SZOK! Zazdrośnik ZADŹGAŁ bliźniaków, bo nie wiedział, który spał z jego dziewczyną

Krwawy finał miłosnego czworokąta w Łodzi! Sebastian G. (21 l.) związany był z mieszkającą w jego okolicy Dagmarą. Kobieta rzuciła go jednak i wpadła w ramiona jednego z bliźniaków, którzy żyli po sąsiedzku. Którego? Dla odtrąconego mężczyzny nie miało to znaczenia. Wziął nóż i zatopił go w ciałach obu braci.

Ta dramatyczna historia zaczęła się, a potem znalazła swój krwawy epilog w okolicach skrzyżowania ulic Kilińskiego i Zarzewskiej w Łodzi. Na tej pierwszej mieszkają dwaj bracia bliźniacy Dariusz i Jarosław S. (24 l.). Na drugiej – Sebastian G. i Dagmara M. Oboje długo byli parą, ale kobieta zapragnęła nowych doznań i związała się z Jarosławem S.

Plotki w tej okolicy szybko się rozchodzą i porzucony mężczyzna błyskawicznie dowiedział się, że jeden z bliźniaków odbił mu dziewczynę. Postanowił się zemścić. Uzbrojony w nóż często zaglądał na sąsiednią ulicę Kilińskiego. Aż wreszcie doczekał się momentu, gdy obaj bracia stali na chodniku w pobliżu kamienicy, gdzie mieszkają.

Dariusz i Jarosław rozmawiali spokojnie. Nie spodziewali się ataku szaleńca. Tymczasem Sebastian G., wykorzystując ich nieuwagę, chwycił nóż w dłoń, podbiegł do bliźniaków i kolejno zaczął zadawać im ciosy, aż krew lała się na trotuar. Potem uciekł. Jego ofiary trafiły do szpitala. Jarosław S. odniósł niegroźne obrażenia i po kilku dniach wrócił do domu. Jego brat był w dużo gorszym stanie. Przez kilka tygodni walczył o życie na oddziale intensywnej terapii.

Sebastian G. przez kilka dni się ukrywał. – W tym czasie przesyłał pokrzywdzonym oraz świadkom zdarzenia wiadomości z groźbami – mówi Marcin Fiedukowicz z łódzkiej policji. W ręce stróżów prawa wpadł, gdy wysiadał z taksówki pod – nomen omen – więzieniem, niedaleko ulicy Kilińskiego. Teraz może spędzić w nim resztę życia, bo za podwójne usiłowanie zabójstwa grozi mu dożywocie.

SE.PL

 

 

Polub Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*