Nowe niemieckie kłamstwa! Popularyzacja kłamliwych terminów: „polskie getta” i „polskie SS”, to nowy cel niemieckiej propagandy

Od końca lat 50. w Niemczech rozpoczęto popularyzowanie kłamliwego terminu „polskie obozy koncentracyjne”. Coraz częściej jednak w niemieckich mediach możemy przeczytać i usłyszeć o „polskich gettach” i „polskim SS”.

W ubiegłym tygodniu Ambasada RP w Lizbonie zainterweniowała w dziewięciu portugalskich redakcjach, które w ostatnich kilkunastu dniach użyły kłamliwego terminu „polskie obozy koncentracyjne”. Informacje sugerujące, że niemieckie obozy koncentracyjne były polskimi, pojawiły się w telewizji SIC Noticias oraz w ośmiu portugalskich tytułach prasowych i internetowych, wśród których znalazły się m.in. portugalskie dzienniki „Record”, „A Bola”, „Diario de Coimbra” dzienniku „I”, a także w tygodniku „Sol”. Ambasador RP w Lizbonie Jacek Junosz Kisielewski wystosował specjalny list do redaktorów naczelnych wspomnianych tytułów, w którym napisał, że używając terminu „polskie obozy koncentracyjne”, wprowadzają w błąd czytelników oraz przyczyniają się do tworzenia „negatywnego i nieprawdziwego wizerunku polskiej historii” i zażądał od nich sprostowania. Większość z wymienionych portugalskich tytułów dokonała tego, zamieniając „polskie obozy koncentracyjne” na „obozy zagłady działające w okupowanej przez niemieckich nazistów Polsce”. Dziennik „Diario de Coimbra’ zdecydował się nawet opublikować na swoich łamach list polskiego ambasadora w tej sprawie.

To kolejna sytuacja, kiedy media w jakimś kraju powielają stworzony w powojennych Niemczech kłamliwy termin „polskie obozy koncentracyjne”. Na pewno Niemcy mogą mówić o sporym sukcesie propagandowym akcji, zapoczątkowanej przez byłych nazistów. Przypomnijmy, pomysłodawcą akcji był w 1956 r. Alfred Benzinger – były nazista, a zarazem szef tajnej zachodnioniemieckiej służby kontrwywiadowczej „Agencja 114”. To on wpadł na pomysł, jak zmniejszyć odium ciążące na Niemcach za wojnę i Holokaust Żydów. „Odrobina fałszu w historii, po latach może łatwo przyczynić się do wybielenia historycznej odpowiedzialności Niemiec za Zagładę” – przekonywał. Dzięki tej akcji „polskie obozy koncentracyjne” stały się bowiem już stałym elementem „narracji” o drugiej wojnie światowej, nie tylko zresztą w samej Europie.

Nowa narracja

Ale teraz Niemcy wprowadzają do tej „narracji” nowe elementy, oczywiście także z metką „Made in Poland”. Jednym z nich jest wdrażanie do obiegu terminu „polskie getta”, równie kłamliwego jak „polskie obozy koncentracyjne”. Inauguracja procesu wdrażania terminu „polskich gett” miała miejsce we wrześniu 2014 r., kiedy „Rhenische Post” – lokalna gazeta z Nadrenii Północnej Westfalii napisała artykuł o wystawie dla niemieckiej młodzieży poświęconej II wojnie światowej, a konkretnie eksterminacji Żydów. Z tekstu wspomnianego artykułu mogliśmy się m.in. dowiedzieć, że w czasie wojny wywożono Żydów do „polskiego getta” w Litzmannstad czyli Łodzi. Nie padło ani jedno słowo, że robili to przecież Niemcy, a Łódź jak i cała Polska była wówczas okupowana przez niemiecką III Rzeszę. W artykule tym nie wspomniano również o tym, że to Niemcy przemianowali Łódź na Litzmannstadt i stworzyli tam getto, w którym odbywała się planowa eksterminacja Żydów. Od tamtej pory termin „polskich gett” pojawił się w wielu innych niemieckich tytułach prasowych i publikacjach internetowych. Staje się w Niemczech coraz bardziej popularny.

Łże-historycy z Kanady

Kolejnym kłamliwym terminem jaki postanowili wdrożyć Niemcy do opowiadanej przez nich historii II wojny światowej stało się „polskie SS”. W tym wypadku premierę kłamstw rozpoczęto od publikacji dwojga kanadyjskich „historyków”, opisujących w książce (Flight and Freedom. Stories of Escape to Canada” autorstwa Ratny Omdivar i Dany Wagner) Holokaust. Na jednej ze stron mogliśmy znaleźć m.in. stwierdzenie, że „w 1941 r. wojsko niemieckie, polskie SS (Schutzstaffel) i polscy kolaboranci rozpoczęli zapędzanie żydowskich rodzin do prowizorycznych gett”. Mogliśmy zadawać wówczas pytanie, dlaczego kanadyjscy historycy używają terminu „polskie SS”, skoro powszechnie wiadomo, że to niemiecka formacja utworzona przez Adolfa Hitlera w 1924 r., którą Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze uznał w 1947 r. za organizację zbrodniczą. Pewnym tropem jest fakt, że kanadyjscy historycy byli kiedyś na stypendiach w Niemczech i zostali tam odpowiednio ukierunkowani, jak mają opisywać historię eksterminacji Żydów w czasie II wojny światowej. W każdym razie, w lutym 2016 r. zainterweniowała w tej sprawie Ambasada RP w Ottawie, zmuszając autorów książki do nadesłania po jakimś czasie przeprosin za użyte w książęce kłamliwe i obrażające Polskę i Polaków sformułowanie „polskie SS”.

Ale książka kanadyjskich „historyków” była potem obficie cytowana w wielu niemieckich dyskusjach na temat II wojny światowej. Przytaczały ją także niemieckie media i niemieckie portale, kiedy tylko była mowa o rzekomej współodpowiedzialności Polaków za Holocaust, nie zapominając o tym, aby przywołać padające w niej stwierdzenie o „polskim SS”.

Krótko mówiąc – terminy „polskie getta” i „polskie SS” robią dzisiaj w Niemczech coraz większą karierę. Ale termin ten zaczyna pojawiać się także w innych krajach. Być może za jakiś czas okaże się, że „polskie getta” i „polskie SS” staną się równie popularne na świecie jak „polskie obozy koncentracyjne”.

Cel jest jasny. Za jakiś czas usłyszymy i przeczytamy, że kluczową rolę w Holocauście odegrali przecież Polacy, bo to oni, a nie niemieccy faszyści, „wymyślili” antysemityzm.

Czas na kontrofensywę!

Niemcy od wielu lat z różnym natężeniem uprawiają propagandę historyczną szkalującą Polskę i Polaków. Za jej organizowanie i prowadzenie odpowiadają nie tylko niemieckie media, ale także niemieccy filmowcy, historycy, ludzie kultury. Doskonale spreparowane kłamstwa dostarczają spece od dezinformacji z tajnych niemieckich służb. Patronują temu oczywiście władze państwowe, wydatnie wspierając wszelkie przedsięwzięcia, które mają uwalniać Niemców z winy za zbrodnie II wojny światowej, jednocześnie przypisując je Polakom. Ta niemiecka propaganda historyczna może kiedyś przynieść tragiczne dla nas skutki. Bo za kilkanaście lat może po prostu okazać się, że to my a nie oni jesteśmy winni II wojny światowej i jej wszystkich zbrodni, z Holocaustem włącznie.

Aby do tego nie dopuścić, trzeba systemowo reagować na wszelkie przypadki posługiwania się terminami „polskie obozy koncentracyjne”, „polskie getta” i „polskie SS”, pozywając do sądu tych, którzy się nimi posługują. Wygrane w tym zakresie procesy z niemieckimi mediami, na pewno będą odstraszały innych przed dalszym posługiwaniem się tymi kłamliwymi terminami. Polskie państwo, a zwłaszcza Ministerstwo Spraw Zagranicznych, polskie ośrodki naukowe, instytuty, uczelnie, muszą znacznie bardziej aktywnie włączyć się w akcję prezentowania za granicą roli Polski i Polaków w czasie II wojny światowej. Do tej pory nie doczekaliśmy się akcji pod tytułem „Polska – pierwsza ofiara hitlerowskich Niemiec”, która zaprezentowałyby zbrodnie na Polakach i straty, jakich doznaliśmy. Niemcy usiłują dzisiaj napisać historię II wojny światowej od nowa, tyle że Polska ma w niej znaleźć się na miejscu Niemiec – sprawcy jej wybuchu i wszystkich jej okrucieństw. Nie możemy na to w żaden sposób pozwolić.

DR LESZEK PIETRZAK

Polub Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*