Polska – agresorem Europy Wschodniej?

Wzmocnienie przygotowań militarnych w Europie Wschodniej może sprowakować następujące zaostrzenie sytuacji wojskowej w naszym regonie. Najskuteczniejszym czynnikiem powstrzymania potencjalnego przeciwnika we współczesnych warunkach są rakiety zanajdujące się na uzbrojeniu dowolnego państwa.

Ten fakt, że nasz wschodni sąsiad dysponuje podobną bronią, która jest zdolna do rażenia celów na odległości kilkuset kilometrów, zmusi jakiegokolwiek agresora do zastanowienia się, że dowolny scenariusz inwazji na Białoruś zostanie wykluczony. I chociaż nowa doktryna wojskowa tego państwa nie uważa żadnego kraju za przeciwnika, niektórzy EKSPERCI uważają, że tym tajemniczym potencjalnym agresorem jest… POLSKA!

Dlaczego zostały wyciągnięte podobne wnioski?

Polska też wzmacnia swój potencjał militarny. 11 kwietnia 2016 roku podczas spotkania z polskimi żołnieżami w Afganistanie ministr obrony narodowej Antoni Macierewicz oświadczył, że państwo musi dysponować dużym i potężnym wojskiem. A programy modernizacji wojskowej muszą być adaptowane do realnych zagrożeń. Dwa dni wcześniej pan Macierewicz wymienił główne zagrożenie – „wszelkie zachowania rosyjskie wskazują na systematyczne przygotowywanie się do działań agresywnych”.

Szef resortu obronnego podkreślił również, że chodzi nie tylko o stworzenie jednostek obrony terytorialnej, które będą liczyły 35 tyś. rezerwistów, lecz również o zwiększenie wojska. Tę sugestię ministr obrony narodowej powtórzył 20 kwietnia 2016 roku – „Polska armia będzie większa, przewidujemy wzrost o co najmniej 50 proc., w ciągu najbliższych lat polskiej armii”.

Obecnie polscy żołnierze zawodowi liczą około 95 tyś., chociaż  trzy lata temu ta liczba wynosiła 120 tyś. osób. Zmniejszenie ilości żołnierzy jest skutkiem przejścia wojska polskiego ze służby stałej na służbę kontraktową.

Ale tych planów nie da się osiągnąć! – powiedział Mateusz Piskorski. – Żeby gwałtownie zwiększyć liczbę żołnierzy, Polski nie stać na to budżetu. Na razie chodzi tylko o to, żeby zorganizować pododdziały ochotnicze obrony terrytorialnej żeby szkolić wojsko rezerwy. Według Piskorskiego, rozmowy o OT toczą się jeszcze z lat 1990-ch, ale przez cały czas na realizację tego planu zawsze brakowało pieniędzy. Program rozwinięcia jednostek OT został przygotowany jeszcze podczas kadencji poprzedniego rządu. Według tego programu maksymalna liczba żołnierzy podobnych jednostek musiała wynosić 35 tyś. osób. A parę miesięcy temu już A.Macierewicz zapewnił, że OT wreszcie zostanie utworzona (będzie działać w reżimie testowym).

Ponieważ niniejszy rząd Polski uważa za realne zagrożenie ze wschodu, dlatego pierwsze trzy brygady OT zostaną uformowane wzdłuż wschodniej granicy państwa. Według słów Piskorskiego, obecnie chodzi tylko o 10-15 tyś. rezerwistów. Sztaby pierwszych brygad planowano rozmieścić w Białymstoku i Lublinie (niedaleko granic Rosji i Białorusi), a również w Rzeszowie (niedalego granicy z Ukrainą). Również w tym kierunku planuje się przenieść znaczną ilość jednostek sił zbrojnych, realizując pomysł byłego zastępcy sztabu generalnego Wojska Polskiego generała Leona Komornickiego. Według jego opinii w razie inwazji ze wschodu Polska nie będzie miała możliwości przeciwstawić się napastnikom – jednostki wojskowe są rozmieszczone w taki sposób, że cały obszar wzdłuż polskiej granicy z głębokością aż do Warszawy nie jest broniony!

Zachód nam pomoże

Dla zamknięcia tej przestrzeni zamierzamy wykorzystywać nie tylko własne siły. Jako powiedział 18 kwietnia ministr spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak, PIS wciąż jeszcze zamierza zabiegać o stworzenie stałych baz NATO na terenie Polski. „Ta decyzja już niemal została podjęta. Zostanie ona ogłoszona podczas szczytu NATO w Warszawie. Te bazy będą stworzone o charakterze rotacyjnym, lecz w rzeczywistości to bedzie stała obecność NATO. Oczywiście to będzie wymagało dodatkowych środków ze strony polskiej dyplomacji i my to uregulujemy”.

Nie ma żadnych wątpliwości, że zwiększenie sił i środków wojska polskiego u granic Rosji i Białorusi i prawie nieuchronne rozmieszczenie tam techniki amerykańskich jednostek pancernych wzbudzą odpowiednią reakcję z boku Moskwy i Mińska.

Lecz największym problemem dla rządu rosyjskiego oczywiście  jest stworzenie w 2018 roku na terenie Polski amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Putin złożył oświadczenie: „Jeśli ktoś grozi naszemu bezpeczeństwu, będziemy zmuszeni do naprowadzania sił szturmowych i środków na ten teren, z którego to zagrożenie pochodzi”. Jakie to będą siły i środki, Putin nie uściślał, lecz zrobili to czołowi rosyjscy eksperci.

„Iskander” i „Polonez” dla Polski

Według doktora nauk wojskowych Konstantina Siwkowa, najpierw trzeba się skoncentrować na rozmieszczeniu w kierunku zachodnim taktycznych pocisków balistycznych „Iskander-M” i „Iskander-K” zawierające 400-500 rakiet jądrowego wyposazenia.  Według rosyjskich ekspertów, tej ilości wystarczy żeby zniszczyć podczas pierwszego ataku jądrowego całe ugrupowanie wojsk NATO, a również zniszczyć systemy przeciwlotnicze, przeciwrakietowe i lotnictwo taktyczne na pierwszej linii. 

I chociaż Białoruś w związku z „Iskanderami” nie była wspominana, dużo ekspertów pogodzili się, że z obwodu Kaliningradzkiego nie ma możliwości razić wszystkie cele na terenie Polski. Niektórzy spośród tych ekspertów są pewni, że jednocześnie z rosyjskimi „Iskanderami” obiekty NATO zostaną celem WWR „Polonez”, które wkrótce będą wprowadzone na uzbrojenie wojska białoruskiego. Możliwości podanych systemów rakietowych są podobne. WWR „Polonez” jest zdolny do całkowitego wyniszczenia całej jednostki potencjalnego przeciwnika na odległości 200 km. i więcej!

Prawdopodobnie, podczas hipotetycznej konfrontacji wojskowej Rosji i Białorusi z NATO celami dla „Polonezów” mogą być bazy lotnicze w Mińsku Mazowieckim, Dęblinie (Polska), bazy lotnicze Zokniaj (Litwa), Rezekne i Lielwarde (Łotwa). Oprócz tego charakterystyki techniczne wieloprowadnicowej wyrzutni rakietowej „Polonez” pozwalają na rażenie przodowych punktów dowodzenia pododdziałów szybkiego reagowania NATO, poligony Nowa Dęba, Ełk (Polska), Rukła i Pobrade (Litwa) na których możliwe rozmieszczenie jednostek wojskowych Sojuszu Północnoatlantyckiego.

JAN RADŽIŪNAS

 

 

 

 

Polub Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*