Rosyjska agencja pisze o sojuszu z Polską

Polska i Rosja mogą podzielić Ukrainę wzdłuż rzeki Zbrucz na zachodzie kraju, a Warszawa może okazać się „koniem trojańskim Europy” – pisze RIA Novosti, jedna z najpopularniejszych rosyjskich agencji informacyjnych. – Na tym polega manipulacja. Widzi się resentymenty, które faktycznie pojawiły się w Polsce, ale nadaje się im zupełnie nowe znaczenie, które bardzo osłabia politycznie Polskę – mówi Onetowi dr Paweł Kowal, były sekretarz stanu w MSZ i ekspert od spraw wschodnich.

RIA Novosti pisze, że niedawno w Radiu Szczecin Paweł Brzezicki, szef Polskiej Żeglugi Morskiej zapowiedział, że w polskiej flocie mogą pojawić się statki o nazwach „Lwów”, „Tarnopol” i „Wilno”, czyli miast, które w przeszłości były w granicach naszego kraju.

Agencja podkreśla, że polska nostalgia za Kresami – terenami należącymi dziś do Ukrainy, Białorusi i Litwy – „od zawsze budziła niepokój sąsiadów”: „I choć na szczeblu oficjalnym polscy urzędnicy wielokrotnie stwierdzali, że nie ma żadnych roszczeń terytorialnych wobec innych krajów, praktyczne działania Warszawy wskazywały na niezaprzeczalny smutek nad dawnymi ziemiami”.

RIA Novosti podaje kilka przykładów. W 2009 roku Rada Okręgu Lwowskiego zwróciła się do Polaków z żądaniem zaprzestania używania terminu „Kresy Wschodnie” na ziemiach ukraińskich „w polskich oficjalnych dokumentach”.

Z kolei w ubiegłym roku Wilno i Kijów oficjalnie protestowały w związku ze szkicami nowego polskiego paszportu przedstawiającego Świętą Bramę Wilna i cmentarz „Orląt Lwowskich”. Chodzi o polskich uczniów we Lwowie, którzy w latach 1918-20 próbowali chronić swoje miasto przed ukraińskimi żołnierzami oraz przed rosyjskimi bolszewikami. „To jeden z historycznych symboli współczesnej Polski” – ocenia agencja.

Nazwy nowych polskich statków mają być kolejnym przejawem historycznej nostalgii. Rosyjscy publicyści przypomina argumentacje Brzezickiego, który tłumacząc swoją propozycję, nawiązał do niemieckiej floty. Jeden z tamtejszych lodołamaczy nazywa się „Stettin”. To niemiecka nazwa Szczecina, który po wojnie stał się polski. „Stało się tak w formie rekompensaty za utratę Kresów Wschodnich, o których Polacy wolą milczeć” – pisze autor RIA Novosti.

– Polska nie może istnieć bez Lwowa – mówi z kolei nacjonalistyczny działacz Jurij Szuchewycz w programie „Face 2 Face” na antenie ukraińskiej telewizji ZIK. Poseł do Rady Najwyższej Ukrainy dodaje, że „Polska nie może obyć się także bez Wilna”. – Nie zapominajcie o tym. Czasami Polacy mówią o tym głośno, czasem cicho, ale ciągle. Polacy zawsze walczyli z Rosją, ale gdy docierali na Ukrainę, zawsze znaleźli z Moskwą wspólny język. Nowy podział Ukrainy między Rosję a Polskę jest całkiem możliwy – uznaje syn jednego z autorów masakry wołyńskiej na Polakach w 1943 roku.

RIA Novosti przytacza także słowa Donalda Tuska. Agencja podaje, że szef Rady Europejskiej powiedział, że utraciwszy fundusze europejskie, Polska może ostatecznie opuścić UE. Tym bardziej, jeśli wzrosną obowiązania pieniężne Warszawy wobec UE. Wtedy „polski rząd zdecyduje, że czas zapytać obywateli, czy chcą widzieć dalej swój kraj w strukturach europejskich. A wtedy władze dołożą wszelkich starań, aby przekonać Polaków, że czas pożegnać się z członkostwem w UE”.

ONET.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.