko z trwałymi wyzwaniami i zagrożeniami ze wszystkich strategicznych kierunków; od podmiotów państwowych i niepaństwowych; od sił wojskowych; od ataków terrorystycznych, cybernetycznych i hybrydowych” to kolejne wielkie i jawne kłamstwo. Dlatego właśnie NATO oskarża Rosję o „agresywne działania, w tym zagrożenie i użycie siły w celu osiągnięcia celów politycznych”.

Zimna, twarda rzeczywistość zadaje kłam tej agresywnej narracji i agendzie NATO. Fałszywe zagrożenie ze strony Rosji, fałszywe zagrożenie terrorystyczne itd. są tylko wygodnymi pretekstami, które mają usprawiedliwiać  kontynuowanie zdominowanego przez USA sojuszu, w oczywisty sposób wykorzystywanego jako narzędzie agresywnego planu imperialnego.

Przed szczytowymi rozmowami, znana neokonserwatywna podżegaczka, b. senator i  wysłanniczka  USA do NATO, pani Kay Bailey Hutchison, oświadczyła, że Moskwa próbuje „wyłuskać” Turcję i innych członków z sojuszu, dodając, że w ten sposób Kreml „chce zdestabilizować najsilniejszy obrony sojusz w dziejach świata”.  Nie wyjaśniła, że chodzi o maszynę do zabijania.

 „Dopóki bowiem istnieje NATO, niekończące się agresywne wojny prowadzone przez USA będą kontynuowane, a światowy pokój i stabilność pozostaną nieosiągalne” (As long as NATO exists, endless US-led wars of aggression will continue. World peace and stability will remain unattainable.) – konkluduje Stephen Lendman.

BOGUSŁAW JEZNACH

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.