Polska armia remontuje złom. Z zapowiadanej modernizacji uzbrojenia nic nie wyszło

Polska armia remontuje złom. Z zapowiadanej modernizacji uzbrojenia nic nie wyszło

Ministerstwo Obrony Narodowej drastycznie tnie program zakupów nowoczesnego uzbrojenia. Zamiast nich planuje remonty przestarzałego sprzętu.

W marcu szef MON Mariusz Błaszczak podpisał z rządem USA kontrakt na dostawę dwóch baterii pocisków Patriot. W przyszłości staną się elementem programu obrony powietrznej i przeciwrakietowej „Wisła”. W planach jest osiem baterii – a tylko dwie będą kosztować 4,75 mld dol., czyli przeszło 16 mld zł.

Budżet MON na 2018 r. wynosi 41 mld zł, z czego 10 mld zł ma zostać wydane na modernizację techniczną. Wyższe niż planowano koszty „Wisły”, wzrost kursu dolara i wysokie koszty tworzenia Wojsk Obrony Terytorialnej (pochłaniają ok. 1,5 mld zł rocznie) spowodowały, że resort obrony tnie wydatki. W efekcie zamiast zapowiadanej przez PiS modernizacji armii będą remonty przestarzałego sprzętu.

Śmigłowców nie będzie…

Wiceminister Wojciech Skurkiewicz zapowiedział już, że nie będzie nowych śmigłowców wielozadaniowych. Polskie wojsko bardzo ich potrzebuje, ale MON zamierza przeprowadzić jedynie „prace w zakresie przedłużenia możliwości działania” o 10 lat najbardziej wyeksploatowanych maszyn, czyli poradzieckich Mi-17 i Mi-8.

W 2016 r. rząd PiS nie podpisał umowy na zakup 50 śmigłowców Caracal H-225. Sprzęt w wielu wersjach – dla sił specjalnych, morskiej, ratowniczej i zwalczającej okręty podwodne – miał kosztować Polskę 13,5 mld zł, a śmigłowce miały być produkowane w Łodzi. PiS uznał tę decyzję za skandal i zerwał przetarg. W zamian Antoni Macierewicz wielokrotnie zapowiadał szybki zakup składanych w Mielcu śmigłowców Black Hawk. Nic z tego nie wyszło.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WYBORCZA.PL

Polub Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*