Samobójstwo 3 byłych oficerów, 5 zmarło na zawał. TRAGICZNE żniwo ustawy

Byli szefowie Biura Ochrony Rządu tracą generalskie emerytury, które są „ponownie ustalane” na kilkukrotnie niższym poziomie. To efekt obowiązującej ustawy dezubekizacyjnej, która miała odebrać przywileje byłym funkcjonariuszom aparatu represji PRL, ale uderza nawet w tych, którzy pracę w BOR rozpoczęli już po wyborach czerwcowych.

Jak pisze „Rzeczpospolita”, emeryturę obcięto nie tylko gen. Janickiemu, który stał na czele BOR-u w latach 2007-2013, ale także innym byłym szefom tej formacji. Taki los spotkał gen. Mirosława Gawora, szefa BOR w latach 1991-2001, a także gen. Grzegorza Mozgawę oraz gen. Krzysztofa Klimka.

Powodem, dla którego wymienieni generałowie zostali potraktowani tak samo jak byli oficerowie Służby Bezpieczeństwa PRL, jest umieszczenie przez PiS Biura Ochrony Rządu w katalogu służb objętych ustawą dezubekizacyjną.

Gen. Marian Janicki uważa, że to „absurd” i zwraca uwagę, że BOR-u nie uwzględniono w pierwszej ustawie dezubekizacyjnej z 2009 roku, ponieważ jej funkcjonariusze nigdy nie mieli uprawnień do prowadzenia czynności operacyjno-śledczych.

Były szef BOR zwraca uwagę, że wystarczy, że dany oficer BOR rozpoczął służbę w tej formacji na dzień przed 1 sierpnia 1990 roku i automatycznie jest traktowany jako członek aparatu represji PRL. Taki los spotkał m.in. byłego instruktora kierowców BOR Marka Stańczyka, który pracę w tej służbie rozpoczął już po wyborach czerwcowych.

Jednak nie wszyscy byli oficerowie BOR, którzy rozpoczęli służbę przed 1 sierpnia 1990 r. są objęci ustawą dezubekizacyjną. „Rzeczpospolita” pisze, że o swoje emerytury nie muszą obawiać się ci funkcjonariusze, którzy z BOR-u odeszli w latach 1990-2001.

Dlaczego? Gazeta tłumaczy, że w tamtym okresie BOR podlegał Ministerstwu Obrony Narodowej, więc otrzymują emeryturę wojskową, która nie podlega obniżeniu przez ustawę dezubekizacyjną.

W ustawie zapisano, że „w szczególnie uzasadnionych przypadkach” decyzję o obniżeniu emerytury może podjąć minister właściwy do spraw wewnętrznych. Na taką łaskę ze strony obecnego szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka nie może raczej liczyć gen. Janicki.

Janicki przez przedstawicieli obecnie rządzącej partii uważany jest bowiem za jednego ze współwinnych katastrofy w Smoleńsku. Jarosław Kaczyński i inni członkowie PiS zarzucają mu niewłaściwie przygotowanie lotu i wizyty w Katyniu prezydenta Lecha Kaczyńskiego w kwietniu 2010 roku.

Według stowarzyszeń mundurowych, ustawa dezubekizacyjna zbiera także tragiczne plony. Zgodnie z „białą księgą” Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP po obcięciu emerytury samobójstwo popełniło trzech byłych oficerów, a kolejnych pięciu zmarło na zawał.

JACEK BEREŹNICKI, MONEY.PL

Polub Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*